Anna i Pocałunek w Paryżu ( Stephanie Perkins)- recenzja

Anna i Pocałunek w Paryżu ( Stephanie Perkins)- recenzja

Hejka ludziki! Dziś recenzja książki, którą przeczytałam ( i zrecenzowałam na brudno) dobre trzy lata temu. Dziwne, że do tej pory nie udało mnie się wstawić tej recenzji. No nic, ważne że udało mi się znaleźć tę notatkę. Oto, co wtedy naskrobałam. Jeśli będę chciała jakąś informację uaktualnić, to zaznaczę dany fragment na czerwono. Do dzieła!

Długo wzbraniałam się przed przeczytaniem tej książki. Obawiałam się, że będzie to zwykła bajeczka o miłości, czy raczej zadurzeniu szarej myszki w super popularnym chłopaku, który dziwnym trafem zaczyna się nią interesować. Mimo wszystko postanowiłam się przełamać i doznałam szoku! Ale co właściwie tak mnie zszokowało?

Oryginalny tytuł: Anna and The French Kiss
Autor: Stephanie Perkins 
Tłumacz: -
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 368

Wybaczcie, że znów posłużę się opisem z Lubimy Czytać, ale powiem szczerze, że umykają mi pewne części fabuły tej powieści i nie chcę napisać o czymś, czego w niej nie ma.

,,Każda siedemnastolatka byłaby wniebowzięta, gdyby ojciec postanowił wysłać ją na rok do Paryża. Ale Anna jest szczęśliwa w Atlancie – ma fajne liceum, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka… no prawie. Więc nie skacze do góry z zachwytu. Paryż wcale jej się nie podoba – dopóki w nowej szkole nie pozna Eti enne’a. Eti enne jest superparyski, megaprzystojny i ma wszystko – niestety, z dziewczyną włącznie. Ale przecież w Paryżu każde marzenie może się spełnić. Czy najbardziej romantyczny rok w najbardziej romantycznym mieście świata zakończy się tak wyczekiwanym przez Annę najbardziej romantycznym pocałunkiem ? "

Powieść wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszej strony. Nim doszłam do połowy, pochłonęła mnie tak bardzo, że już nie umiałam się od niej oderwać. Z uwagą i zapartym tchem śledziłam losy głównej bohaterki, raz za razem marszcząc brwi w akcie zaciekawienia, frustracji, czy wściekłości. Fabuła tej książki wydaje się być banalna i w dużym stopniu taka jest, ale w trakcie czytania ta banalność nie jest taka rażąca. Powieść zawiera niezwykle zabawne dialogi i sytuacje, które są takim promyczkiem wśród ponurych fragmentów. Dzięki temu obie strony idealnie się równoważą, raz wywołują u czytelnika radość, śmiech i sprawiają, że na twarzy pojawia się banan, a raz napinają atmosferę do granic wytrzymałości, powodując płacz, nieposkromioną złość i chęć rozszarpania na strzępu pierwszej osoby, która ośmieli się przerwać nam czytanie. Roztapia nawet najbardziej rozważne i skamieniałe serca sprawiając, że choć na chwilę przechodzą one na romantyczną stronę mocy. Serio, nie potrafię zrozumieć, dlaczego tyle zwlekałam z zapoznaniem się z nią.

Nie raz słyszałam, że "Anna i Pocałunek w Paryżu" jest niezwykle prawdziwa, pokazuje młodzieńczą miłość taką, jaka jest naprawdę. Czy się z tym zgadzam? I tak i nie. Jestem realistką, wiem że gdy jakaś dziewczyna- zwykła, przeciętna nastolatka- zakochuje się w jakimś nie byle jakim lecz najprzystojniejszym, najmilszym i najbardziej lubianym chłopaku, to rzadko kończy się to wielką miłością i wspólnym życiem. Zazwyczaj taki koleś nawet nie wie, że ona istnieje, a co dopiero odwzajemnia jej uczucia! To się zdarza niezwykle rzadko, raz na milion, prawie w ogóle. Książka jest więc nie do końca realistyczna i muszę z przykrością stwierdzić, że powiela niektóre schematy typowych młodzieżowych romansów. Jednakże, nie jest ckliwym romansidłem, zwykłym harlekinem. Porusza też inne, poważniejsze tematy takie jak konflikty między rodzicami, a dziećmi, problem odnajdywania się w nowej sytuacji- trudnej i z początku przerażającej, problem ciągłego pragnienia kontaktu z drugim człowiekiem i samotności względnej.

,, Kocham cię tak, jak się kocha pewne ciemne rzeczy, potajemnie, w zasnutych mgłą zakamarkach duszy. "

Cała historia rozgrywa się w Paryżu i tak, jak w wielu książkach pokazywany jest on w samych superlatywach. Wiecie, miasto miłości- piękne, pełne magii i interesujących miejsc. Powiem szczerze, że odkąd osobiście odwiedziłam Paryż, nie potrafię zrozumieć fascynacji tym miejscem. Nie wiem, może akurat niefortunnie trafiłam na moment, w którym Paryż miał gorszy dzień, ale nie widziałam tego piękna, którym się tak wszyscy zachwycają. Mnie wydawał się on taki...zwykły. Nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, oczekiwałam czegoś więcej. I wcale nie mówię o znalezieniu pośród jego uliczek wielkiej miłości, jak to się dzieje w książkach!

Nie ma bohatera, którego bym nie lubiła. Nawet licząc Amandę, która starała się na każdym kroku uprzykrzyć Annie życie. Co więcej, nawet jestem jej wdzięczna, ale dlaczego, nie mogę zdradzić. Wracając do tych bardziej pozytywnych bohaterów, nie będę oceniała każdego z osobna. Skupię się jedynie na Annie i Etienne. Najpierw kobiety.
Niezwykle polubiłam Annę, mam do niej szacunek- została wysłana do szkoły we Francji bez rozmowy z nią o tym, ale dała sobie radę. W prawdzie z pomocą innych, ale dała sobie radę. Ja na jej miejscu zachowałabym się jak połączenie Harrego Pottera w domu Dursleyów i fontanny- zamknęłabym się w pokoju, udawała że nie istnieję, jednocześnie wypłakując hektolitry łez.
AKTUALIZACJA: Podejrzewam, że już bym się tak nie zachowała biorąc pod uwagę fakt, że pcham się na studia za granicą. 
Dodatkowo, Anna pod pewnymi względami przypomina mnie. Tak samo łatwo się zakochuje ( już nie, piętnastoletnia Demetrio) oraz  denerwuje ją olewcze traktowanie nauczycieli przez uczniów ( taka byłam święta). Jej charakter bardzo mi się podobał; według mnie Anna była wspaniałą osobą i prawda jest taka, że od samego początku kibicowałam jej na wszelkich możliwych polach. Kiedy Anna zaczęła rozumieć swoje uczucia do Etienne, nie zachowała się nierozważnie, nie narzucała się. Gdy dowiedziała się, że jest zajęty, postanowiła (przynajmniej w teorii) odpuścić. Nie myślała o sobie ( prawie), na pierwszym miejscu stawiała innych. Myślę, że może dlatego nie potrafiła dostrzegać w ludziach ich złych stron, a widziała tylko te dobre. Miała w sobie ogromne pokłady empatii. Rozumiała ludzi, ale tylko wtedy, gdy oni sami mówili jej, co ich gryzie. Minusy tej postaci? Anna była niesamowicie naiwna. Poza tym wierzyła w to, w co chciała wierzyć, nie ważne czy było to prawdą.
AKTUALIZACJA: I to, drogie dzieci, nazywa się idealizacja postaci. 

,,Im lepiej wiesz, kim jesteś i czego chcesz, tym rzadziej pozwalasz, żeby coś wytrąciło cię z równowagi. "

Teraz Etienne - mój przyszły fikcyjny mąż ( o nie, nastoletnia Demetrio, tylko nie to). Dawno nie zakochałam się aż tak w książkowej postaci. St.Claire miał coś w sobie takiego, co przyciągało dziewczyny i jak widać na mnie ta super moc też zadziałała. Ten chłopak to prawie ideał. Dlaczego prawie? Do tego zaraz dojdziemy, ale na razie skupmy się na plusach. Był miły, pomocny, uczciwy, potrafił mówić w dwóch językach, a dodatkowo był nieziemsko przystojny. Dziewczyny, no czego chcieć więcej? ( może mniejszej ilości wazeliny?) W dodatku to romantyk! Minusy tego pięknisia? Bardzo łatwo wpadał w gniew, miał momenty depresyjne, uporczywie poszukiwał kontaktu z drugim człowiekiem, co sprowadzało się do tego, że nie potrafił rozstać się z dziewczyną, której ewidentnie już nie kochał, a która spotykała się z nim " dla szpanu". Bał się samotności, uczepił się tamtej dziewczyny jak koła ratunkowego zapominając, że przecież nie jest sam- miał grupkę przyjaciół i Annę. Nie potrafił również wybrnąć z zyskiem dla niego z kłopotów i sytuacji, w które w pewnym sensie sam się wkopał. Etienne St.Claire, to problematyczna postać i to właśnie wokół niej kręcą się wszystkie dramatyczne wątki tej książki. Szczerze powiedziawszy były momenty, w których byłam na niego niesamowicie wściekła. Denerwowało mnie jego niezdecydowanie i naprawdę nie dziwię się Annie, że chwilami traktowała go oschle. To, co on wyprawiał z jej uczuciami, to po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. A mimo to...

Podsumowując, Anna i Etienne byli dla siebie stworzeni. Oboje działali na siebie jak narkotyk. Uzależnili się od przebywania w swoim towarzystwie. Z początku było to zwykłe koleżeństwo. Potem nasi bohaterowie mówili o sobie jako o przyjaciołach, choć widać było jak na dłoni, że między nimi iskrzy. Chętnie napisałabym więcej, ale boję się, że przez przypadek zdradzę jakiś ważny fragment fabuły.
Książkę zdecydowanie polecam i sama na pewno ją zakupię w najbliższym czasie.
AKTUALIZACJA: Do tej pory nie kupiłam tej książki i jakoś się nie dziwię. Z tego, co napisałam i przeczytałam mogę wysnuć kilka wniosków o mojej piętnastoletniej wersji siebie - zakochiwałam się w każdej postaci męskiej, idealizowałam opisywanych bohaterów i zdecydowanie nie miałam pojęcia, co oznacza niezdrowa relacja w związku. Jak tylko będę miała wenę, to przeczytam tę powieść jeszcze raz i zrobię aktualizację z prawdziwego zdarzenia. Dopóki tego nie zrobię, postaram się zaufać sobie i polecę wam tę książkę, choć mam co do niej wątpliwości. 


OCENA: 9/10 


The Grinch Book TAG!!!

The Grinch Book TAG!!!

Witajcie ludziki! Jak Wam mija dzień? Mnie okropnie. Nie ma to jak dostać ataku paniki zaraz na pierwszej lekcji i zwolnić się po drugiej. Polecam takie sytuacje, z całego serca polecam. 
No nic, rozżalenie jest, ale trzeba to rozżalenie jakoś wykorzystać. W związku z tym, że dziś Mikołajki, a ja mam ochotę wszystkim popsuć święta, postanowiłam zrobić The Grinch Book TAG. Dziś czuję się jak taki Grinch, więc ten TAG jest dla mnie idealny! 



1. Połowa lampek na choince jest wypalona- książka, która rozpoczynała się dobrze, ale potem było tylko gorzej.

" Wyśnione miejsca" to jeden wielki gniot. To takie spalone ciasteczko w pięknej polewie, które gryziesz, bo wygląda smacznie, ale koniec końców okazuje się być obrzydliwe i martwe w środku. Dokładnie tak jak ja po przeczytaniu tego czegoś. Piękna okładka zapowiadała piękne wnętrze, ale przekonałam się, że nie warto oceniać książki po okładce. Fabuła z początku zapowiadała się ciekawie- tajemnicze miejsce spotkań, romans ludzi z dwóch różnych światów i tak dalej, i tak dalej. Okazało się, że to wszystko jest jedynie tłem dla ekscesów okropnej, złośliwej i protekcjonalnej Maribeth. A to nawet nie jest główna bohaterka! No, w teorii, bo w praktyce jest jej więcej niż każdej innej postaci. 



2. Irytująca ciocia nie chce zostawić cię w spokoju- średnia książka, którą wszyscy się zachwycają. 

Pamiętam, że kilka lat temu był szał na "Piękne istoty", które według mnie nie mają w sobie nic szczególnego. Denerwujący romans, niezrozumiałe zachowania bohaterów to tylko początek dłuuuuugiej listy rzeczy, które wskazują na to, że coś z tą książką jest nie tak. Nie rozumiem szału na nią tak jak nie rozumiem stwierdzenia, że powieść ta jest genialna i niezwykle oryginalna. Jak dla mnie jest ona zwyczajnie przeciętna. Nie wiem, może kolejne części serii dałyby mi szerszy pogląd na sprawę, ale po przeczytaniu pierwszej części nie mam ochoty na resztę. 



3. Twoje pupile nieustannie przewracają świąteczne dekoracje- bohater, który sporo napaskudził, ale nie jest czarnym charakterem.

Przyznam się wam, że " Moje serce i inne czarne dziury" to książka, którą doczytałam do końca skacząc po stronach byleby tylko dowiedzieć się, jak to się wszystko zakończy. Nie myślcie sobie jednak, że to z książką było coś nie halo. Nic bardziej mylnego! Powieść jest bardzo dobra i gdyby nie fakt, że przeczytałam ją po łebkach, to dałabym jej osiem na dziesięć gwiazdek. Niestety, porusza ona ciężkie tematy takie jak samobójstwo i życie ze świadomością, że przyczyniło się do czyjejś śmierci. Wybrałam zły moment na zapoznawanie się z tą historią i to moja wina, że jej nie doczytałam. 
Bohaterem, którego wybrałam jest Roman- główny bohater. Przez jego nieuwagę i nie ukrywajmy, wykorzystanie sytuacji do niecnych celów z ówczesną dziewczyną, jego młodsza siostra utopiła się w wannie. Chłopak nie jest czarnym charakterem, bo nie zabił jej umyślnie, ale prawda jest taka, że jest on po części winien tego, co się stało. Nie dziwię się, że nie mógł sobie tego wybaczyć. Taka wina to spory kamień na barkach. 



4. Słyszysz jak Twoi rodzice wystawiają prezenty i dowiadujesz się, że Święty Mikołaj nie istnieje- książka, która została ci zaspojlerowana.

I tu was wszystkich zaskoczę ( albo nie, jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu)! Uwielbiam spojlery, bo napędzają mnie one do czytania danej książki. Nieraz sama sobie spojleruję zaczynając czytanie od ostatnich stron. TAKA JESTEM SZALONA!

5. Widok z okna przysłania ci gruba warstwa śniegu- bohater, którego po prostu nie mogłeś zrozumieć.

Clary. Po prostu Clary. Bohaterki " Darów Anioła" nie mogłam znieść we wszystkich książkach serii. Nie rozumiałam i wciąż nie rozumiem tej dziewczyny. Jej zachowania i decyzje były irracjonalne. Kiedy wszyscy wokół mówili jej, żeby czegoś nie robiła, albo gdzieś nie szła, ta jak głupi osioł pakowała się w kolejne niebezpieczne sytuacje, z których musieli ją wyciągać przyjaciele. Jasne, po co narażać tylko siebie, skoro można narażać każdą osobę, na którą się natkniesz! Poza tym jej relacja z Jace'm wydawała mi się wręcz chora. Koleś próbował się jej pozbyć myśląc, że jest jego siostrą, ale ta, choć powtarzając ten fakt w głowie pierdyliard razy i tak próbowała wpakować mu się do łóżka. No, może nie dosłownie. Chociaż... 



6. Należysz do jedynej w swoim rodzaju grupy singli, a wszędzie wokół słyszysz Mariah Carey i jej " All I want for Christmas "- książkowa para, której nie możesz znieść. 

Kojarzycie zbiór opowiadań " Podaruj mi miłość"? Wiecie, świąteczny klimat i te sprawy. Jestem właśnie w trakcie czytania piątego opowiadania... ale ja nie o tym. Do tej kategorii posłużę się główną bohaterką opowiadania Kelly Link pt. " Dama i lis". Raz, że to opowiadanie jest okropne, ale o tym opowiem wam innym razem. W każdym razie, główna bohaterka, której imienia nie pamiętam, odkąd jej matka trafiła do więzienia, każde święta spędzała z rodziną przyjaciółki matki. Owa przyjaciółka miała syna Daniela, z którym dziewczyna się wychowywała. Którejś śnieżnej Wigilii owa bohaterka zobaczyła za oknem postać mężczyzny w staromodnym stroju. Przez kolejne lata próbowała do niego zagadywać, ale ten niewiele mówił. Mam nadzieję, że na tym etapie wszyscy się zrozumieliśmy- z Danielem dziewczyna przyjaźni się od dziecka i traktuje go trochę jak brata, tyle że z benefitami. Z drugim gościem przez kilka lat zamieniła może z dziesięć zdań. Na końcu opowiadania, gdy SAMI-WIECIE-KTO mówi temu drugiemu, że już go nie opuści, magiczna Dama w zamian za porzucenie tego w staromodnym stroju ofiaruje dziewczynie " to, czego zawsze chciała", czyli wspólnej przyszłości z Danielem. Tym samym, którego odepchnęła, gdy ten przyszedł do niej z kwiatami, ofiarując swoje serce. 
Okej, mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Czy duch, czy syn przyjaciółki matki- to po prostu nie mogło się udać. 



7. Nie możesz się pozbyć tego szorstkiego swetra, który otrzymałaś na święta lata temu- wybierz kilka książek, które siedzą na twojej półce już trochę czasu, jednak brak ci motywacji by je przeczytać, mimo to nie masz serca się ich pozbyć. 

Ta mała grupka spoczywa na mojej półce jak nic od 2014, jak nie od dawniejszych czasów. " W imieniu Zeusa" to, jeśli się nie mylę, jedna z ulubionych książek mojego taty. Robiłam do niej podejście pod koniec podstawówki, czyli jakieś 7 lat temu. Postaram się ją ruszyć w tym roku, choć nic nie obiecuję. " Droga Ponurego" to biografia, którą dostałam na konkursie wokalnym również w szkole podstawowej. Sama nie wiem, czemu jeszcze jej nie przeczytałam. " Kryształową czaszkę" posiadam od gimnazjum i to samo, co z poprzednią pozycją, nie wiem czemu jej nie czytałam. Co do " Draculi"- bez komentarza proszę. Wiem, wstyd i hańba. 



8. Babcia odleciała na reniferku- bohater, którego śmierci cały czas nie możesz przeboleć. 

Wiem, że to będzie trochę oszukanie zasad, ale bohaterami, których śmierci nie mogę przeboleć są pasażerowie trzeciej klasy " Titanica". I tak, mówię o prawdziwych ludziach. Według " Titanic. Pamiętna noc" Waltera Lorda, pasażerów tej klasy dosłownie zamknięto w ich przedziałach, by nie pchali się oni do łodzi podczas ewakuacji statku. To, że nikt się potem po nich nie pofatygował, to jest coś strasznego. Ci, którzy znaleźli inną drogę ucieczki niż przez drzwi, żyli dłużej. Ci, którzy zostali... no cóż, poszli na dno razem ze statkiem. Potraficie sobie to wyobrazić? Być świadomym, że nie ma ratunku. Być świadomym własnej nieuchronnej śmierci. Przerażające. 



9. Wszystkie centra handlowe są okropnie zatłoczone- seria, która ma za dużo tomów, za bardzo się ciągnie. 

Nie mogę sobie przypomnieć żadnej serii, która według mnie byłaby za długa. Te, które czytałam lub czytam bardzo lubię, dlatego nie mam na co narzekać. Poza tym, uważam że skoro autor pisze kolejne części cyklu, to robi to w jakimś celu. Chociażby robił to dla zwiększenia objętości swojego portfela, nie mam prawa go oceniać. 


To już wszystko na dziś! Drogie ludziki, drodzy ludziowie, mam nadzieję, że moje odpowiedzi się Wam podobały. 
Jak Wy byście odpowiedzieli na te pytania, czy raczej co Wy byście dopasowali do tych kategorii? Liczę na odzew z Waszej strony! 
Tymczasem żegnam się z Wami i życzę Wam wszystkim miłego wieczoru :)


Girl Online. Solo. ( Zoe Sugg) - recenzja.

Girl Online. Solo. ( Zoe Sugg) - recenzja.

Hej ludziki! Zostało 21 dni do świąt!!! Czy mnie przybywa wolnego czasu? Niezbyt, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się wrzucać coś na bloga przynajmniej dwa razy w miesiącu. Najwięcej postów pojawi się w okresie świątecznym oraz ferii zimowych. Posty z ferii będą głównie takim moim mini sprawozdaniem z mojej wyprawy do Anglii. Dajcie znać, czy chcielibyście poczytać o jakimś konkretnym miejscu :)
Co dziś dla was mam? Recenzję książki, którą udało mi się przeczytać już w kwietniu. Mówię o trzeciej części " Girl Online" autorstwa Zoe Sugg. Wybaczcie, że opis fabuły będzie cytatem z lubimy czytać, ale szczerze przyznam, że niewiele z niej pamiętam. Poza tym, recenzja jest stara i gdybym teraz przeczytała tę powieść prawdopodobnie podeszła bym do niej z większym dystansem i mniejszą dawką emocji. Zostawiam ją jednak taką, jaką ją napisałam kilka miesięcy temu.

Oryginalny tytuł: Girl Online. Going Solo.
Autor: Zoe Sugg
Tłumacz: Olga Siara
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 348

,,Na początku nowego roku szkolnego jest gotowa stawić światu czoła w pojedynkę. Noah skrócił swoje światowe tournée, zapadł się pod ziemię i nikt – nawet Penny – nie ma pojęcia, co się z nim dzieje. Megan zaprasza Penny do swojej akademii artystycznej, więc nadarza się okazja do zawarcia nowych przyjaźni. 
Dobrym sposobem na tęsknotę jest pomaganie wszystkim wokół. Elliot potrzebuje swojej najlepszej przyjaciółki bardziej niż kiedykolwiek, a nowo poznana Posey zmaga się z tremą i szuka pomocnej dłoni. Ale czy Callum, czarujący Szkot z akademii Megan, jest w stanie rozproszyć smutki Penny? Czy uda się jej zapomnieć o Noah, skoro wciąż prześladują ją wspomnienia? "

Mimo, że "Girl Online. Solo." była dużo słabsza od poprzednich części, równie dobrze mi się ją czytało i tak samo emocjonalnie przeżywałam każdy zwrot akcji, mniejszy czy większy. Myślę, że seria ta jest takim moim guilty pleasure świata książek. Niby wiem, że nie jest to literatura wysokich, ani nawet średnich lotów, ale zawsze zakochuję się i będę zakochiwała w przygodach i perypetiach Penny. Ale podchodząc do tego wszystkiego na poważnie, książka ta była kopią pierwszej części, do bólu przewidywalna. Nawet zakończyła się w podobny sposób! Jasne, nie mówię o kopiowaniu kropka w kropkę, ale jest wiele bardzo, ale to bardzo podobnych momentów. Według mnie, Zoella napisała to, by zarobić trochę więcej pieniędzy, nic więcej.

,, Dasz radę. Po prostu uznaj swój stres. Zauważ swój strach. Zobacz go.. Wyobraź go sobie jako rzęsisty deszcz. Większość ludzi wolałaby, żeby stale świeciło słońce, ale ty wiesz, że czasem musi popadać. Drzewo potrzebuje deszczu, żeby przetrwać. Możesz wykorzystać ten strach jako motywację. Nie próbuj udawać, że się nie boisz. Potraktuj swój strach z szacunkiem, na jaki zasługuje, a potem zostaw go za sobą. "

Powieść jest niesamowicie schematyczna, co więcej KAŻDA część tej trylogii opiera się na tej samej budowie. Najpierw poznajemy rozterki głównej bohaterki i jej przyjaciół, potem sytuacja zaczyna się zmieniać na lepsze, aż tu nagle następuje zwrot akcji. Zła postać robi coś okropnego ale oczywiście jakoś udaje się wszystko odwrócić i naprawić. Zła postać dostaje za swoje, dobro triumfuje, wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Czytanie " Girl Online" jest jak oglądanie dowolnego filmu Disneya. Nie ważne, jak bardzo ten zły by się starał, wszystko zawsze, ale to zawsze się dobrze kończy.

,,Gasząc czyjś blask, sami nie zaczynamy świecić jaśniej. "

Właściwie nie mam pojęcia, co jeszcze mogłabym napisać o tej książce. Moja ocena bohaterów się nie zmieniła, nadal jednych uwielbiam, a innych nie cierpię. Z tymi nowymi udało mi się zaprzyjaźnić, ale to tyle. Nie mogę ich w żaden sposób ocenić, bo niewiele o nich wiem. Pojawili się epizodycznie, ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się ich spotkać. Bo podkreślam, marzę o kolejnej części  ( * AKTUALIZACJA: Zmienił mi się trochę gust i wątpię, bym sięgnęła po kolejną część, jeśli taka kiedykolwiek powstanie).

OCENA: 7/10




PAŹDZIERNIKOWY KONKURS URODZINOWY- WYNIKI !!!

PAŹDZIERNIKOWY KONKURS URODZINOWY- WYNIKI !!!

Hej ludziki! Tym razem udało mi się wyrobić z wynikami w dwa dni po zakończeniu konkursu. To jest szybkość! Ale do rzeczy. Jak obiecywałam, tym razem w konkursie mogły wygrać aż trzy osoby. Oto nasi zwycięzcy: Katrina , Princess Malpka oraz Beata Kandzia!!! 
Gratulacje! Oto screeny z losowania ( w razie stwierdzeń lub myśli, że to nie los, a ja wybierałam):








Jeszcze nie wiem, kiedy następna edycja konkursu także czekajcie cierpliwie i wypatrujcie!!! Zwycięzcom jeszcze raz gratuluję i życzę miłego czytania :)
PAŹDZIERNIKOWY KONKURS URODZINOWY!!!

PAŹDZIERNIKOWY KONKURS URODZINOWY!!!

Hej ludziki! Przepraszam, że na blogu nie pojawiają się posty, ale zwyczajnie nie jestem w stanie pisać. Za dużo mam na głowie przez klasę maturalną i łączenie blogowania z nauką jest dla mnie w tym momencie nie możliwe. Mimo wszystko, obiecałam że zrobię w październiku konkurs i oto jestem! Z okazji niedawno obchodzonych przeze mnie osiemnastych urodzin, pragnę obdarzyć aż trzy osoby nowymi książkami!
UWAGA!!! Wszystkie powieści są podpisane moim imieniem i nazwiskiem. Jeśli wam to nie przeszkadza, to zapraszam do zabawy! 


Książki, które możecie zdobyć ( od góry) :
1. "Gildia Magów"- Trudi Canavan
2. "Szeptem"- Becca Fitzpatrick
3. "52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca"- Jessica Brody
4. " Pamiętnik nastolatki"- Beata Andrzejczuk
5. "Pamiętniki wampirów 5: Fantom"- L.J. Smith
6. " Dziewczyny z Hex Hall 2: Diable Szkło"- Rachel Hawkins
7. " Król magii"- Lev Grossman

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu, jak również fundatorem nagród jestem ja, Demetria Books ( Gabriela Górniak). 
2. W konkursie może wziąć udział każda osoba posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski. 
3. W konkursie mogą wygrać 3 osoby.  
4. Konkurs trwa do 22 listopada włącznie. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę. 
5. Aby wziąć udział w konkursie należy: podać swój e-mail, być obserwatorem bloga, podać numer  wybranej książki oraz udostępnić banner konkursu na swoim blogu/ facebooku lub w Google+.
6. Wyniki zostaną opublikowane w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu.
7. O wygranej  zwycięzcę powiadomię mailem, jak również napiszę o nim na blogu.
8. Nie odpowiadam za zagubione przez pocztę przesyłki.

Przykładowe zgłoszenie:
e-mail: xyz@gmail.com
obserwuję jako: XYZ
wybrałam/em: tytuł lub numer książki
link do strony z udostępnionym bannerem   


To tyle na dziś ludziki! Przepraszam wygranych ostatniego konkursu za to, że tak długo musieli czekać na swoje książki, ale kompletnie nie miałam kiedy je wysłać. Tym razem obiecuję, że zrobię to jak szybko się da. 

Zachęcam do wzięcia udziału!

KONKURS- OGŁOSZENIE WYNIKÓW!!!

KONKURS- OGŁOSZENIE WYNIKÓW!!!

Witajcie ludziki! Tak wiem, wyniki miały pojawić się w zeszły czwartek, ale nie przewidziałam mojego kilkudniowego wyjazdu, na którym to niestety nie miałam dostępu do komputera. Przepraszam za opóźnienie.
Żeby być fair wobec wszystkich, którzy wzięli udział w moim konkursie, do wylosowania zwycięzców użyłam internetowej maszyny losującej, której adres macie na zdjęciach.
Zwycięzcami zostają:
  • Agnes C, która wygrywa książkę " Ciepłe ciała"
  • Dorotxy T, która zdobywa " Córkę dymu i kości"



INFORMACJA DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY SIĘ ZGŁOSILI, A NIC NIE WYGRALI:
KOLEJNE ROZDANIE JUŻ W PAŹDZIERNIKU!!! 

Gratuluję zwycięzcom i zapraszam do kolejnych edycji konkursu, w którym co miesiąc dwie osoby będą mogły zdobyć jakąś książkę :) 
Zaznaczam jednak: żeby inne osoby też miały szansę na wygraną, zwycięzcy tej edycji nie mogą brać udziału w edycji październikowej, a dopiero w następnych. 

Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego dnia :)


KĄCIK NAUKOWY: Mózg, czyli nasz mały, fałszywy przyjaciel.

Hejo ludziki! Jak tam pierwszy tydzień szkoły? Najfajniej mają studenci, nie? Jeszcze trochę wolnego :) Ale ja nie o tym. Postanowiłam dziś trochę poględzić, ale nie martwcie się! Stawiam połowę moich książek, że każdy z was w którymś momencie swojej edukacji lub też jak ja, przez cały czas, zadawał i zadaje sobie pytania : " Czemu nie mogę tego zapamiętać?" oraz " Dlaczego mi to nie wychodzi?". To właśnie o nich będę dziś mówić, bo ostatnimi czasy powtarzam je zadziwiająco często.



Zacznijmy może od " Czemu nie mogę tego zapamiętać?". Nie ma nic gorszego od niemożliwości zapamiętania czegoś mimo wielu prób, powtórek i męczarń. Zapamiętywanie to ciężka sprawa, nie? Jeden ma lepszą pamięć, inny jak na przykład ja- pamięć złotej rybki. Serio, nie ważne jak bym się nie starała, zawsze coś mi umknie. I siedzę, siedzę godzinami robiąc fiszki, czytając na głos konkretny temat w podręczniku lub same definicje, myślami łącząc się z inną galaktyką, w której to centrum wszechświata są "Ludzie bezdomni", wokół wirują potęgi i logarytmy, które bezlitośnie bombardują planety " There is" , " There are" , " Conscientious" i " Procrastinator" oraz ich księżyce: " Socjologię" , " Brutusa" i " Bezkręgowca". Tak, totalny odjazd! Jeszcze bardziej kosmiczne jest to, że taki totalny odjazd rozgrywa się w naszym mózgu- neurony transportują informacje do świadomości, podświadomości itd. Szczerze powiem, że zawsze jak próbuję dowiedzieć się czegoś więcej o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu, zaczynam się gubić. Dla mnie to wszystko to jedna wielka, pokręcona, całkiem nowa galaktyka ukryta gdzieś w naszej głowie. A funkcjonowanie mojej galaktyki pojmuję tak, jak podpowiada mi to moja wyobraźnia.
Według mnie, mózg to taki fałszywy przyjaciel. Kiedy prosicie go o pomoc i o chwilowe skupienie, bo musicie ogarnąć matmę, on odwraca się by po chwili zapytać: Mówiłeś coś? Jednak, co jest mega dziwne, kiedy robicie coś, co teoretycznie nie wymaga użycia dużej mocy naszego przyjaciela, on od razu to zapamiętuje. Bo czemu nie! Przecież wiedza, jak wielu ludzi polubiło twoje zdjęcie na portalu społecznościowym w przyszłości może uratować ci życie. Matma? Co to w ogóle jest?
No właśnie, tu jest pies pogrzebany. Nie wiem jak wy, ale ja czego bym nie uczyniła, mój mózg nie potrafi skupiać się na potrzebnych mi rzeczach. Wiem za to, jak wiele tostów z majonezem trzeba zjeść, żeby doświadczyć życia na krawędzi, a pytaniem które mnie ostatnio trapi bardziej niż funkcja wykładnicza jest: Czy jak odejmiesz nieskończoność od nieskończoności to wyjdzie zero? Drugim jest: czy syreny sikają? Myślę, że łatwiej byłoby odpowiedzieć na pierwsze. W każdym razie, zapamiętywanie jest dla mnie katorgą.



Co z " Dlaczego mi to nie wychodzi" ? Odnosi się to głównie to mojego iście magicznego problemu z robieniem pracy domowej. Mieliście kiedyś tak, że na lekcjach byliście w stanie zrobić praktycznie każde zadanie, a gdy wracaliście do domu i siadaliście przed biurkiem czuliście jak cała wiedza odpływa z was wraz z wypoconym przez gorąc na dworze potem? Masakra, nie?! Dla jasności, nie mówię o sytuacji w której kompletnie nie wiecie o co chodzi i tylko siedzicie zastanawiając się ile jest równoległych wszechświatów i czy w każdym " Anaconda" była hitem 2014 roku. Chodzi mi tutaj o sytuacje, w której wiecie co i jak, zaczynacie robić zadanie, wszystko wydaje się super i nagle... następuje zamknięcie systemu. Nic nie wychodzi tak jak powinno i koniec końców zamiast pierwiastka z trzech otrzymujecie Republikę Południowej Afryki. Patrzycie się w zeszyt wrzeszcząc do samego siebie " Do it. Just do it!", bo to wasza ostatnia deska ratunku. Mimo wszystko, w takich sytuacjach ja zawsze kończę jak Jack z "Titanica"- idę na dno. A wy jak macie?

Frustracje rosną, rok szkolny już się zaczął, a my wszyscy musimy to jakoś przeżyć. W razie co, zostanie nam tylko modlitwa o cud. Już sobie wyobrażam mojego Staśka ( mój mózg), który śmieje się ze mnie grając w głuchy-głupi telefon ze swoim najlepszym kumplem sercem. Już widzę jak przed każdym testem obaj postanawiają zrobić dziką imprezę techno, a jedynym objawem tej dziczy będzie słyszane: DU DUM DU DUM DU DUM!!!
No, wygadałam się. A jak to wygląda u was? Przeżywacie wszystko podobnie jak ja? Czy może wasz mózg działa jak dobrze naoliwiona maszyna i zapamiętuje wszystko co chcecie? Dajcie znać ludziki!


TOP 10: Najlepsze Książki na Lato ( cz.2)

TOP 10: Najlepsze Książki na Lato ( cz.2)



Hejka ludziki i ludziowie! Gotowi na powrót szkoły? Ja jestem zwarta, gotowa, choć kompletnie przerażona wizją pisania w tym roku matury. Ależ ten czas leci! Zaledwie zaczynałam liceum, a tu już niedługo wrzesień ostatniej klasy. Czuję się jak w jakimś Matrixie! Mimo, że większość mojego pozaszkolnego czasu zagospodaruję na dodatkowe lekcje i naukę, mam nadzieję, że nie zaniedbam, a już broń Bożenie zapomnę o was i o blogu!
A dziś przychodzę do was z kontynuacją posta z 20 lipca, do którego przeczytania was zachęcam, a którego link macie TUTAJ. W związku z nadchodzącym rokiem szkolnym postaram się odnosić uzasadnienia książek, które wybrałam do tegoż wydarzenia. Zaraz się dowiecie, o co mi chodzi.

1. Ostatnia letnia przygoda: " Pan Samochodzik i Winnetou"- Zbigniew Nienacki

Z " Panem Samochodzikiem" znamy się nie od dziś, bo do przeczytania pierwszej książki z tym bohaterem zachęciła mnie mama, gdy miałam bodajże dziewięć lat. Choć kiedyś byłam wielką fanką powieści Nienackiego, tak przyznam się, że ostatnimi czasy nie udało mi się wrócić do żadnej z nich. Nie pozbywam się jednak tych tomików, które posiadam, bo chciałabym jeszcze raz je przeczytać. Może w nie w najbliższym czasie, ale mam wielką ochotę to zrobić.
Dlaczego wybrałam tę książkę? Według mnie seria ta to klasyka polskich przygodówek z nutką kryminału. Jak dobrze wszyscy wiemy, nie ma lepszego czasu na przeżywanie przygód, odkrywanie czegoś nowego niż właśnie wakacje. W wakacje niespodzianka i przygoda kryje się na każdym kroku, a z kim gwarancja na jej najbardziej emocjonujące przeżycie jest wyższa niż ze sławnym Panem Samochodzikiem?




2. Wakacyjne wspomnienia: " Aż po horyzont"- Morgan Matson

No nic, kończą się wakacje, ale jak zawsze pozostają wspomnienia. O morzu, o górach, o spotkaniach z dawno niewidzianymi przyjaciółmi- każdy z nas wspomina coś innego, ale na szczęście przeważnie te wspomnienia są pozytywne i to właśnie one nakręcają nas i napędzają do działania w roku szkolnym.
" Aż po horyzont" to powieść drogi, utrzymana właśnie w takim wakacyjnym klimacie. Dodatkowymi rzeczami, które spowodują, że nie będziecie mogli się nie uśmiechać czytając tę historię, są pamiątki- zdjęcia, muzyczne playlisty, bony na jedzenie itd., które autorka zbierała podróżując wraz z bohaterami swojej powieści przez pół Ameryki. Kiedy będziecie czytać tę książkę, to gwarantuję wam, że będziecie sobie przypominać o wszystkich najlepszych i najbardziej przypałowych momentach, które przeżyliście w ciągu ostatnich wakacji.
Jest to idealny tomik na zakończenie wakacji.




3. Nowy rok, nowa ja: " Fanfik"- Natalia Osińska

Znacie to powiedzenie- " Nowy rok, nowa ja"? Nie wiem jak wy, ale ja z uporem maniaka powtarzam co roku to zdanie, w końcu i tak wychodząc z założenia, że to nie ma sensu, bo ludzie się nie zmieniają i bla bla bla. Wiecie co? To bujda! Ludzie się zmieniają, tylko bardzo powoli! Każdy z nas dorasta, każdy na przestrzeni lat buduje swój charakter i swój zewnętrzny wygląd, pragnąc dojść do perfekcji. Jasne, nie zawsze to się udaje, ale nie możemy ignorować faktu, że zawsze możemy zmienić coś w sobie, albo skłonić ludzi do innego spojrzenia na nas. Każdy nowy rok to czysta kartka! W zeszłym roku coś wam nie wyszło? Postarajcie się to zmienić w tym roku! Chcecie przykładu? Proszę bardzo! Jeszcze w tamtym roku żyłam w przekonaniu, że jestem kompletnym kretynem matematycznym, a polepszenie moich relacji z matematyką jest równie niemożliwe jak zaśpiewanie przeze mnie D5 ( wygooglujcie sobie). I co? W tym roku podchodzę do matury rozszerzonej z matmy, a E5 śpiewam na luzie ( to wysoko). Dało się? Dało!
Jaki ma to związek z " Fanfikiem " Natalii Osińskiej? Tośka nigdy nie była szczęśliwym dzieckiem, aż tu pewnego razu odkryła powód tej depresji i zwyczajnie postanowiła przestać grać pod innych. Kazała na siebie mówić Tosiek. Czy nie miała z tego powodu żadnych problemów? A w życiu! Życie nigdy nie jest proste! Ale czy przyniosło jej to ulgę i poczucie bycia sobą? Tak! I o to tu chodzi! Tośka zaryzykowała, zmieniając życie Tośka na lepsze.



4. Nie mów mi, jak mam żyć: " Prawo Mojżesza" - Amy Harmon

Mam nadzieję, że nie potraktowaliście tego " Nie mów mi jak mam żyć" dosłownie. Chodzi mi tutaj o to, byście nie dali się zaszufladkować. Nie dajcie nikomu, żeby wmawiał wam, że jesteście na coś za głupi, albo że zwyczajnie nie powinniście czegoś robić, bo w mniemaniu ludzi, którzy wam to mówią, oni lepiej wiedzą, co dla was dobre. Jasne, nie mówię tu o stawianiu się wszystkim przez cały czas bo jesteście tacy groźni i niezależni. Nie! Jeśli ktoś was ciągnie w dół, to odetnijcie go, a jeśli wam na nim zależy to wy pociągnijcie go za sobą, do góry. Nie dajcie się przekreślić tylko dlatego, że ktoś tak powiedział. Wasze życie, to wasze życie i tylko wy macie kontrolę nad tym, którą drogę do waszych celów wybierzecie.
Mojżesz, bohater " Prawa Mojżesza" urodził się jako dziecko narkomanki i nieznanego czarnoskórego mężczyzny. Jeśli myślicie, że miał przechlapane, to może dodam jeszcze, że wszyscy w jego małym miasteczku spisali go na straty, matka go porzuciła, a on urodził się z mocą dostrzegania zmarłych. Gorzej być nie mogło. I fakt, na kartach książki dowiadujemy się, że jego życie też nie było dla niego łatwe, a wręcz pełne przeszkód. Choć miał chwile zwątpienia, choć inni mówili, że jest beznadziejny, on się nie poddał. Odzyskał ukochaną, dom, szczęście.
Ta książka jest idealnym lekarstwem na wszelkie trudne chwile!



5. Na wrogów: " Park Jurajski"- Michael Crichton

W razie gdyby jakieś osoby wam się zbytnio narzucały i nie chciały wam odpuścić, nie rzucajcie się z nimi w bójki, nie przeklinajcie ich i nie rzucajcie klątw. Mam zdecydowanie lepszy pomysł na rozwiązanie waszego problemu i choć ten sposób jest rozłożony w czasie na przestrzeni prawdopodobnie wielu lat, to gwarantuję, że jego kulminację będzie się super oglądało. Jeśli patrząc na tę książkę jeszcze nie ogarnęliście, co to za szalony plan, to podpowiem, że chodzi o dinozaury. Serio! Zamiast się wściekać na waszych wrogów, bądźcie mądrzejsi i dążcie do tego, byście w przyszłości byli na tyle genialni, by odtworzyć genotyp dinozaura. Potem zgarnijcie do ekipy tych, co byli obrażani i prześladowani w jakiś sposób, zbudujcie park jak ten opisany w " Parku Jurajskim", wytwórzcie kilka małych, groźnych dinozaurów, zaproście byłych wrogów na tę wyspę i uwolnijcie swoich milusińskich. Niech się zacznie zabawa!
Jeśli jednak ty, który to czytasz, należysz do grupy ludzi, którzy nie lubią czekać, pozostaje ci tylko jedna opcja. Jak jakiś twój nemezis będzie przed tobą stał i cię obrażał, wyobraź sobie, że jest deptany przez dinozaura z ogromną paszczą, wielkimi stopami i super tycimi łapkami. SPRÓBUJ SIĘ NIE ZAŚMIAĆ CHALLENGE czas zacząć!



No i dodatkowa szósteczka dla zainteresowanych i wytrwałych!

6. Czas Wyzwań: " The fault in our Stars"- John Green

Skoro nowy rok szkolny, to może jakieś nowe wyzwanie? Moim tegorocznym wyzwaniem będzie czytanie głównie książek anglojęzycznych w oryginale. " Gwiazd naszych wina" tylko je reprezentuje, bo moja lista do przeczytania jest naprawdę długa. Mimo, że przewiduję trochę problemów, nie zamierzam się poddać. Was również zachęcam do podjęcia jakiegoś wyzwania, ale nie takiego jak " 160 książek w rok". Mówię o czymś, co was rozwinie w jakiś sposób. Co będzie waszym sposobem na pokonanie waszych blokad, nawet takich ograniczających się do przeczytania znienawidzonej lektury. Tak, ja też dołączam do tego wyzwania, bo niestety " Lalkę" muszę przeczytać. 




No i koniec dzisiejszej topki! Wiem, wiem, rozpisałam się okropnie, ale mam nadzieję, że chociaż staraliście się przeczytać moje wypociny.
Teraz żegnam się i mówię :

GOOOOOOD NIGHT, POLAND! ( wy Marsjanie też, nie będę wykluczać nikogo) :D
TOP 5: Cytaty miesiąca- sierpień.

TOP 5: Cytaty miesiąca- sierpień.

Hejo ludziki! Przepraszam, że nie piszę tak często jak w lipcu, ale od powrotu z pielgrzymki wzięłam się ostro do roboty i zazwyczaj wieczorami siedzę robiąc notatki i zwyczajnie się nie wyrabiam. No, się zakręciłam trochę :D Od września możecie oczekiwać niestety tylko jednego postu tygodniowo, okazjonalnie dwóch.
A dziś przynoszę wam nową porcję superowych cytatów!

" Nigdy nie pozwolę, by ktokolwiek mnie ograniczał i niszczył moją duszę, prowokując, bym go nienawidził. "
Pragnienie



" Wuj Bosque zawsze powtarzał, że przeszłość lepiej zostawić w przeszłości. "
Cień Nocy



" Hałas i ruch to ostoja pogrążonych w żalu i poczuciu winy. "
Zbuntowana



" Ranisz mnie, ale przyjmuje to ze spokojem, bo moja miłość nie zna granic i nie odejdę,  nie zostawię cię. Nie ma dla mnie innych racji, zdrowego rozsądku, materii, wymówek. Czasami tylko obawiam się, że nie zdążysz, by przy mnie być, kiedy trzeba będzie się pożegnać, uśmiechnąć, zabrać w daleką podróż ciepło twojej dłoni. "
Pamiętnik narkomanki



" Uskarżanie się na niesprawiedliwość świata to jak rzucanie oskarżeń Percy Jacksonie. To do niczego dobrego nie prowadzi. "
Krew Olimpu


Opowieści z Akademii Nocnych Łowców ( C. Clare, M. Johnson i inni)- recenzja

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców ( C. Clare, M. Johnson i inni)- recenzja

Witajcie ludziki! Przychodzę do was z czymś, czego dawno nie było na blogu, a mówię tu oczywiście o recenzji. Recenzję " Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" odkładam już tak okropnie długo, za co was przepraszam, ale wiecie, czasem to jak sobie zaplanujemy czas w notatniku czy plannerze nie zawsze pokrywa się z tym, co będziemy robili. Tym bardziej w wakacje, kiedy ciężko cokolwiek przewidzieć.
No dobrze, koniec wstępu. Możemy zaczynać omawianie lektury :)

Oryginalny tytuł: Tales from The Shadowhunters Academy
Autor: Cassandra Clare, Maureen Johnson i inni
Tłumacz: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 656

Jak dobrze wiedzą ci, którzy przeżyli zakończenie " Miasta Niebiańskiego Ognia", Simon Lewis przestał być wampirem jak również stracił wszystkie wspomnienia o świecie cieni. Przez pewien okres czasu był zwykłym człowiekiem, żyjąc tak, jakby wydarzenia związane z jego znajomością z Clary w ogóle się nie wydarzyły. Clary była dla niego obcą osobą. 
Oczywiście, jego wspaniali przyjaciele nie mogli żyć bez niego, więc z pomocą Magnusa Bane'a przywrócili mu niektóre wspomnienia. Od tego czasu Simon starał się ogarnąć, co się wokół dzieje, jednocześnie szykując się do wstąpienia do Akademii Nocnych Łowców, by zostać ( jak nazwa szkoły wskazuje), Nocnym Łowcą. 
Jak sobie poradzi w tej sytuacji? Czy sprosta oczekiwaniom? Jak ma wyjaśnić wszystkim, którzy kiedyś go znali, że dawnego Simona już... nie ma? 

"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" to książka złożona z wielu opowiadań, jednych bardziej, drugich mniej wciągających, ale niewątpliwie każde z nich jest warte przeczytania. Tym bardziej, że wszystkie razem tworzą obraz szkoły, do której uczęszcza bohater, przygód, które przeżył i przeszkód, które stanęły na jego drodze. Bardzo przyjemnie mi się czytało każdą z historii. No dobra, zasysałam je jak odkurzacz! W dwa dni udało mi się przeczytać sześćset pięćdziesiąt stron tej cegiełki. Według mnie Cassandra napisała tę książkę nie tylko po to, by kontynuować wątek Simona, ale również by wytłumaczyć kilka spraw, które nie zostały poruszone, albo były jedynie wspomniane w jej wcześniejszych powieściach.

,, Bez wspomnień przepadamy. A nikt nie chce, żeby przepadł ktoś, kogo się kocha. " 

Jak już mówiłam, książka składa się z wielu opowiadań, jest więc też wielowątkowa. Choć większość wątków była naprawdę ciekawa, mnie najbardziej zaintrygowały próby przypomnienia sobie swojej przeszłości przez Simona. Z początku próbował on odciąć się od tego, co było, od wcześniejszej wersji samego siebie. Zaczął kombinować, już nie wiedział kim jest. Udawał dziwną, niezwykle groteskową i przerysowaną wersję Jace'a. Muszę przyznać, że jego zachowanie wywoływało we mnie niesamowite nerwy. Na szczęście w końcu zrozumiał, że kluczem do szczęścia nie jest odrzucenie tego, kim się było, a pogodzenie się z tym. Autorka zaserwowała nam bardzo ładnie poprowadzony motyw przemiany charakteru, za co należy się jej duży plus.

" Wszyscy zmieniamy świat codziennie, każdego dnia, który przeżywamy. Musisz tylko zdecydować, w jaki sposób chcesz go zmienić. "

Jeśli zaś chodzi o bohaterów, starych nie trzeba nikomu przedstawiać ani ich oceniać. Kto czytał " Miasto Kości" i resztę części, w których występuje ta banda dziwnych, pokręconych i diabelnie dobrych w walce postaci, ten nie dowie się z tej książki o nich niczego nowego. Ewentualnie może zakochać się w nich jeszcze raz. No, prawie. Skłamałam, jedno opowiadanie postawi ich wszystkich w zadziwiająco niezwykłym świetle. Nie zdradzę nic więcej, bo odebrałabym wam radość czytania. Mogę tylko powiedzieć, że fani i fanki Magnusa i Aleca będą wniebowzięci.
Z nowymi bohaterami nie udało mi się zaprzyjaźnić, może dlatego, że nie mieli oni szansy się zbytnio rozwinąć i wykazać. Mimo wszystko mam nadzieję, że chociaż niektórzy z nich wystąpią w kontynuacjach i będę mogła ich lepiej poznać.

Podsumowując, książka nie była idealna w każdy możliwy sposób. Miała swoje małe minusy, o których nie bez przyczyny nie napisałam. Dla mnie nie mają one żadnego znaczenia, bo nie żałuję przeczytania tej powieści. Powrót do świata Nocnych Łowców był, jest i zawsze będzie dla mnie niesamowitym doświadczeniem, dającym mi mnóstwo radości.

OCENA: 8/10


Copyright © 2014 Podróże międzyksiążkowe , Blogger