Lato drugiej szansy( Morgan Matson) - recenzja

Witajcie! Wierzcie mi, już dawno wstawiłabym jakiegoś nowego posta, ale mam mały problem z telefonem. Wyobraźcie sobie, że schodząc po schodach potknęłam się, poleciałam do przodu, a komórką zawładnęła ciemność.
Przez to nie mogłam sprawdzić ilości wyświetleń i dlatego dopiero teraz zorientowałam się, że ich liczba przekroczyła 10 000!!! To dzięki Wam, moim czytelnikom, udało się dobić tak pokaźnej sumy! Bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję, że jesteście ze mną, czytacie moje wypociny, komentujecie je ( i to w dodatku tak miło), stajecie się obserwatorami mojego bloga. To dla Was piszę :)
Chcę Wam jeszcze raz , z całego serca podziękować i ogłosić, że w ramach tych podziękowań szykuję mały konkurs.
Ale o tym kiedy indziej...

Dobrze, przejdę już do recenzji, bo w końcu nie zdążę przed północą.

"Lato drugiej szansy" trafiło do mnie niechcący, przez przypadek- na chybił trafił wybrałam książkę z półki w bibliotece. Przeczytałam ją dopiero teraz, choć na polskim rynku literackim pojawiła się w kwietniu 2014 roku. Wydało ją wydawnictwo Jaguar.

Taylor Edwards zawsze czuła się w swojej rodzinie jak kosmitka. Brat- geniusz, siostra-urodzona baletnica i ona- zwyczajna, przeciętna siedemnastolatka. Jedyną osobą, która ją rozumiała, był jej ojciec.
W dniu swoich urodzin, dziewczyna dowiaduje się o jego ciężkiej chorobie. Wraz z rodzicami i rodzeństwem wyjeżdża do domku nad jeziorem, gdzie w spokojnej atmosferze zamierzają spędzić ostatnie wspólne trzy miesiące. Niestety, to miejsce przywołuje wspomnienia, o których Taylor wolałaby zapomnieć.

,,Dopiero teraz, kiedy dni spędzane z moim ojcem nieoczekiwanie stały się policzone, uświadomiłam sobie, jak cenne były te wspomnienia. Tysiące chwil, które traktowałam jako coś oczywistego, przede wszystkim dlatego, że zawsze zakładałam, że będą ich jeszcze kolejne tysiące. "

Lekka, przyjemna lekturka, idealna na wakacje, jednocześnie podejmująca ważne i życiowe tematy. Ciekawy sposób pisania autorki pozwala wczuć się w tę historię, w sytuację bohaterów, zrozumieć trudności, jakie przed nimi postawiło życie. Książka przekazuje wiele wartości. Uczy, że nie można uciekać od przeszkód, trzeba je pokonywać. Uświadamia, że powinniśmy się cieszyć z tego, co daje nam los, z każdej danej chwili, bo nigdy nie wiemy ile czasu nam jeszcze zostało. Przywiązałam się do bohaterów, dlatego było mi smutno, gdy im coś nie wychodziło, coś nie szło po ich myśli. Chyba najbardziej zżyłam się z ojcem głównej bohaterki, dlatego ryczałam jak bóbr kiedy umarł. Bardzo zaimponowała mi również jej matka, która w obliczu ciężkiej choroby męża zachowała zimną krew i trzeźwy umysł. Mało kto potrafi utrzymać emocje na wodzy w takiej chwili.

Trochę szkoda, że wątek choroby poruszano tak rzadko, czyniąc z niego jedynie tło dla innych wątków. Niekiedy niepotrzebnie autorka skupia się na błahych sprawach, długo i rozlegle opisując na przykład psa, zamiast wracać do tego, co jest naprawdę ważne. Fabuła jest wielowątkowa i tu pojawia się problem- żaden wątek nie jest tym głównym. Pani Morgan nie poradziła sobie z tak dużą ich ilością. W wyniku nieudolnej próby ratowania sytuacji historia stała się płaska i powierzchowna.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której do tej pory nie napisałam- o samej Taylor. Jest to jedna z najgorszych, najbardziej beznadziejnych postaci literackich wszech czasów. Brak wyraźnego charakteru i jakiegokolwiek celu w życiu. Bohaterka nieodpowiedzialna, mało rozgarnięta , nierozważna.... uff, aż się zdenerwowałam. Wierzcie mi, to co o niej napisałam to dopiero 1/10 cech, które mogłabym wymienić. I chętnie bym to zrobiła, gdybym nie była tak strasznie zmęczona.

Podsumowując, autorka nie wykorzystała potencjału tej powieści. Mogła pełniej przedstawić relacje między postaciami, bardziej rozwinąć wszystkie wątki...
Właśnie, mogła, ale tego nie zrobiła. Dlatego też "Lato drugiej szansy" otrzymuje ode mnie tylko sześć gwiazdek.
Jednakże, mimo tak wielu, wielu, wielu minusów książkę przyjemnie się czytało i jestem pewna, że wśród Was znajdą się ci, którym ta publikacja przypadnie do gustu w równym stopniu, co mnie.

Ocena: 6/10




12 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie przeczytam. Mam nadzieje, że mnie spodoba się jeszcze bardziej :) Gratuluję tylu wyświetleń! Ja niedawno cieszyłam się z 4 tysiecy :)

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      No, to teraz czekamy na twoje 10 000 :D

      Usuń
  2. Z wielką chęcią przeczytam.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje tylu wyświetleń
    Ja również niedawno osiągnęłam wynik 10000 wyświetleń :D
    A co do książki nie wydaje mi się żebym ją przeczytała, bo to zdecydowanie nie moje klimaty.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję tylu wyświetleń! Cieszę się, że się do tego przyczyniłam :)
    Dzięki Twojej recenzji wiem że nigdy nie powinnam sięgać po tę książkę i spokojnie, nie sięgnę.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się cieszę :)
      Miło, że ktoś kieruje się moim zdaniem :D

      Usuń
  5. Okej to tak... Za krótko napisałaś! Chcę wincy!
    Gratuluje wyświetleń, ja się tak jarałam 1000 ^^
    Książka moje klimaty, ty to wiesz... ale po takim opisie, chyba podziękuję.
    Serdecznie zapraszam do mnie: http://niesmowite-zycie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie wiem, czy dziękować, przepraszać, czy... O_o
      Odrobinę się zgubiłam;D

      Usuń
  6. Gratuluję! Mam nadzieję, że kiedyś też dobiję do tej sumy :)
    A co do książki... Myślę, że mogłaby mi się spodobać, jednak chyba na razie po nią nie sięgnę.
    Pozdrawiam /ksiazkowe-tajemnice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:)
      Również pozdrawiam :D

      Usuń

Copyright © 2014 Podróże międzyksiążkowe , Blogger