Szkoła Strachu: Jeszcze nie koniec lekcji!- recenzja

Hej! Drodzy czytelnicy, poznacie dzisiaj moją opinię na temat książki ,, Szkoła strachu: Jeszcze nie koniec lekcji". Pierwszy egzemplarz pojawił się na polskim rynku dobre trzy lata temu, wydany przez wydawnictwo W.A.B. Dlaczego więc wzięłam się za tę powieść dopiero teraz? No cóż, jakoś nie mogłam dostrzec jej pośród setek innych książek w miejskiej bibliotece. Gdy wreszcie do mnie trafiła zaczęłam się zastanawiać, z jakiej przyczyny rozpoczęłam jej czytanie. Po krótkich przemyśleniach stwierdziłam, że powodem jest jej przynależność do gatunku literackiego, którego nie czytam zbyt często. Chodzi mi głównie o powieści skierowane do młodszych czytelników, mniej więcej w wieku do dziesięciu lat.

Akcja rozpoczyna się w momencie przyjazdu czwórki głównych bohaterów- Lulu, Madeleine, Theo i Garrisona do Szkoły Strachu, czyli miejsca, w którym pod przewodnictwem Pani Wellington będą mogli zmierzyć się ze swoimi obsesjami i pozbyć się ich na zawsze. Niestety, w szkole pojawia się nowa uczennica- Hyacyntha. Dziewczynka zaczyna sprawiać naszym bohaterom nie małe problemy. W międzyczasie tajemniczy złodziej kradnie kilka starych peruk należących do Wellington, zostawiając po sobie tylko liścik pełen gróźb i stawianych warunków. Starsza pani postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Wraz z uczniami, psem i służącym porzuca willę i rusza na spotkanie z włamywaczem uzbrojona w zestaw do makijażu, tiulową spódniczkę i piątkę dzieci na tylnych siedzeniach.


Niesamowicie zabawna powieść rządząca się totalnym absurdem. Każdy rozdział rozpoczyna się naukową nazwą fobii i jej wyjaśnieniem. Miałam wrażenie, że już to gdzieś widziałam. Dopiero potem, robiąc porządki w książkach znalazłam poszukiwane przeze mnie tomiszcze, noszące tytuł ,, Pragnienie". Uważam, że taki zabieg jest naprawdę fajnym pomysłem. Może niezbyt oryginalnym, jak się okazało, ale ciekawym i przykuwającym wzrok. Książka ma prostą fabułę, choć może się zdawać, iż posiada ona wiele wątków. Pisana jest bardzo prostym językiem.Z początku myślałam, że najbardziej irytującą postacią będzie Theo ze względu na przemądrzałość, jednak gdy pojawiła się Hyacyntha, zmieniłam zdanie. Ta dziewczynka to istny diabeł! Wciąż coś komentowała i to w bardzo niegrzeczny sposób, następnie zrzucając winę na fretkę, którą ze sobą przywiozła. Nie uchodziło to uwadze dzieci, które z każdą chwilą coraz bardziej miały dość najmłodszej z nich. Wierzcie mi, nie chcielibyście trafić na kogoś takiego. Anielska cierpliwość to przy niej o wiele za mało. Podejrzewam, że postać ta została stworzona tylko na potrzeby rozwinięcia pewnego wątku, bo gdyby go nie było, okazałaby się zbędna.  Pani Wellington jest kobietą całkowicie oderwaną od rzeczywistości, z własną paranoją, co jest odrobinę dziwne biorąc pod uwagę, że prowadzi szkołę, która ma na celu wyleczenie innych z ich obsesji.  Bohaterowie w jakiś dziwny, pokręcony sposób się dopełniają. Niewiele można powiedzieć o tej pozycji. Mogłabym niepotrzebnie rozpisywać się na temat innych postaci, ale są one mimo wyraźnych charakterów zwykłe. Razem tworzą wybuchową mieszankę, ale osobno są jak pojedyncze strony wyrwane z książki. Możesz przeczytać dwudziestą, ale bez pozostałych trzystu nic nie zrozumiesz. 


Czy okładka mi się podoba? W pewnym stopniu tak, głównie dzięki kolorystyce, bo te rysunki odrobinę mnie przerażają.   
Podsumowując, nadal uważam, że powieść ta skierowana jest do młodszych czytelników. Jednakże, jeśli macie dziwaczne poczucie humoru i niedosyt pokręconych bohaterów, ta książka jest z pewnością dla was. 

Ocena: 6/10 


  

4 komentarze:

  1. nie przepadam za tego typu literatura wole psychologiczne ksiazki
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam przyjemności zapoznania się z jakąkolwiek psychologiczną książką :(

      Usuń
  2. Raczej sobie odpuszcze, nie moja klimaty.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie Inna
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. To książka zdecydowanie dla dzieci poniżej dziesiątego roku życia :)

      Usuń

Copyright © 2014 Podróże międzyksiążkowe , Blogger