Anna May (Agnieszka Opolska) - recenzja

Hej! Właśnie, dosłownie kilka minut temu, skończyłam czytać pierwszą powieść Agnieszki Opolskiej, zatytułowaną " Anna May". I muszę, po prostu muszę podzielić się z wami moją opinią, bo emocje mnie normalnie rozsadzają!

Oryginalny tytuł: Anna May
Autor: Agnieszka Opolska
Tłumacz: -
Wydawnictwo: Novae Res
Wyd.PL: 2015
Liczba stron: 384

Anna May jest studentką historii sztuki. Radzi sobie całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że jest całkowicie spłukana. Chcąc zarobić trochę pieniędzy próbuje swoich sił w castingu modelingowym. Jak się jednak okazuje, jej pracodawcą ma być nie fotograf, czy projektant, a malarz, poszukujący modelki do serii portretów. 
Tymczasem trafia do niej paczka z rzeczami jej zmarłej matki. Przeglądając pamiątki odkrywa, że może nie jest sama na świecie, tak jak do tej pory myślała. Otwiera tym samym drzwi tajemnicy jej pochodzenia. W poszukiwaniu samej siebie pomogą jej sojusznicy i przyjaciele- Lucas, Adam i Ida. 
Czy dziewczyna odkryje kim tak naprawdę jest? Czy odegna od siebie demony przeszłości? 

Powiem wam szczerze, że nie wiedziałam z początku, o czym jest " Anna May". Dlatego też nie miałam wygórowanych oczekiwań. Później, na spotkaniu z jej autorką, przeczytałam, czy może raczej usłyszałam niektóre fragmenty tej książki. Dopiero wtedy tak strasznie napaliłam się na jej przeczytanie. Niestety, za każdym razem gdy pytałam o nią w bibliotekach w moim mieście, była ona wypożyczona. Moja frustracja rosła, gdyż nie mogłam jej zakupić, ponieważ po pierwsze brakowało na to środków, a po drugie miejsca na półce w pokoju. Mimo wszystko postanowiłam poczekać, mając nadzieję że uda mi się ją dorwać w dość krótkim czasie. Udało mi się przeczytać ją dopiero rok później. Teraz, po jej skończeniu żałuję, że czekałam tak długo.

,,Ucieczka nie jest rozwiązaniem. Ludzie są okrutni, ale nie można się schować i udawać jak dziecko, że gdy zasłonisz oczy, to cię nie ma, że świat nagle staje się inny. Jest taki sam. Kiedy je odsłonisz, okazuje się, że wszystko wygląda tak jak dawniej, tylko ty nie jesteś gotowa. "

Bo " Anna May" to książka niezwykła, niesamowita i okropnie wciągająca. Czytałam ją przez dwa tygodnie ze strachu przed tym, co może przynieść wejście w nią głębiej.
Byłam na samym jej początku, bodajże na czterdziestej stronie, gdy w mojej głowie pojawiła się myśl, która pojawia się tak naprawdę tylko przy dobrych książkach. Owa myśl brzmiała " O nie, znowu pakuję się w tą odchłań pełną feelsów".
I faktycznie, nie byłam gotowa na to, co mnie czekało. Od tamtego momentu czytałam dalej i dalej, pochłaniając kolejne rozdziały niczym czekoladowe ciastka. Historia Anny wciągnęła mnie całkowicie. Nie mogłam się doczekać zakończenia. Już ! W tej sekundzie! Oby tylko jak najszybciej! Chciałam się dowiedzieć, jak to wszystko się rozwiąże. Trzęsły mi się ręce, myśli wirowały w mojej głowie jakby znajdowały się w epicentrum tornada, a ja sama ignorowałam ssanie żołądka, żeby tylko móc czytać dalej. Żeby móc pożerać kolejne zdania!

O fabule mogłabym się rozpisywać w nieskończoność, ale wiem dobrze, że wystarczyłoby jedno moje słowo za dużo i mogłabym zniszczyć wam przyjemność z czytania tej książki. Powiem tylko, że łączy ona wiele różnorakich wątków - romans, dramat, a nawet kryminał! W dodatku, mamy możliwość poznania wielu miejsc w Krakowie, czy Tarnowie. Możemy również wraz z bohaterką , rzadko bo rzadko , ale uczestniczyć w wykładach ze sztuki i filozofii na Uniwersytecie.
Dzięki tej powieści czytelnik może dowiedzieć się naprawdę wielu ciekawych rzeczy.
Postacie są bardzo dobrze wykreowane, każda ma swój odrębny charakter, swoje wady i zalety. A także tajemnice. Mnóstwo tajemnic! Jeśli myślicie, że wy macie tajemnice to byle który bohater z " Anny May" jest w stanie wam udowodnić, że wcale ich nie macie. Albo że sami jesteście tajemnicą kogoś innego. Albo wszystko naraz. 
Jest wielu bohaterów. Z głowy jestem w stanie wymienić niewielu, ale nie dlatego, że reszty nie pamiętam. Po prostu jest ich zbyt wielu i ciężko byłoby mi się później wypowiedzieć na temat każdego z nich.
Może zacznijmy od tego, że tutaj działa jedna zasada - daną postać można całym sercem pokochać, albo znienawidzić.

,, Czasami jest łatwiej zaprzeczyć, zapomnieć... Ale przeszłość wraca, tak jak teraz, kiedy ty chcesz znać prawdę, kiedy odgrzebujesz to, co ona zakopała, kiedy wszyscy znów musimy przejrzeć się w swoich lustrach. " 

Najbardziej polubiłam dwie osoby- Lucasa, przyszywanego brata tytułowej Anny , oraz Adama Northona - tajemniczego malarza , dla którego główna bohaterka postanawia pozować.
Lucas to zapalony student filozofii. Uwielbia rozprawiać na tematy z tym związane, dobrze się bawić i opiekować przyszywaną młodszą siostrą, jak na dobrego przyszywanego brata przystało. Kompletnie nie potrafi gotować. Poza tym jest gejem i to właściwie wokół tej informacji zbudowany jest jego wątek. Oczywiście wątek miłosny. Bo Lucas jest okropnym romantykiem.
Polubiłam go głównie za jego poczucie humoru. Za to że potrafił poprawić nastrój Anny, gdy ta grzązła po kolana w życiowym bagnie. Jego relacja z główną bohaterką bardzo przypominała mi relację między Penny, a Elliotem z " Girl Online", jedyna różnica to dojrzałość bohaterów i ich wiek. 

Adam Northon to postać intrygująca, ale zarazem enigmatyczna. Z początku nic o nim nie wiemy, prócz tego co sam ujawnia- jest malarzem, przyjechał do Krakowa by malować serię portretów; jest młody, wygląda na około trzydzieści lat. Dopiero później wychodzi na jaw, że.... 
No cóż, znów nie mogę wam niczego zdradzić. Musicie przyjąć do wiadomości, że Adam Northon to Adam Northon. To bohater, którego nie da się w końcu nie polubić. To mężczyzna niczym z marzeń, przepraszam że to powiem, z marzeń Izabeli Łęckiej. To żywa wersja Apollina, ideał w każdym calu.

Podsumowując, musicie mi wybaczyć, że tak się rozpisałam, ale jak już mówiłam, ta książka jest po prostu NIESAMOWITA!!!

PS Napisałam tę recenzję tydzień temu, ale nie miałam czasu jej wstawić. Nic w niej nie zmieniałam od tego czasu, gdyż uważam, że emocje które przelałam na wirtualny papier zaraz po przeczytaniu " Anny May", są o wiele bardziej prawdziwe, niż gdybym pisała tę recenzję dopiero teraz. 

OCENA: 10/10 plus <3 



Czytaj dalej...

TOP 10: Najlepsze książki 2016!!!

Witajcie! Przygotowałam dziś dla Was listę najlepszych książek, jakie udało mi się przeczytać w 2016 roku. Zanim jednak zacznę je wymieniać musicie wiedzieć, że to, czy któraś z powieści znalazła się na tej liście nie zależało od oceny, którą ode mnie dostała. W tym poście chcę Wam przedstawić książki, które najlepiej mi się czytało i które wywołały we mnie najwięcej emocji.

Oto one:



1. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno ( Kirsty Moseley)

To zdecydowanie moja ulubiona książka, którą po prostu MUSZĘ mieć! Choć porusza tę samą tematykę, co "Hopeless" , obrazuje sytuację i uczucia bohaterki w dużo lepszy sposób. Sam romans zawarty w tej książce również jest niesamowicie uroczy i nie raz podczas czytania wyrywało mi się " Awwww" !



2. Anna i Pocałunek w Paryżu ( Stephanie Perkins)

Ta książka nie jest tak dobra jak ta z pierwszej pozycji, ale jest równie wciągająca i niesamowita. Historia jest ciekawa, a bohaterowie, choć momentami irytujący, świetnie wykreowani. A końcówka tej powieści to po prostu... Ach!!! Sama słodycz! No i Paryż, miejsce całej akcji! Kto nie chciałby przeżyć swojej własnej paryskiej miłości?!



3. Prawo Mojżesza ( Amy Harmon)

Nie będę się rozpisywała, gdyż już udało mi się zrecenzować tę książkę. Odsyłam was do mojej opinii, gwarantuję że jest ona pozytywna.
KLIKNIJ MNIE!!!



4. Harry Potter i Przeklęte Dziecko (J.K. Rowling, Jack Thorne)

Wiem, że wielu osobom ta książka strasznie się nie podobała. Dla mnie jednak była bardzo fajnym i zaskakującym dodatkiem do serii o Harrym Potterze.
No i Scorbus!!! Wybaczcie wszyscy, dla których Albus i Scorpius są tylko " bestfriendami" . Dla mnie to jest najlepsza Slytherinowa para EVER!!!
Jeśli jeszcze wątpisz w Scorbusa, przeczytaj to!




5. Ponad Wszystko ( Nicola Yoon)

Przeczytałam tę książkę w ciągu jednego dnia. Tak bardzo wciągnęłam się w historię stworzoną przez Nicolę Yoon. Jest ona po prostu świetna i szokująca. Bardzo, bardzo szokująca.
Jeśli chcecie przeczytać tę powieść, przygotujcie się psychicznie.
Dobrze radzę.



6. Simon oraz inni Homo Sapiens (Becky Albertalli)

Tutaj nie muszę pisać wiele. Simon i Blue. Te dwa nazwiska wystarczą, by wyrazić moją miłość do tej książki. Simon to okropny, wręcz okropnie zarąbisty bohater, któremu przydarza się wiele nieprzyjemności, choć zasługuje na to co najlepsze.
Tak, mówię o Blue.
Bo Blue i Simon to życie.
Co najważniejsze, ogłoszono że powstaje film na podstawie tej książki!!! Niestety, wiem dobrze, że po obejrzeniu go moje życie już nigdy nie będzie takie samo.



7. Dag, córka Kasi ( Lilian Seymour- Tułasiewicz)

" Dag, córka Kasi", to dość stara książka, ale uważam że warta jest sięgnięcia po nią. Jest to powieść w znacznej części bardzo smutna, ale dająca również nadzieję. Przekazuje, że nie ważne jest to jak ciężkie człowiek ma życie, nawet w najgorszych sytuacjach może znaleźć choć odrobinę szczęścia.
Tylko trzeba pamiętać o tym, by walczyć o to, czego się pragnie i nie poddawać się, nie istotne, co by się działo.



8. Oblubienice wojny (Helen Bryan)

Jest to jedna z najlepszych powieści rozgrywających się podczas Drugiej Wojny Światowej, jaką w życiu czytałam. Rewelacyjne bohaterki, świetnie stworzona opowieść, wciągająca akcja...
Co jeszcze?
Odsyłam do mojej recenzji:
KLIKNIJ MNIE!!!



9. Lekkie życie Barnaby'ego Brocketa ( John Boyne, Oliver Jeffers)

Bycie innym nie jest złe. To co normalne dla jednych, może być dziwne dla innych. Bycie innym niż wszyscy może unieść nas aż do gwiazd. Dosłownie. Tak, jak głównego bohatera tej książki- Barnaby'ego Brocketa.
Jeśli polubiliście Małego Księcia, to gwarantuję, że polubicie również przesympatycznego ośmiolatka, jakim jest Barnaby.
Jeśli nie polubiliście Małego Księcia... wciąż gwarantuję to samo.
Bo Barnaby i jego historia to coś niesamowitego, coś co ruszy waszą wyobraźnię i sprawi, że zaczniecie zastanawiać się nad tym, czy warto być takim jak wszyscy.
Zaciekawiłam was?
Odsyłam do mojej recenzji po więcej informacji:
NO NIE BÓJ SIĘ, KLIKNIJ MNIE!!!!



10. Pieśń Davida ( Amy Harmon)

Nie napisałam recenzji tej książki, gdyż jest ona równie genialna, co " Prawo Mojżesza" - inna książka pani Harmon.
Może odrobinę bardziej tragiczna, ale wciąż jest to przepiękna i inspirująca historia i uważam, że jeśli lubicie dobre powieści, to tę konieczie musicie przeczytać!!!




To prawie wszystko na dziś, ale zanim się z wami pożegnam, chcę zapytać was, której z podanych przeze mnie książek chcielibyście recenzję przeczytać?

Dajcie znać w komentarzach:)

Do zobaczenia!!!

Czytaj dalej...

TOP 10: Moich OTPs część 2!!!

Hej! Pamiętacie jeszcze pierwszą część listy moich największych shipów? Jeśli nie, to możecie ją znaleźć TUTAJ!!!
Przypomnieliście sobie? No to możemy zaczynać! Przedstawię wam dziś kolejną dziesiątkę z tej listy.  Może któraś para będzie wam znana :)


1. Frame + Book ( Make it right the series)

Ta para pochodzi z tajlandzkiej dramy pt. " Make it right the series". Serial możecie znaleźć w wersji angielskiej nawet na you tube , polecam obejrzeć, bo jest bardzo dobry. Ta drama jest niesamowicie zabawna i choć można się przy jej niektórych momentach czuć... nieswojo, to myślę że jeśli przymknie się na to oko to można będzie spędzić z nią miło czas. A już najbardziej polecam tą dramę osobom, które uwielbiają romanse. Tych jest tutaj pełno!
Frame i Book to bohaterowie tak niesamowici, pozytywni, a romans między nimi tak uroczy, że aż nie da się w nich nie zakochać!



2. Bianca + James ( Podniebny lot)

Przyznam się, że z początku nie byłam fanką tej pary. Tak jak pierwsza część serii " W przestworzach" mi się podobała, tak relacja Bianki i Jamesa w niej już niezbyt. Zbytnio przypominała mi tę pomiędzy bohaterami " 50 twarzy Grey'a" . Wszystko zmieniło się w zasadzie dopiero w drugiej części. Oczywiście nie zdradzę, o co chodziło w tym konkretnym " momencie", bo nie chciałabym zaspojlerować wam fabuły powieści. Ważne jest to, że nadal nie uważam, by między tymi postaciami była miłość, ale coś zaczyna między nimi kiełkować i jestem jak najbardziej za tym związkiem.



3. Nick + Judy ( Zwierzogród)

No błagam, prawie każdy kto oglądał Zwierzogród zdaje sobie sprawę, że między Nickiem, a Judy jest coś zdecydowanie większego niż przyjaźń. Poza tym oni tak do siebie pasują! Gdyby byli ludźmi, na pewno zostaliby połączeni w parę już w bajce, ale że są jacy są, no to nie jest zbytnio możliwe. Ale jak można zauważyć na wielu stronkach, ludzie się nie poddają i łączą ich mimo wszystko. I nie ukrywam, że ja też to robię!



4. Alex + Benny ( Happy Together Drama)

Uwielbiam dramy. Po prostu kocham dramy. A tą w szczególności! Jest zabawna i romantyczna w tym samym czasie. A cała ta historia jest tak dziwna i odrobinę bez sensu, że aż chce się dalej oglądać ten serial, żeby ją poznać. Poza tym aktorzy są super przystojni i tak świetnie dobrani! Rozpływam się.



5. Haku + Chihiro ( Spirited Away)

Ich shipowanie jest takie oczywiste! Nawet poboczni bohaterowie " Spirited Away: W krainie bogów" zauważali, że między Haku, a Chihiro jest chemia!
Kto z was nie oglądał jeszcze tej animacji, natychmiast ma to zrobić!



6. Neitiri + Jake ( Avatar)

 Okej, myślę że nie muszę tłumaczyć, dlaczego shipuję Neitiri i Jake'a. Jeśli jako pierwszy zrobił to scenarzysta lub reżyser " Avatara", to znak, że ktoś taki jak ja też może to robić.



7. R + Julie ( Wiecznie żywy)

W przypadku tej pary, shipuję tylko jej filmową wersję. Książkowa Julie jest beznadziejną postacią, ale nie pod względem wykreowania jej przez autora. Jest denerwująca i głupia i.... och, nie pasuje do R, jednego z najlepszych głównych zombie- bohaterów ever! Na szczęście, filmowa Julie diametralnie różni się od książkowego pierwowzoru i dlatego też znajduje się na mojej liście OTP.


8. Will + Kruchy ( Will Grayson, Will Grayson)

Will i Kruchy przez pewien czas byli razem i był to tak niezwykły i wspaniały czas dla tych bohaterów! Kiedy o nich czytałam, mogłam myśleć tylko o tym, jak bardzo podobne są te postacie do Willa Solace'a i Nico di Angelo z książek Ricka Riordana. Może " Will Grayson, Will Grayson" nie jest jakąś wyjątkową powieścią, ale nie można zaprzeczyć, że romans w niej zawarty jest ... świetny, jeśli można tak powiedzieć.



9. Evie + Doug  ( Następcy)

Z teoretycznego punktu widzenia syn Gapcia- tak, jednego z siedmiu krasnoludków i córka Złej Królowej- tak, to ta przez którą Śnieżka musiała zamieszkać z siedmioma facetami, nie powinni być parą. Ale to bajka, a w bajkach wszystko jest możliwe !!!
Przyznam się wam w sekrecie, że sama bym się zamieniła z Evie, żeby tylko polubił mnie ktoś taki jak Doug :)




10. Alex + Jake ( Youtuberzy)

Znowu nie muszę nic wyjaśniać. Wystarczy, że powiem że Jake i Alex mają za sobą wspólne trzy lata. To dużo jak na związek, który zaczął się bodajże w collegu ! Poza tym, odsyłam was do ich filmików. W końcu to youtuberzy!



To już koniec części drugiej TOPek, w których mówię o moich największych shipach :D Oczywiście, to nie koniec samych TOPek tego rodzaju.
Mam nadzieję, że post się podobał i że wśród moich ulubionych par znalazły się też wasze.

Dobranoc!

PS Już niedługo Walentynki! Kto robi tak jak ja?


Czytaj dalej...

" Lekkie życie Barnaby'ego Brocketa" ( John Boyne) - recenzja.

Witajcie! Przybliżę wam dziś fabułę jednej z najlepszych książek jakie czytałam, oraz zapoznam was z moją opinią o niej. Gotowi?

Oryginalny tytuł: The Terrible Thing That Happened to Barnaby Brocket
Autor: John Boyne
Tłumacz: Tina Oziewicz
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Wyd.PL: 2013
Liczba stron: 304

Barnaby Brocket to zwykły pod każdym względem chłopiec. Ośmiolatek normalnie się rozwija, jest ciekawy świata, a jedynym co go wyróżnia jest... umiejętność latania. Tak jest! Barnaby nie chodzi po ziemi, a unosi się nad nią cały czas wznosząc się w górę.
Po pewnym wydarzeniu wyrusza w niechcianą podróż, która może przynieść dobre i złe wspomnienia, ale na pewno wniesie do życia chłopca całkiem nowe doświadczenia. Jakie miejsca uda mu się odwiedzić? Kogo spotka na swojej drodze? Tego dowiecie się czytając tę książkę.

,, To, że twoja wersja normalności nie jest identyczna z wersją normalności kogoś innego, jeszcze nie znaczy, że coś z tobą nie tak. "

" Lekkie życie Barnaby'ego Brocketa" to rewelacyjne połączenie " Analfabetki, która potrafiła liczyć" z " Małym Księciem". Książka napisana jest prostym językiem, więc można by sądzić, że kierowana jest wyłącznie do odbiorców w bardzo młodym wieku. Jednakże, przekazuje ona prawdy, które dzieciom wydają się czymś normalnym, a które dorosłym mogą wydawać się głupie. Wskazuje, że normalność jest czymś względnym, postrzeganym na wiele sposobów przez różnych ludzi. Dla jednych normalne może być chodzenie po ziemi na nogach, a dla innych unoszenie się nad nią, zaprzeczające prawu grawitacji. Nie powinniśmy jednak potępiać innych " normalności", gdyż są one równie... normalne, co te nasze.

,, Czy normalne jest to, że ktoś chce być przez całe życie taki normalny? "

Sama historia jest również bardzo wciągająca. Gdy już zaczęłam czytać, nie potrafiłam się oderwać. Śledziłam losy Barnaby'ego z zapartym tchem współczując mu, dopingując go w powrocie do domu i mając nadzieję, że nic nie stanie się temu przesympatycznemu ośmiolatkowi.
Jego życie już od początku nie było zbyt wesołe. Rodzice nie chcieli przyznać sami przed sobą, że chcą się pozbyć niezwykłego syna. Gdy jego latanie zaczęło im zbytnio zawadzać, doszło do tragicznego zdarzenia. I to właśnie w tamtej chwili znienawidziłam państwa Brocket. Oboje byli w dzieciństwie zmuszani przez swoich rodziców do bycia kimś, kim być nie chcieli. Nienawidzili tego, a popełniali te same błędy w wychowaniu własnych dzieci. Byli hipokrytami i bezsprzecznie najgorszymi rodzicami na świecie. Chciałabym Wam przybliżyć pełną historię tych dwojga ludzi i ich syna, ale za wiele bym wam zdradziła i odebrała przyjemność poznawania jej od samego początku.

Mogłabym napisać dużo więcej o tej książce, ale postanowiłam że tego nie zrobię. Jedyne, co mogę dodać to to, że według mnie tę powieść powinien przeczytać każdy! Jest niesamowita, wciągająca, pouczająca, ma ogromną ilość świetnie wykreowanych i różnorodnych bohaterów, z którymi można się utożsamić, w tym Barnaby'ego- nowego, może nawet bardziej zrozumiałego Małego Księcia. 

Ocena: 8/10



Czytaj dalej...

Wyspa Potępionych ( Melissa de la Cruz) - recenzja.

Witajcie! Czy któreś z was myślało kiedyś o tym, co by się stało gdyby najgorsze, najbardziej podstępne i złe postacie Disneya miały dzieci? No cóż, ja nie. A przynajmniej nie robiłam tego dopóki nie wpadła mi w ręce książka " Następcy: Wyspa Potępionych".

Oryginalny tytuł: Descendents. Isle of the Lost.
Autor: Melissa de la Cruz
Tłumacz: Anna Klingofer
Wydawnictwo: Egmont Polska
Wyd.PL: 2015
Liczba stron: 320


Dwadzieścia lat temu wszyscy złoczyńcy zostali wygnani z królestwa Auradonu na małą wyspę. Dzięki otaczającej ją magicznej barierze nikt ze złymi zamiarami nie może jej opuścić. A może jest jakiś sposób? Tego muszą dowiedzieć się Mal, Jay, Evie i Carlos, dzieci najbardziej niegodziwej czwórki wszech czasów- Cruelli, Diaboliny, Jafara i Złej Królowej .

Trudno będzie mi ocenić tę książkę, ponieważ podczas jej czytania byłam kompletnie obojętna na to, co się działo na jej kartach. Pierwsze, co mogę o niej powiedzieć to to, że jest ona kierowana zdecydowanie młodszych czytelników, choć ci starsi, na przykład tacy maniacy Disneya jak ja, również mogą się przy niej dobrze bawić . Powieść jest napisana bardzo prostym językiem, opisów w niej prawie nie ma, nie porusza też żadnej trudnej tematyki, ale nie jest to zła książka. Na upartego można by w niej szukać różnych motywów literackich; ja znalazłam motyw drogi, podróży i konfliktu pokoleń. Wiecie, takie standardowe trzy motywy, które można znaleźć w każdej powieści dla młodzieży.

,, Wszelka zaawansowana technologia nie różni się od magii."

Chyba najciekawszą częścią tej książki są bohaterowie, którzy mimo, że nie są super skomplikowani charakterologicznie, to nie da się ich nie polubić i to właśnie jest to, co ich wyróżnia. No dobrze, jest jedna taka osoba, ale mówiąc tylko o głównych bohaterach, tamta przestaje się liczyć.
Cieszę się, że powstała książka, w której mogłam poznać nowe pokolenie złoczyńców, o których... no cóż, nie do końca można tak powiedzieć, ale zostańmy przy tym określeniu dla niewtajemniczonych. Mimo, że każda z postaci była świetna, jakoś najbardziej zbliżyłam się, jeśli można tak powiedzieć, do dwóch osób.

,, Poza tym co złego było w siedzeniu w domu? Dom był, no cóż, domem. Prawda? Może nie było tu miło, ale za to bezpiecznie. Względnie. Przytulnie. W niezupełnie tradycyjny sposób. "

Carlos de Vill - syn Cruelli de Vill, czy też de Mon , zależy od wersji. Niesamowicie podobało mi się jego uosobienie i podejście do rzeczywistości. Od dziecka był popychadłem nie tylko swojej matki, która chyba nie odróżniała syna od służącego i psa w jednym, ale też wszystkich wokół przez swoją wątłą budowę i dużą wrażliwość. I faktycznie, Carlos wykonywał wszystkie polecenia, ale nigdy nie stracił wiary, że jego życie kiedyś zmieni się na lepsze. W końcu, kiedy przyszło mu pomóc przyjaciołom, wykazał się odwagą i dowiódł, że czasem lepiej być inteligentnym niż silnym.
Jeśli chodzi o Mal, jej wredny charakterek nie spowodował, że przestałam ją lubić. Przyznaję się bez bicia, że złośliwości, które kierowała w stronę znajomych i innych osób na wyspie niezwykle mnie bawiły. Właściwie, to jej współczułam. Nie była zła, tak jak jej matka Diabolina. Ona po prostu chciała , by mama była z niej wreszcie dumna i to popychało ją do pewnych czynów.

Podsumowując, tak jak już mówiłam, to nie jest zbyt ambitna książka, ale przyjemnie mi się ją czytało i na pewno sięgnę po jej kontynuację.

Ocena: 7/10





Czytaj dalej...
Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka