Wierna ( Veronica Roth)- recenzja

Witajcie! Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta.... a ja nadal jestem ze wszystkim w tyle. No, prawie ze wszystkim. Nie spodziewałam się, że pójście do liceum da mi nieskończone ilości wolnego czasu jednocześnie odbierając jakąkolwiek chęć do życia. Mówię prawdę, po sześciu godzinach lekcyjnych przestaję żyć, zaczynam wegetować i pasożytować. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ jest to moje wytłumaczenie dla ,,olewania" bloga. Absolutnie. Nic. Mi. Się. Nie. Chce! Kto z Was też się tak czuje? Mam nadzieję, że nie jestem jedyna.
Przychodzę do Was dziś z recenzją ,, Wiernej" autorstwa Veroniki Roth, finału bestsellerowej trylogii ,, Niezgodna".

Oryginalny tytuł: Allegiant
Autor: Veronica Roth
Rok Wyd.PL: 2014
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 381
 

Wierna jest zdecydowanie lepszą książką niż wszystkie trzy jej poprzedniczki. Ma świetnie wykreowanych bohaterów i niesamowitą, dystopijną fabułę ze zwrotami akcji i niespodziewanym zakończeniem. W powieści niewiele się dzieje, a jednak czytało się ją o wiele łatwiej i szybciej niż ,, Niezgodną" czy ,, Zbuntowaną". Koniec wbił mnie w łóżko, na którym akurat siedziałam, zasmucił, może odrobinę zdenerwował. Przy okazji zdałam sobie sprawę, że nienawidzę nieszczęśliwych zakończeń. Jasne, jeszcze niedawno zarzekałam się, że nie lubię tych dobrych. No cóż, jak powszechnie wiadomo ludzie się zmieniają i ich poglądy również. Najśmieszniejsze jest to, że owo zakończenie było dla mnie zaskoczeniem mimo, że zostało mi już dawno temu zaspojlerowane. Autorka zastosowała tym razem narrację dwuosobową- jeden rozdział z perspektywy Tris, jeden z perspektywy Tobiasa, naprzemiennie. Myślę, że taka forma daje możliwość poznania tej samej historii z dwóch stron, a co za tym idzie pomaga w jej zrozumieniu. Powinna być częściej stosowana w książkach.
Dużo osób porównuje ,,Niezgodną" do Igrzysk Śmierci. To prawda, obie te serie mają więcej podobieństw niż różnic, ale każda z nich posiada swój własny, niepowtarzalny klimat. W powieści znajduje się wiele złotych myśli i wartościowych cytatów wartych zapamiętania. Ani pierwsza, ani nawet druga część nie zrobiły na mnie takiego wrażenia jak ta. Cały czas z niecierpliwością przewijałam kolejne strony z bananem na twarzy ( również tym odwróconym) czekając na to, co będzie dalej. Czytanie ,,Wiernej" stawało się zasmucające, gdy uświadamiałam sobie, że to już koniec. Niestety wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć.

,, Odwaga może się przejawiać na wiele różnych sposobów. Czasem oznacza poświęcenie własnego życia dla czegoś ważniejszego, dla drugiego człowieka. Czasem to rezygnacja ze wszystkiego, co znałeś, ze wszystkich, których kochałeś, w imię czegoś większego. Ale czasem coś zupełnie innego. Czasem oznacza, że mimo bólu zaciskasz zęby i każdego dnia na nowo podejmujesz wysiłek, mozolną pracę na rzecz lepszego jutra."

Cofam to, co napisałam w recenzji ,, Czterego" o Tris. Teraz to Tobias jest moim wrogiem numer jeden. Udało mu się wprowadzić mnie na wyższy poziom irytacji i wkurzenia. Były momenty, w których miałam ochotę rzucać książką ze złości! Zastanawiałam się nawet, czy nie przenieść go za pomocą jakiejś czarnej magii do świata realnego tylko po to, by zadźgać go znalezionym na ulicy patykiem. A teraz serio, wcześniej zachowywał się normalnie, był twardym Nieustraszonym, jedynym logicznie myślącym człowiekiem wśród przygłupich narwańców rewolucjonistów. Teraz jednak, ni stąd ni zowąd to on stał się tym podatnym na manipulację. Tym, który odpowiada za opłakane w skutkach konsekwencje całkowicie bezsensownych wyskoków mających na celu... już sama nie wiem co. Jak sobie teraz czytam to fabularne przypomnienie, brzmi to jeszcze bardziej idiotycznie niż wtedy, gdy dowiadywałam się tego z książki.
Chciałabym napisać coś więcej o postaciach drugoplanowych, ale nie jestem w stanie. Nie wnosili niczego nowego do powieści, nie wyróżniali się niczym szczególnym i dlatego nie utkwili mi w pamięci tak dobrze jak Tris , czy Tobias( nadal pałam do niego nienawiścią).

,, Zło jest w każdym, a miłość polega na tym, by dostrzec to samo zło w sobie, bo tylko wtedy można wybaczyć drugiemu człowiekowi. "

Wiecie co jest najgorsze w czytaniu ostatnich części? Chcemy, by seria się skończyła, przestała łamać nam serca, a jednocześnie nie możemy znieść myśli, że musimy się pożegnać z tym, co tak kochamy, do czego się przywiązaliśmy, złączyliśmy swoje losy z losami wyimaginowanych bohaterów, przeżywaliśmy te same rozterki co oni. Trudno mi o tym mówić, przecież to czytelnicza tragedia!!!

Podsumowując, wiem, że recenzja nie jest tak dobra, jak mogłaby być, gdyby moja aplikacja o nazwie Mózg po dwóch godzinach matematyki nie została wyłączona, ale uwierzcie mi, że naprawdę się starałam.
Zobaczcie człowieka w człowieku ;)

OCENA: 7/10







2 komentarze :

  1. Ehh.... Ja nie lubie twórczości Roth...
    Tak przy okazji otagowałam Cię ;) http://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/2015/11/elements-book-tag-original.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą serią raczej nigdy się nie zapoznam. Od początku byłam do niej negatywnie nastawiona i nie zaciekawiła mnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka