Will Grayson, Will Grayson ( David Levithan, John Green) - recenzja.

Witajcie! Przynoszę wam dziś recenzję czegoś, co miało zostać moją ulubioną powieścią autorstwa Johna Greena. Czy spełniło moje oczekiwania? Tego dowiecie się czytając dalszy ciąg jakże dziś niespójnej i poplątanej recenzji.

Oryginalny tytuł: Will Grayson, Will Grayson
Autor: David Levithan, John Green
Tłumacz: Magda Białoń- Chalecka
Rok Wyd.PL: 2015
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 368

Pewnego wieczoru dwóch Willów Graysonów całkiem przypadkiem spotyka się w sex shopie. Od tego momentu ich drogi notorycznie będą się krzyżowały, łącząc odmienne światy, wprowadzając jednak do życia obu jeszcze więcej kolorytu, przynosząc romanse, nowe przyjaźnie, problemy i ich rozwiązania. Cała historia będzie miała swój punkt kulminacyjny w najlepszym gejowskim musicalu wszech czasów.
Wiem, to wszystko brzmi dziwnie i szalenie intrygująco zarazem.

,, Jedni mają życie, inni mają muzykę. "

Mam mieszane uczucia w stosunku co do tej książki. Z jednej strony podobała mi się pod względem fabularnym. Z drugiej jednak były w niej takie momenty, kiedy miałam ochotę ją odłożyć i już do niej nie powrócić. Wracając do samej fabuły, ma ona lepsze i gorsze momenty, ale utrzymuje mniej więcej ten sam poziom przez cały czas. Oczywiście pomijając te nudne miejsca. Według mnie " Will Grayson, Will Grayson" nie jest jakąś rewelacyjną książką, co więcej jest po prostu przeciętna.
Książka podzielona jest na dwie części, czy raczej na dwie płaszczyzny, na których rozgrywają się historie dwóch Will'ów Grayson'ów. Nie wiem, którą z tych części pisał John, a którą David, dlatego też żeby jakoś się połapać w nazewnictwie, Will'a Grayson'a introwertyka będę nazywała Nico, a Will'a Grayson'a przyjaciela Kruchego- Phil. A więc, opowiadania te się przeplatają, tworząc jedną , dwu- wątkową opowieść z kilkoma wątkami pobocznymi. Ów wątki poboczne nie były zbytnio interesujące, a już szczególnie irytował mnie pseudo romans między Philem, a... dziewczyną, której imienia nie pamiętam. Myślę, że spokojnie można by było się go pozbyć, a książka nic by na tym nie straciła.
Niestety, najgorsza część tej powieści to jej zakończenie. Musical wystawiony przez Kruchego jest świetny, ale to, co dzieje się już po opuszczeniu kurtyny było i jest zwyczajnie słabe.

,, Interesujesz się kimś, kto nie może odwzajemnić twoich uczuć, bo nieodwzajemnioną miłość łatwiej przeżyć niż odwzajemnioną. "

Bohaterowie są w miarę dobrze wykreowani, choć mogło być lepiej.
Najczęściej śmiałam się, gdy na kartach tej powieści pojawiał się Kruchy, który jest niesamowicie pozytywną postacią i skoro już porównałam Willa do Nico ( patrz. Nico di Angelo z serii o Percy'm Jacksonie), to powiem szczerze, że Kruchy jest niesamowicie podobny do Tysona ( oczywiście z serii o Percy'm, bo jakże by inaczej). Podobieństwo tych postaci jest uderzające.
Wracając do Nico, na początku nie pałałam do niego sympatią, ale kiedy jego myśli przestały krążyć wokół pytania " Kto mógłby dzisiaj zginąć z mojej ręki?", a zaczęły dotyczyć Kruchego Coopera, stał się zupełnie inną osobą i przestał działać mi na nerwy. Notabene, Kruchy Cooper, czytany jako Kruchy Kuper, brzmi niesamowicie zabawnie. Co ma Kruchy? Kruchy Kuper! Mam nadzieję, że nie tylko mnie to śmieszy, bo czułabym się dziwnie w takim wypadku.

Podsumowując, książka podobała mi się, ale nie wywołała u mnie prawie żadnych emocji. Oczekiwałam od niej dużo więcej niż dostałam i tak na prawdę to jest główny jej minus. Nie wiem, czy mam ją wam polecić, czy też może odradzić. Wybór pozostawiam Wam.

Ocena: 7/10



4 komentarze:

  1. Czytałam tą książkę, bo jestem wielką fanką Johna Greena, niestety gdyby to była moja pierwsza jego autorstwa, nie sięgnęłabym po kolejne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam twoje odczucia względem ,, Willa Graysona" :)

      Usuń
  2. Książka czeka na półce, jestem ciekawa czy mi się spodoba.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Podróże międzyksiążkowe , Blogger