#86: Wodospady Cienia. Urodzona o północy (C.C.Hunter)- recenzja Demetrii

Witajcie! Jak wam minęły lub też mijają wakacje? Ja wróciłam na chwilę do Polski pozbyć się zbędnych zębów ale już niedługo, bo ósmego wracam do Anglii, gdzie wraz z Audrey rozpocznę wkrótce studia. Mam nadzieję, że nowa szkoła i mniej wolnego czasu zdopingują mnie do częstszego pisania bloga. Po tych dwóch miesiącach wakacji jestem bardziej rozleniwiona i wykończona niż po kilku miesiącach w szkole. No ale co zrobić.
Dziś przychodzę do was z recenzją pierwszej części serii "Wodospady cienia", za którą zabrałam się za sprawą Roberta z bloga/vloga CZYTANIE MOIM TLENEM, u którego już dawno temu przeczytałam, że seria ta jest jedną z jego ulunionych, a jej pierwszą część Robert określił jako świetną. Czy i ja odebrałam ją w ten sposób?

Oryginalny tytuł: Shadow Falls. Born at Midnight.
Tytuł polski: Wodospady Cienia. Urodzona o północy.
Autor: C.C. Hunter
Tłumacz: Joanna Lipińska
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 440

Życie Kylie Galen zdaje się walić w gruzy. Umiera jej ukochana babcia, rzuca ją chłopak, jej rodzice się rozstają, a w dodatku ciągle widuje dziwną postać, której nikt poza nią zdaje się nie zauważać… Pewnego wieczora Kylie Galen ląduje na nieodpowiedniej imprezie z nieodpowiednimi ludźmi i to zmienia jej życie na zawsze. Matka wysyła ją do Wodospadów Cienia – na obóz dla trudnej młodzieży. Sformułowanie „trudna” jednak niezupełnie określa jej współobozowiczów. Okazuje się, że wraz z nią mieszkają tu wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni, czarownice, elfy i inne nastolatki o ponadnaturalnych zdolnościach. Nikt nie wie jednak, jakie umiejętności ma Kylie… Jakby życie nie było wystarczająco skomplikowane, na scenie pojawiają się Derek i Lucas – półelf i wilkołak, którzy zajmują znaczące miejsce w życiu i sercu Kylie.


Wybaczcie mi wstawienie opisu z lubimyczytać.pl ale za nic w świecie nie jestem w stanie przypomnieć sobie początku tej książki, a jej dalszą część pamiętam jak przez mgłę. To już o czymś świadczy, prawda? No cóż, choć powieść mi się w miarę podobała, to uważam, że była zwyczajnie przeciętna. Tak, nie tylko zwyczajna, ale zwyczajnie przeciętna. Liczyłam na coś lepszego po przeczytaniu tak wielu pozytywnych recenzji, w tym tej Roberta. Zawiodłam się i będę się musiała zmusić, żeby przeczytać drugą część " Wodospadów cienia".

Fabuła nie była taka zła- zawsze lubiłam czytać o stworzeniach nadprzyrodzonych, ale typowo młodzieżówkowy i dość kiepski sposób pisania skutecznie zniechęca mnie do sięgnięcia po kontynuacje. Myślę, że po prostu wyrosłam z tego typu książek i może dlatego nie robią one już na mnie takiego wrażenia.

" Kylie spojrzała na wtulonego w jej piersi kotka. Wokół niego rozbłysły skry w kształcie rąbów. A potem puff... pojawił się Perry. Stał przed Kylie z głową opartą o jej biust."

Bohaterowie też nie zrobili na mnie dobrego wrażenia. Wydawali mi się papierowi, bezosobowi, a jeśli już któryś się czymś wyróżniał, to zazwyczaj mnie irytował. Relacje między nimi mogę określić jako mdłe, nudne i żenujące. Żadna z postaci nie stała mi się bliska, trójkąt miłosny był dla mnie niezrozumiały i niezjadliwy, a główna bohaterka, jej charakter i decyzje to jakiś żart.

Choć mnie się książka nie podobała, nie znaczy, że i wam się nie spodoba. Dlatego też mimo mojej recenzji i faktu, że zjechałam tę książkę, zachęcam was do jej przeczytania i stworzenia własnej opinii.

OCENA: 6/10


2 komentarze:

  1. Ja już widzę po cytacie, że to nie mój klimat. Swoją drogą okładka książki też słaba.

    blog youtube(subskrybuj)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Zapomniałam wspomnieć o tej okropnej okładce!

      Usuń

Copyright © 2014 Podróże międzyksiążkowe , Blogger