Malfetto: Mroczne Piętno ( Marie Lu) - recenzja.

Witajcie. Kompletnie nie mam czasu pisać, dlatego jakiekolwiek posty będą pojawiały się naprawdę rzadko.
Dzisiaj przedstawię wam recenzję książki ,, Malfetto: Mroczne Piętno" autorstwa Marie Lu. Kilka lat temu spod pióra tej autorki wyszła również bestsellerowa seria ,, Legenda".

Oryginalny tytuł: The Young Elites
Autor: Marie Lu
Tłumacz: Marcin Mortka
Rok Wyd. PL: 2015
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Liczba stron: 380

,, Otóż, gdy miałam cztery lata, Kennetrę nawiedziła zaraza i ludzie w panice zabijali deskami drzwi i okna swoich domów. Zachorowałyśmy wszystkie trzy- ja, matka i siostra. Choroby nie dało się ukryć-na skórze pojawiały się dziwne plamki, włosy i brwi zmieniały kolor, a z oczu ciekły różowe, krwawe łzy. Wciąż pamiętam zapach choroby w naszym domu i palący smak grappy na ustach. Lewe oko napuchło mi tak bardzo, że lekarz musiał je usunąć. Zrobił to przy pomocy rozgrzanego do czerwoności noża oraz pary szczypiec.
   I tak oto stałam się skażona.
   Naznaczona. Malfetto. "

Ta książka jest przerażająca. Nie ma w niej ani krzty humoru, żartu, czy jakiejkolwiek ironii. Jest pełna patosu i wzniosłości. Jedyne emocje, jakie przedstawia to strach, wściekłość, ból, żal i tęsknota. Świat w niej przedstawiony jest dosłownym piekłem na ziemi, pełnym okrucieństwa i niesprawiedliwości. Doceniam pomysłowość autorki, w końcu nie jest łatwo wykreować świat od podstaw, tym bardziej jeśli ma się do dyspozycji jedynie dwa podstawowe odcienie rzeczywistości. Mimo to... powieść w tak depresyjnym nastroju to dla mnie trochę za dużo. Książka dogłębnie mnie poruszyła, momentami wywołując złość, irytację, a nawet chęć mordu ( to się tyczy niektórych bohaterów). Wiem, że jest to opowieść fantastyczna, ale były takie momenty, gdy cały ten świat i brutalność z nim związana zdawały się zadziwiająco prawdziwe.

,, Nikt tak naprawdę nie chce, byś była sobą. Chcą, byś była taka, jaka im się podobasz. "

Kiedyś, z czystej ciekawości przeczytałam recenzję tej książki, w której to ktoś stwierdził, iż największym antagonistą, największym złem jest główna bohaterka. Ja to odbieram trochę inaczej. Sama Adelina nie jest złą osobą- współczuje, kocha, uparcie szuka w ludziach dobra. To realia tego świata, zaraza i jej konsekwencje tak ją ukształtowały, że nie panuje nad gniewem i tak jak ojciec czerpie z bólu i rozpaczy radość. Według mnie jest jedyną, prócz swojej siostry, pozytywną postacią. Czytając, zastanawiałam się dlaczego daje się tak łatwo wykorzystywać i oszukiwać. Było mi jej okropnie żal. Potem dopiero zdałam sobie sprawę, że ona tak naprawdę nigdy nie doświadczyła takich uczuć jak miłość, czy przyjaźń. Dodatkowo, ta dziewczyna była w moim wieku! Wbrew wszystkiemu szesnaście lat to wcale nie tak dużo i pod wieloma względami Adelina wciąż była dzieckiem.
Polowanie na ludzi Malfetto skojarzyło mi się z wyłapywaniem Niezgodnych. Malfetto również zabijano, tylko w o wiele gorszy sposób. Nie ważne, czy byłeś dzieckiem, czy nastolatkiem wchodzącym w dorosłość, jeśli miałeś jakieś niezwykłe zdolności, palono cię na stosie jak wiedźmy w średniowieczu. Nawiasem mówiąc, czasy przedstawione w książce odrobinę owo średniowiecze przypominały- mamy tu króla, królową, Inkwizycję, ect.

,,Chęć zadawania krzywdy, siania zniszczenia i szukania pomsty jest o wiele potężniejsza od tęsknoty za miłością czy chęci niesienia pomocy. "

Już w jednym z pierwszych rozdziałów mamy scenę, w której to ojciec sprzedaje swoją córkę pewnemu szlachcicowi, by móc spłacić swoje długi, a kiedy ta ucieka, chce ją zabić. Od razu przypomniałam sobie podobną sytuację w ,,Córce Kleopatry". Tam jednak ojciec przegrywa walkę w sądzie o swoje dziecko, a dziewczyna zostaje uznana przez przekupionych sędziów za niewolnicę, własność jakiegoś bogacza. Zrozpaczony mężczyzna podcina córce gardło. Woli ją zabić, niż skazać na taki los. Robi to, bo ją kocha. Dwa podobne przykłady sytuacyjne, dwóch ojców i tak różne reakcje. Oba te przykłady pozwalają zrozumieć, czym jest, a raczej czym powinna być prawdziwa rodzicielska miłość.

Jeśli chodzi o wygląd książki - każdy nowy rozdział rozpoczynał piękny, duży inicjał, co niesamowicie mi się podobało. Poza tym, autorka dołączyła na samym początku mapkę świata, który stworzyła. Uwielbiam mapki, więc daję za to wielki, wielgaśny plus.



Podsumowując, ,,Malfetto: Mroczne Piętno" to niezwykła, choć okrutna powieść. Mam problem z jej ocenieniem. Jak już mówiłam jestem zdecydowaną przeciwniczką tak dużej ilości negatywnych emocji w książkach, dlatego też postanowiłam obniżyć ocenę o jeden punkt w dół.

OCENA: 7/10


2 komentarze :

  1. O ile nie mam ochoty na "Legendę" to "Malfetto" kusi mnie od dłuższego czasu. Bardzo spodobała mi się twoja recenzja :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka