Z ciemnością jej do twarzy (Kelly Keaton) - recenzja

Witajcie! Przybywam do Was po długiej nieobecności spowodowanej zwykłym blogowo-książkowym kacem. Jak wiecie, nigdy nie umiałam pisać dobrych wstępów, dlatego też od razu przejdę do rzeczy.
Zrecenzuję dziś książkę, która znalazła się w moim TOP 25 roku 2015 ( który to post pojawi się za dwa, góra trzy dni).


Oryginalny tytuł: Darkness Becomes Her
Autor: Kelly Keaton
Tłumacz: Anna Gralak
Rok Wyd.PL: 2011
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 302


Ari jest inna niż wszyscy. Ma długie, srebrne włosy i niezwykle zielone oczy. Jest sfrustrowana byciem odmieńcem, próbuje dowiedzieć się dlaczego jej matka porzuciła ją gdy ta była jeszcze małym dzieckiem. Poszlaki znalezione w szpitalu psychiatrycznym, w którym jej rodzicielka spędziła ostatnie miesiące swojego życia prowadzą ją do zniszczonego przez huragany, choć nie całkiem opuszczonego Nowego Orleanu. Okazuje się, że władzę w nim przejęły rodzinne klany o magicznych umiejętnościach, których członkowie zdają się wiedzieć więcej niż mówią. Czy tajemnicze miasto skrywa historię pochodzenia dziewczyny?

Dzisiaj złamię zasady i zacznę od minusów.
Niedopracowana fabuła i niespójność. Momentami miałam wrażenie, że wycięto całe fragmenty nim książka trafiła do druku. Uważam, że zyskałaby gdyby uzupełniono ją o te kilka rozdziałów, może wytłumaczyłoby to kilka wątków, które zostały niepotrzebnie spłycone i uczynione epizodami.

,, Jasne, gdyby życzenia były dolarami, już dawno dorównywałabym Billowi Gatesowi. "

Bohaterowie nie są jakoś rewelacyjnie wykreowani, ale da się ich odróżnić od siebie, więc nie jest źle. Niestety, nie jestem w stanie powiedzieć o moich odczuciach względem nich, ponieważ większości po prostu nie pamiętam. Oczywiście, z jednym wyjątkiem.
Atena- irytująca, marna parodia bogini mądrości i strategii, córki Zeusa. Kompletnie nie rozumiem, czy raczej nie potrafię dopatrzeć się jakiejkolwiek logiki w jej poczynaniach. To chyba najbardziej nieudana postać wszech czasów. Uwierzylibyście, że ktoś, kto ma ponad tysiąc lat mówi językiem masowym, używając kolokwializmów i klnąc jak stary pijaczyna? Jakoś to do mnie nie przemawia.
Co do samej Ari- ta dziewczyna uwielbia słowo ,, pieprzony". W ciągu jednego rozdziału jest w stanie użyć go przynajmniej dziesięć razy. Gdy czytałam książkę, cały czas zastanawiałam się, czy jej autorka równie często używa słowa ,, fucking".

,,Nie rób sobie nadziei, a nikt cię nie zrani. Nie ufaj i nie kochaj, a nikt cię nie zrani. Złam własne zasady. "

Mimo niespójności, o których wspominałam już wcześniej, fabuła jest niesamowicie wciągająca i ciekawa. Autorka pozytywnie zaskoczyła mnie nawiązując tematyką do mitologii greckiej i nowoorleańskich wierzeń w voodoo i tym podobne rzeczy.
Powieść rozgrywa się w przyszłości, w 2026 roku. Pani Keaton wybiegając czasami w przód, pisze na nowo historię Nowego Orleanu, będącego miejscem prawie całej akcji. Tym razem po przejściu dwóch huraganów, ewakuowani nie wracają do swoich domów, miasto zostaje wykupione przez najstarsze rodziny, wśród których można znaleźć wampiry, wiedźmy, czy też zmiennokształtnych...
Zatrzymajmy się na chwilę. Czy tylko mnie powiało w tym momencie serialem ,,The Originals"? Doświadczyłam dziwnego deja vu, które na szczęście już przeszło i mogę pisać dalej.
Na czym skończyłam? Ach, no tak. Podoba mi się taka wersja zdarzeń, jest mroczna, aczkolwiek bardzo intrygująca.

Podsumowując, wiem że ,,Z ciemnością jej do twarzy" ma wiele minusów, ale naprawdę przypadła mi ona do gustu i bardzo chciałabym przeczytać kolejne części ( Leci hejt ta wydawnictwo Znak, które postanowiło wydać tylko pierwszą część serii ,, Bogowie i potwory". To jest po prostu niewybaczalne!). Nie wiem, czy ją wam polecić, ale myślę, że jeśli to zrobię nikt nie będzie miał mi tego za złe.

Ocena: 7/10





Copyright © 2014 Podróże międzyksiążkowe , Blogger