Pamiętam, że kiedy pierwszy raz sięgnęłam po tą książkę, a było to dobre kilka lat temu, niesamowicie mi się spodobała. Jakieś dwa tygodnie temu, gdy decydowałam o tym, które powieści przeniosą się na jakiś czas z biblioteki do mojego domu , w ręce znów wpadli mi ,, Wieczni wygnańcy". Wahałam się z podjęciem decyzji, ale w końcu pomyślałam ,, ciekawe, czy czas jakoś wpłynął na moją opinię o tej książce" i postanowiłam zaryzykować. Jak się okazało, czas odwrócił moje odczucia o sto osiemdziesiąt stopni. Ale o tym później.
,, Wieczni wygnańcy" to opowieść o zwykłej dziewczynie Mirandzie i jej aniele stóżu, szaleńczo w niej zakochanym Zachariaszu. Pewnego wieczoru bohaterka wybiera się ze swoją przyjaciółką na cmentarz, by towarzyszyć jej w spotkaniu z chłopakiem. Niestety, w pewnej chwili potyka się i prawie wpada do otwartego grobu. Spiesząc jej na ratunek, anioł pokazuje się w pełnej chwale, za co zostaje zdegradowany. Chwilowo oślepiona nastolatka wpada w ręce wampira, który postanawia ją przemienić i uczynić wampirzą księżniczką. Zachariasz już jako człowiek dostaje szansę powrotu na dawne stanowisko- musi pokonać władcę ciemności. Postanawia również uratować duszę Mirandy, by móc połączyć się z nią w niebie. Nie spodziewa się jednak, że dziewczyna może nie chcieć być ratowana.
Jeśli według was ta historia nie brzmi głupio , to nie wiem, co czytacie. Może zacznę od plusów, będzie krócej. Sam pomysł na fabułę nie jest taki zły ( prawie), z dobrym wykonaniem mogłoby wyjść nawet niezłe YA. Początek jest okropny, jednakże im dalej w książkę tym lepiej. Może nie genialnie, ale na pewno lepiej. Po jakiejś dwusetnej stronie fabuła zaczyna nabierać sensu. Nie ważne, że sama powieść ma 294 strony :D Od połowy coś się dzieje, książka zaczyna wciągać. Powieść ta ma coś w sobie takiego, co przyciąga czytelnika. Książka ma kilka w miarę dobrych zwrotów akcji, co tak na dobrą sprawę nie znaczy nic przy ogromnej liczbie minusów, które zaraz

Było miło-się skończyło. Pierwsze sto stron to zbitek nie wyciętych przez pierwsze wydawnictwo fragmentów, przez co fabuła przeskakuje, rozwija się zbyt szybko i niekiedy traci jakikolwiek sens. Autorka chciała( tak myślę) żeby ciągle się coś działo, zapomina jednak o rozwinięciu wątków, charakterystyce postaci zarówno głównych jak i drugoplanowych, a także pełnym opisie wykreowanego świata. Kolejnym minusem jest sama Miranda. Dlaczego na brodę Merlina ta dziewczyna podejmuje tak głupie decyzje?! Jeśli to, co mówi nam o świecie, do którego została przymusowo wciągnięta, jest wszystkim co wie, to jak uległa i bezmózga musi być?! Aż mi serce szybciej z nerwów bije.
Przybliżę wam sytuację, abyście wiedzieli o czym mówię. Spokojnie, ten spojler wcale nim nie jest.
Nastoletnia Miranda zostaje porwana przez tajemniczego mężczyznę i zmieniona w wampira. Ów mężczyzna wyglądający na pięćdziesiąt lat każe jej tytułować się ,, Ojcem", nie wyjaśniając kompletnie nic ( tak wynika z książki). Dziewczyna w mig zapomina o rodzinie i najlepszej przyjaciółce, wierzy we wszystko, co jej powiedziano, czyli praktycznie nic oraz postanawia zostać przykładną wampirzycą. Robi wszystko, co nakazuje jej mężczyzna, tłumacząc się tym oto zdaniem : ,, on jest teraz moim światem". W tym momencie się zatrzymam. Większej dawki głupoty nie zniosę. Czy normalny człowiek w takiej sytuacji zachowałby się tak jak ona? Nie sądzę.
Okładka jest naprawdę ładna, przynajmniej według mnie. Nie ma żadnych ozdobników, a gama barw ogranicza się do czerni, bieli, szarości i czerwieni, ale punktuje u mnie przedstawionym na niej wielkim anielskim skrzydłem.
Bezapelacyjnie nie polecam i radzę trzymać się od tego ,, dzieła" z daleka. Wiem na pewno, że już nigdy nie sięgnę po ,, Wiecznych wygnańców" i tym razem radzę mnie posłuchać :)
Ocena: 4/10 ( mam bardzo dobry humor)
Już sam opis książki wydaje się być beznadziejny. Zniechęciłam się do wampirów i innych takich, po kilku pozycjach pokroju powyższej, dlatego nie sięgnę po 'Wiecznych wygnańców'. c:
OdpowiedzUsuńLimoBooks :)
Racja , nie rób tego. Straciłabyś tylko czas.
Usuń