Fangirl ( Rainbow Rowell) - recenzja.

Cześć!  Dziś przychodzę do was całkowicie zbulwersowana , ale dlaczego , do tego dojdę później. Zacznę od krótkiego przybliżenia Wam fabuły recenzowanej przeze mnie dziś książki.

Oryginalny Tytuł: Fangirl
Autor: Rainbow Rowell
Tłumacz: Magdalena Zielińska
Wydawnictwo: Otwarte
Wyd. PL: 2015
Liczba stron: 380

Cath wraz ze swoją siostrą bliźniaczką rozpoczynają właśnie studia. Każda z nich ma całkiem inny pogląd na sprawę, każda inaczej wyobraża sobie studenckie życie. Wren postanawia uwolnić się od siostry i rzucić w wir zabawy, imprez i szalonych decyzji. Cath jednak woli zamknąć się w pokoju i pisać fanfika. Nie byle jakiego, bo gejowskiego fanfika o Simonie Snow,  czytanego przez tysiące ludzi.
W międzyczasie jednak poznaje Reagan i Leviego, którzy na wszelkie sposoby starają się wyciągnąć ją do ludzi, Nicka, którego intencji nie jest pewna, a także panią profesor potępiającą pisanie fanfików. W dodatku w jej życiu nagle pojawia się pewna osoba, której Cath miałaby ochotę już nigdy nie oglądać.
Jak dziewczyna poradzi sobie w tej sytuacji? Jak wiele batoników będzie musiała zbunkrować, by przetrwać?

"Fangirl" to książka, po przeczytaniu której nie miałam wyrobionej jednolitej opinii. Nadal jej nie mam. Z jednej strony ,była to powieść niesamowicie wciągająca, dobrze napisana fabularnie, ciekawa, z ogromną ilością niezwykłych bohaterów. Z drugiej jednak, przez cały ten czas, który poświęciłam na jej przeczytanie miałam wrażenie,że czegoś jej brakuje. Prawdopodobnie większej ilości stron. Uważam, że autorka niewystarczająco dobrze rozwinęła wszystkie stworzone przez siebie wątki. Za świetnie rozwinięty mogę uznać tylko i wyłącznie wątek fanfików pisanych przez Cath. Co z pozostałymi wątkami?! 

,, Spójrz na siebie. Ogarniasz świat, niczego się nie boisz. Ja za to boję się wszystkiego. I jestem szurnięta. Może nawet myślisz, że jestem szurnięta tylko odrobinę, ale to dlatego, że pokazuję ludziom zaledwie wierzchołek góry lodowej mojego szurnięcia. Pod powierzchnią lekkiego szurnięcia i niedostosowania społecznego jestem całkowitą porażką. "

Miałam nadzieję, że wszystko rozwiąże się w zakończeniu. Miałam nadzieję,że dowiem się,jak potoczyły się losy Cath, Leviego, czy Cath poznała jego rodziców, czy Wren dała się wyleczyć z nałogu, czy tata bliźniaczek znalazł wreszcie idealny slogan reklamowy , czy Reagan znalazła sobie kogoś na poważnie, czy Cath zaliczyła zajęcia, czy Nick poradził sobie w swojej trudnej sytuacji i został pisarzem, czy zakończenie fanfika Cath w jakimś stopniu pokrywało się z tym napisanym przez autorkę książek o Simonie Snow ! Czy wyczekiwane przeze mnie zakończenie" Fangirl " dało odpowiedzi na moje pytania ? Niestety nie.

Zakończenie było kompletnie niesatysfakcjonujące . Co więcej, mam wrażenie, że Rowell miała w planach napisanie dłuższej jego wersji , ale z niewiadomych dla mnie względów postanowiła zrezygnować z pomysłu przedłużenia tej historii. Ja rozumiem,że mogła chcieć zostawić w pewnym sensie otwarte zakończenie,by dać czytelnikom powód do pisania własnych fanfików , ale przez to końcówka książki stała się nijaka, pozostała wielką niewiadomą ,portalem do czarnej dziury ! 

,, Żeby być prawdziwym nerdem, trzeba preferować światy wymyślone nad rzeczywistość. "

Nie zrozumcie mnie źle, ta powieść bardzo mi się podobała. Gdyby tak nie było, nie bulwersowała bym się tak jej zakończeniem. Ja po prostu myślę,że dało się ją napisać jeszcze lepiej. Może gdyby pani Rowell dodała te kilkanaście, czy kilkadziesiąt stron i zamknęła dokładnie wszystkie wątki, wtedy może zachwycałabym się tą książką tak jak zachwycałam się " Eleonorą i Parkiem" .

Mimo to, jestem wdzięczna " Fangirl" , że przywróciła mi radość z czytania romansów,ale także przypomniała, dlaczego tak lubiłam pisać fanfiki. Przypomniała mi radość przelewania myśli na papier i dzielenia się moją twórczością z innymi. To dzięki niej postanowiłam wrócić do pisania zarówno na Wattpadzie, jak i tutaj. Poza tym, bardzo przywiązałam się do głównej bohaterki . Była tak podobna do mnie i pod względem charakteru , zachowania, tego co lubiła i czego nie lubiła robić , że aż sama nie mogłam się temu podobieństwu nadziwić.Czułam z nią więź i chociażby dla powrotnego spotkania z nią przeczytałabym jeszcze raz tę powieść.
Dlatego też polecam ją wam, mając cichą nadzieję, że nie podzielicie mojego zdania o tej książce i że zakochacie się w niej tak jak mnie nie było to dane. 

OCENA : 8/10 za zainspirowanie do wznowienia pisania.






3 komentarze :

  1. Uważam, że ta książka jest świetna i bardzo inspirująca! Mi też bardzo się podobała :)
    Pozdrawiam cieplutko ♥
    helloimbooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam twoje zdanie w 100 procentach !! Również pozdrawiam <3

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje recenzje, wiesz o tym bardzo dobrze, ale co się z Tobą stało?! Kochana błagam dodaj w odpowiednich miejscach odstępy i z niektórych je usuń :)
    Oczywiście jak zwykle Twoje przemyślenia są głębokie i subiektywne co w tych recenzjach bardzo cenie (zbyt często zdarza się, że ktoś pisze za bardzo obiektywnie i nie da się poznać tego co ten ktoś czuł czytając dane pozycje)
    Pozdrawiam Inferno

    OdpowiedzUsuń

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka