PAŹDZIERNIKOWY KONKURS URODZINOWY- WYNIKI !!!

Hej ludziki! Tym razem udało mi się wyrobić z wynikami w dwa dni po zakończeniu konkursu. To jest szybkość! Ale do rzeczy. Jak obiecywałam, tym razem w konkursie mogły wygrać aż trzy osoby. Oto nasi zwycięzcy: Katrina , Princess Malpka oraz Beata Kandzia!!! 
Gratulacje! Oto screeny z losowania ( w razie stwierdzeń lub myśli, że to nie los, a ja wybierałam):








Jeszcze nie wiem, kiedy następna edycja konkursu także czekajcie cierpliwie i wypatrujcie!!! Zwycięzcom jeszcze raz gratuluję i życzę miłego czytania :)
Czytaj dalej...

PAŹDZIERNIKOWY KONKURS URODZINOWY!!!

Hej ludziki! Przepraszam, że na blogu nie pojawiają się posty, ale zwyczajnie nie jestem w stanie pisać. Za dużo mam na głowie przez klasę maturalną i łączenie blogowania z nauką jest dla mnie w tym momencie nie możliwe. Mimo wszystko, obiecałam że zrobię w październiku konkurs i oto jestem! Z okazji niedawno obchodzonych przeze mnie osiemnastych urodzin, pragnę obdarzyć aż trzy osoby nowymi książkami!
UWAGA!!! Wszystkie powieści są podpisane moim imieniem i nazwiskiem. Jeśli wam to nie przeszkadza, to zapraszam do zabawy! 


Książki, które możecie zdobyć ( od góry) :
1. "Gildia Magów"- Trudi Canavan
2. "Szeptem"- Becca Fitzpatrick
3. "52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca"- Jessica Brody
4. " Pamiętnik nastolatki"- Beata Andrzejczuk
5. "Pamiętniki wampirów 5: Fantom"- L.J. Smith
6. " Dziewczyny z Hex Hall 2: Diable Szkło"- Rachel Hawkins
7. " Król magii"- Lev Grossman

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu, jak również fundatorem nagród jestem ja, Demetria Books ( Gabriela Górniak). 
2. W konkursie może wziąć udział każda osoba posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski. 
3. W konkursie mogą wygrać 3 osoby.  
4. Konkurs trwa do 22 listopada włącznie. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę. 
5. Aby wziąć udział w konkursie należy: podać swój e-mail, być obserwatorem bloga, podać numer  wybranej książki oraz udostępnić banner konkursu na swoim blogu/ facebooku lub w Google+.
6. Wyniki zostaną opublikowane w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu.
7. O wygranej  zwycięzcę powiadomię mailem, jak również napiszę o nim na blogu.
8. Nie odpowiadam za zagubione przez pocztę przesyłki.

Przykładowe zgłoszenie:
e-mail: xyz@gmail.com
obserwuję jako: XYZ
wybrałam/em: tytuł lub numer książki
link do strony z udostępnionym bannerem   


To tyle na dziś ludziki! Przepraszam wygranych ostatniego konkursu za to, że tak długo musieli czekać na swoje książki, ale kompletnie nie miałam kiedy je wysłać. Tym razem obiecuję, że zrobię to jak szybko się da. 

Zachęcam do wzięcia udziału!

Czytaj dalej...

KONKURS- OGŁOSZENIE WYNIKÓW!!!

Witajcie ludziki! Tak wiem, wyniki miały pojawić się w zeszły czwartek, ale nie przewidziałam mojego kilkudniowego wyjazdu, na którym to niestety nie miałam dostępu do komputera. Przepraszam za opóźnienie.
Żeby być fair wobec wszystkich, którzy wzięli udział w moim konkursie, do wylosowania zwycięzców użyłam internetowej maszyny losującej, której adres macie na zdjęciach.
Zwycięzcami zostają:
  • Agnes C, która wygrywa książkę " Ciepłe ciała"
  • Dorotxy T, która zdobywa " Córkę dymu i kości"



INFORMACJA DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY SIĘ ZGŁOSILI, A NIC NIE WYGRALI:
KOLEJNE ROZDANIE JUŻ W PAŹDZIERNIKU!!! 

Gratuluję zwycięzcom i zapraszam do kolejnych edycji konkursu, w którym co miesiąc dwie osoby będą mogły zdobyć jakąś książkę :) 
Zaznaczam jednak: żeby inne osoby też miały szansę na wygraną, zwycięzcy tej edycji nie mogą brać udziału w edycji październikowej, a dopiero w następnych. 

Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego dnia :)


Czytaj dalej...

KĄCIK NAUKOWY: Mózg, czyli nasz mały, fałszywy przyjaciel.

Hejo ludziki! Jak tam pierwszy tydzień szkoły? Najfajniej mają studenci, nie? Jeszcze trochę wolnego :) Ale ja nie o tym. Postanowiłam dziś trochę poględzić, ale nie martwcie się! Stawiam połowę moich książek, że każdy z was w którymś momencie swojej edukacji lub też jak ja, przez cały czas, zadawał i zadaje sobie pytania : " Czemu nie mogę tego zapamiętać?" oraz " Dlaczego mi to nie wychodzi?". To właśnie o nich będę dziś mówić, bo ostatnimi czasy powtarzam je zadziwiająco często.



Zacznijmy może od " Czemu nie mogę tego zapamiętać?". Nie ma nic gorszego od niemożliwości zapamiętania czegoś mimo wielu prób, powtórek i męczarń. Zapamiętywanie to ciężka sprawa, nie? Jeden ma lepszą pamięć, inny jak na przykład ja- pamięć złotej rybki. Serio, nie ważne jak bym się nie starała, zawsze coś mi umknie. I siedzę, siedzę godzinami robiąc fiszki, czytając na głos konkretny temat w podręczniku lub same definicje, myślami łącząc się z inną galaktyką, w której to centrum wszechświata są "Ludzie bezdomni", wokół wirują potęgi i logarytmy, które bezlitośnie bombardują planety " There is" , " There are" , " Conscientious" i " Procrastinator" oraz ich księżyce: " Socjologię" , " Brutusa" i " Bezkręgowca". Tak, totalny odjazd! Jeszcze bardziej kosmiczne jest to, że taki totalny odjazd rozgrywa się w naszym mózgu- neurony transportują informacje do świadomości, podświadomości itd. Szczerze powiem, że zawsze jak próbuję dowiedzieć się czegoś więcej o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu, zaczynam się gubić. Dla mnie to wszystko to jedna wielka, pokręcona, całkiem nowa galaktyka ukryta gdzieś w naszej głowie. A funkcjonowanie mojej galaktyki pojmuję tak, jak podpowiada mi to moja wyobraźnia.
Według mnie, mózg to taki fałszywy przyjaciel. Kiedy prosicie go o pomoc i o chwilowe skupienie, bo musicie ogarnąć matmę, on odwraca się by po chwili zapytać: Mówiłeś coś? Jednak, co jest mega dziwne, kiedy robicie coś, co teoretycznie nie wymaga użycia dużej mocy naszego przyjaciela, on od razu to zapamiętuje. Bo czemu nie! Przecież wiedza, jak wielu ludzi polubiło twoje zdjęcie na portalu społecznościowym w przyszłości może uratować ci życie. Matma? Co to w ogóle jest?
No właśnie, tu jest pies pogrzebany. Nie wiem jak wy, ale ja czego bym nie uczyniła, mój mózg nie potrafi skupiać się na potrzebnych mi rzeczach. Wiem za to, jak wiele tostów z majonezem trzeba zjeść, żeby doświadczyć życia na krawędzi, a pytaniem które mnie ostatnio trapi bardziej niż funkcja wykładnicza jest: Czy jak odejmiesz nieskończoność od nieskończoności to wyjdzie zero? Drugim jest: czy syreny sikają? Myślę, że łatwiej byłoby odpowiedzieć na pierwsze. W każdym razie, zapamiętywanie jest dla mnie katorgą.



Co z " Dlaczego mi to nie wychodzi" ? Odnosi się to głównie to mojego iście magicznego problemu z robieniem pracy domowej. Mieliście kiedyś tak, że na lekcjach byliście w stanie zrobić praktycznie każde zadanie, a gdy wracaliście do domu i siadaliście przed biurkiem czuliście jak cała wiedza odpływa z was wraz z wypoconym przez gorąc na dworze potem? Masakra, nie?! Dla jasności, nie mówię o sytuacji w której kompletnie nie wiecie o co chodzi i tylko siedzicie zastanawiając się ile jest równoległych wszechświatów i czy w każdym " Anaconda" była hitem 2014 roku. Chodzi mi tutaj o sytuacje, w której wiecie co i jak, zaczynacie robić zadanie, wszystko wydaje się super i nagle... następuje zamknięcie systemu. Nic nie wychodzi tak jak powinno i koniec końców zamiast pierwiastka z trzech otrzymujecie Republikę Południowej Afryki. Patrzycie się w zeszyt wrzeszcząc do samego siebie " Do it. Just do it!", bo to wasza ostatnia deska ratunku. Mimo wszystko, w takich sytuacjach ja zawsze kończę jak Jack z "Titanica"- idę na dno. A wy jak macie?

Frustracje rosną, rok szkolny już się zaczął, a my wszyscy musimy to jakoś przeżyć. W razie co, zostanie nam tylko modlitwa o cud. Już sobie wyobrażam mojego Staśka ( mój mózg), który śmieje się ze mnie grając w głuchy-głupi telefon ze swoim najlepszym kumplem sercem. Już widzę jak przed każdym testem obaj postanawiają zrobić dziką imprezę techno, a jedynym objawem tej dziczy będzie słyszane: DU DUM DU DUM DU DUM!!!
No, wygadałam się. A jak to wygląda u was? Przeżywacie wszystko podobnie jak ja? Czy może wasz mózg działa jak dobrze naoliwiona maszyna i zapamiętuje wszystko co chcecie? Dajcie znać ludziki!


Czytaj dalej...

TOP 10: Najlepsze Książki na Lato ( cz.2)



Hejka ludziki i ludziowie! Gotowi na powrót szkoły? Ja jestem zwarta, gotowa, choć kompletnie przerażona wizją pisania w tym roku matury. Ależ ten czas leci! Zaledwie zaczynałam liceum, a tu już niedługo wrzesień ostatniej klasy. Czuję się jak w jakimś Matrixie! Mimo, że większość mojego pozaszkolnego czasu zagospodaruję na dodatkowe lekcje i naukę, mam nadzieję, że nie zaniedbam, a już broń Bożenie zapomnę o was i o blogu!
A dziś przychodzę do was z kontynuacją posta z 20 lipca, do którego przeczytania was zachęcam, a którego link macie TUTAJ. W związku z nadchodzącym rokiem szkolnym postaram się odnosić uzasadnienia książek, które wybrałam do tegoż wydarzenia. Zaraz się dowiecie, o co mi chodzi.

1. Ostatnia letnia przygoda: " Pan Samochodzik i Winnetou"- Zbigniew Nienacki

Z " Panem Samochodzikiem" znamy się nie od dziś, bo do przeczytania pierwszej książki z tym bohaterem zachęciła mnie mama, gdy miałam bodajże dziewięć lat. Choć kiedyś byłam wielką fanką powieści Nienackiego, tak przyznam się, że ostatnimi czasy nie udało mi się wrócić do żadnej z nich. Nie pozbywam się jednak tych tomików, które posiadam, bo chciałabym jeszcze raz je przeczytać. Może w nie w najbliższym czasie, ale mam wielką ochotę to zrobić.
Dlaczego wybrałam tę książkę? Według mnie seria ta to klasyka polskich przygodówek z nutką kryminału. Jak dobrze wszyscy wiemy, nie ma lepszego czasu na przeżywanie przygód, odkrywanie czegoś nowego niż właśnie wakacje. W wakacje niespodzianka i przygoda kryje się na każdym kroku, a z kim gwarancja na jej najbardziej emocjonujące przeżycie jest wyższa niż ze sławnym Panem Samochodzikiem?




2. Wakacyjne wspomnienia: " Aż po horyzont"- Morgan Matson

No nic, kończą się wakacje, ale jak zawsze pozostają wspomnienia. O morzu, o górach, o spotkaniach z dawno niewidzianymi przyjaciółmi- każdy z nas wspomina coś innego, ale na szczęście przeważnie te wspomnienia są pozytywne i to właśnie one nakręcają nas i napędzają do działania w roku szkolnym.
" Aż po horyzont" to powieść drogi, utrzymana właśnie w takim wakacyjnym klimacie. Dodatkowymi rzeczami, które spowodują, że nie będziecie mogli się nie uśmiechać czytając tę historię, są pamiątki- zdjęcia, muzyczne playlisty, bony na jedzenie itd., które autorka zbierała podróżując wraz z bohaterami swojej powieści przez pół Ameryki. Kiedy będziecie czytać tę książkę, to gwarantuję wam, że będziecie sobie przypominać o wszystkich najlepszych i najbardziej przypałowych momentach, które przeżyliście w ciągu ostatnich wakacji.
Jest to idealny tomik na zakończenie wakacji.




3. Nowy rok, nowa ja: " Fanfik"- Natalia Osińska

Znacie to powiedzenie- " Nowy rok, nowa ja"? Nie wiem jak wy, ale ja z uporem maniaka powtarzam co roku to zdanie, w końcu i tak wychodząc z założenia, że to nie ma sensu, bo ludzie się nie zmieniają i bla bla bla. Wiecie co? To bujda! Ludzie się zmieniają, tylko bardzo powoli! Każdy z nas dorasta, każdy na przestrzeni lat buduje swój charakter i swój zewnętrzny wygląd, pragnąc dojść do perfekcji. Jasne, nie zawsze to się udaje, ale nie możemy ignorować faktu, że zawsze możemy zmienić coś w sobie, albo skłonić ludzi do innego spojrzenia na nas. Każdy nowy rok to czysta kartka! W zeszłym roku coś wam nie wyszło? Postarajcie się to zmienić w tym roku! Chcecie przykładu? Proszę bardzo! Jeszcze w tamtym roku żyłam w przekonaniu, że jestem kompletnym kretynem matematycznym, a polepszenie moich relacji z matematyką jest równie niemożliwe jak zaśpiewanie przeze mnie D5 ( wygooglujcie sobie). I co? W tym roku podchodzę do matury rozszerzonej z matmy, a E5 śpiewam na luzie ( to wysoko). Dało się? Dało!
Jaki ma to związek z " Fanfikiem " Natalii Osińskiej? Tośka nigdy nie była szczęśliwym dzieckiem, aż tu pewnego razu odkryła powód tej depresji i zwyczajnie postanowiła przestać grać pod innych. Kazała na siebie mówić Tosiek. Czy nie miała z tego powodu żadnych problemów? A w życiu! Życie nigdy nie jest proste! Ale czy przyniosło jej to ulgę i poczucie bycia sobą? Tak! I o to tu chodzi! Tośka zaryzykowała, zmieniając życie Tośka na lepsze.



4. Nie mów mi, jak mam żyć: " Prawo Mojżesza" - Amy Harmon

Mam nadzieję, że nie potraktowaliście tego " Nie mów mi jak mam żyć" dosłownie. Chodzi mi tutaj o to, byście nie dali się zaszufladkować. Nie dajcie nikomu, żeby wmawiał wam, że jesteście na coś za głupi, albo że zwyczajnie nie powinniście czegoś robić, bo w mniemaniu ludzi, którzy wam to mówią, oni lepiej wiedzą, co dla was dobre. Jasne, nie mówię tu o stawianiu się wszystkim przez cały czas bo jesteście tacy groźni i niezależni. Nie! Jeśli ktoś was ciągnie w dół, to odetnijcie go, a jeśli wam na nim zależy to wy pociągnijcie go za sobą, do góry. Nie dajcie się przekreślić tylko dlatego, że ktoś tak powiedział. Wasze życie, to wasze życie i tylko wy macie kontrolę nad tym, którą drogę do waszych celów wybierzecie.
Mojżesz, bohater " Prawa Mojżesza" urodził się jako dziecko narkomanki i nieznanego czarnoskórego mężczyzny. Jeśli myślicie, że miał przechlapane, to może dodam jeszcze, że wszyscy w jego małym miasteczku spisali go na straty, matka go porzuciła, a on urodził się z mocą dostrzegania zmarłych. Gorzej być nie mogło. I fakt, na kartach książki dowiadujemy się, że jego życie też nie było dla niego łatwe, a wręcz pełne przeszkód. Choć miał chwile zwątpienia, choć inni mówili, że jest beznadziejny, on się nie poddał. Odzyskał ukochaną, dom, szczęście.
Ta książka jest idealnym lekarstwem na wszelkie trudne chwile!



5. Na wrogów: " Park Jurajski"- Michael Crichton

W razie gdyby jakieś osoby wam się zbytnio narzucały i nie chciały wam odpuścić, nie rzucajcie się z nimi w bójki, nie przeklinajcie ich i nie rzucajcie klątw. Mam zdecydowanie lepszy pomysł na rozwiązanie waszego problemu i choć ten sposób jest rozłożony w czasie na przestrzeni prawdopodobnie wielu lat, to gwarantuję, że jego kulminację będzie się super oglądało. Jeśli patrząc na tę książkę jeszcze nie ogarnęliście, co to za szalony plan, to podpowiem, że chodzi o dinozaury. Serio! Zamiast się wściekać na waszych wrogów, bądźcie mądrzejsi i dążcie do tego, byście w przyszłości byli na tyle genialni, by odtworzyć genotyp dinozaura. Potem zgarnijcie do ekipy tych, co byli obrażani i prześladowani w jakiś sposób, zbudujcie park jak ten opisany w " Parku Jurajskim", wytwórzcie kilka małych, groźnych dinozaurów, zaproście byłych wrogów na tę wyspę i uwolnijcie swoich milusińskich. Niech się zacznie zabawa!
Jeśli jednak ty, który to czytasz, należysz do grupy ludzi, którzy nie lubią czekać, pozostaje ci tylko jedna opcja. Jak jakiś twój nemezis będzie przed tobą stał i cię obrażał, wyobraź sobie, że jest deptany przez dinozaura z ogromną paszczą, wielkimi stopami i super tycimi łapkami. SPRÓBUJ SIĘ NIE ZAŚMIAĆ CHALLENGE czas zacząć!



No i dodatkowa szósteczka dla zainteresowanych i wytrwałych!

6. Czas Wyzwań: " The fault in our Stars"- John Green

Skoro nowy rok szkolny, to może jakieś nowe wyzwanie? Moim tegorocznym wyzwaniem będzie czytanie głównie książek anglojęzycznych w oryginale. " Gwiazd naszych wina" tylko je reprezentuje, bo moja lista do przeczytania jest naprawdę długa. Mimo, że przewiduję trochę problemów, nie zamierzam się poddać. Was również zachęcam do podjęcia jakiegoś wyzwania, ale nie takiego jak " 160 książek w rok". Mówię o czymś, co was rozwinie w jakiś sposób. Co będzie waszym sposobem na pokonanie waszych blokad, nawet takich ograniczających się do przeczytania znienawidzonej lektury. Tak, ja też dołączam do tego wyzwania, bo niestety " Lalkę" muszę przeczytać. 




No i koniec dzisiejszej topki! Wiem, wiem, rozpisałam się okropnie, ale mam nadzieję, że chociaż staraliście się przeczytać moje wypociny.
Teraz żegnam się i mówię :

GOOOOOOD NIGHT, POLAND! ( wy Marsjanie też, nie będę wykluczać nikogo) :D
Czytaj dalej...

TOP 5: Cytaty miesiąca- sierpień.

Hejo ludziki! Przepraszam, że nie piszę tak często jak w lipcu, ale od powrotu z pielgrzymki wzięłam się ostro do roboty i zazwyczaj wieczorami siedzę robiąc notatki i zwyczajnie się nie wyrabiam. No, się zakręciłam trochę :D Od września możecie oczekiwać niestety tylko jednego postu tygodniowo, okazjonalnie dwóch.
A dziś przynoszę wam nową porcję superowych cytatów!

" Nigdy nie pozwolę, by ktokolwiek mnie ograniczał i niszczył moją duszę, prowokując, bym go nienawidził. "
Pragnienie



" Wuj Bosque zawsze powtarzał, że przeszłość lepiej zostawić w przeszłości. "
Cień Nocy



" Hałas i ruch to ostoja pogrążonych w żalu i poczuciu winy. "
Zbuntowana



" Ranisz mnie, ale przyjmuje to ze spokojem, bo moja miłość nie zna granic i nie odejdę,  nie zostawię cię. Nie ma dla mnie innych racji, zdrowego rozsądku, materii, wymówek. Czasami tylko obawiam się, że nie zdążysz, by przy mnie być, kiedy trzeba będzie się pożegnać, uśmiechnąć, zabrać w daleką podróż ciepło twojej dłoni. "
Pamiętnik narkomanki



" Uskarżanie się na niesprawiedliwość świata to jak rzucanie oskarżeń Percy Jacksonie. To do niczego dobrego nie prowadzi. "
Krew Olimpu


Czytaj dalej...

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców ( C. Clare, M. Johnson i inni)- recenzja

Witajcie ludziki! Przychodzę do was z czymś, czego dawno nie było na blogu, a mówię tu oczywiście o recenzji. Recenzję " Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" odkładam już tak okropnie długo, za co was przepraszam, ale wiecie, czasem to jak sobie zaplanujemy czas w notatniku czy plannerze nie zawsze pokrywa się z tym, co będziemy robili. Tym bardziej w wakacje, kiedy ciężko cokolwiek przewidzieć.
No dobrze, koniec wstępu. Możemy zaczynać omawianie lektury :)

Oryginalny tytuł: Tales from The Shadowhunters Academy
Autor: Cassandra Clare, Maureen Johnson i inni
Tłumacz: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 656

Jak dobrze wiedzą ci, którzy przeżyli zakończenie " Miasta Niebiańskiego Ognia", Simon Lewis przestał być wampirem jak również stracił wszystkie wspomnienia o świecie cieni. Przez pewien okres czasu był zwykłym człowiekiem, żyjąc tak, jakby wydarzenia związane z jego znajomością z Clary w ogóle się nie wydarzyły. Clary była dla niego obcą osobą. 
Oczywiście, jego wspaniali przyjaciele nie mogli żyć bez niego, więc z pomocą Magnusa Bane'a przywrócili mu niektóre wspomnienia. Od tego czasu Simon starał się ogarnąć, co się wokół dzieje, jednocześnie szykując się do wstąpienia do Akademii Nocnych Łowców, by zostać ( jak nazwa szkoły wskazuje), Nocnym Łowcą. 
Jak sobie poradzi w tej sytuacji? Czy sprosta oczekiwaniom? Jak ma wyjaśnić wszystkim, którzy kiedyś go znali, że dawnego Simona już... nie ma? 

"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" to książka złożona z wielu opowiadań, jednych bardziej, drugich mniej wciągających, ale niewątpliwie każde z nich jest warte przeczytania. Tym bardziej, że wszystkie razem tworzą obraz szkoły, do której uczęszcza bohater, przygód, które przeżył i przeszkód, które stanęły na jego drodze. Bardzo przyjemnie mi się czytało każdą z historii. No dobra, zasysałam je jak odkurzacz! W dwa dni udało mi się przeczytać sześćset pięćdziesiąt stron tej cegiełki. Według mnie Cassandra napisała tę książkę nie tylko po to, by kontynuować wątek Simona, ale również by wytłumaczyć kilka spraw, które nie zostały poruszone, albo były jedynie wspomniane w jej wcześniejszych powieściach.

,, Bez wspomnień przepadamy. A nikt nie chce, żeby przepadł ktoś, kogo się kocha. " 

Jak już mówiłam, książka składa się z wielu opowiadań, jest więc też wielowątkowa. Choć większość wątków była naprawdę ciekawa, mnie najbardziej zaintrygowały próby przypomnienia sobie swojej przeszłości przez Simona. Z początku próbował on odciąć się od tego, co było, od wcześniejszej wersji samego siebie. Zaczął kombinować, już nie wiedział kim jest. Udawał dziwną, niezwykle groteskową i przerysowaną wersję Jace'a. Muszę przyznać, że jego zachowanie wywoływało we mnie niesamowite nerwy. Na szczęście w końcu zrozumiał, że kluczem do szczęścia nie jest odrzucenie tego, kim się było, a pogodzenie się z tym. Autorka zaserwowała nam bardzo ładnie poprowadzony motyw przemiany charakteru, za co należy się jej duży plus.

" Wszyscy zmieniamy świat codziennie, każdego dnia, który przeżywamy. Musisz tylko zdecydować, w jaki sposób chcesz go zmienić. "

Jeśli zaś chodzi o bohaterów, starych nie trzeba nikomu przedstawiać ani ich oceniać. Kto czytał " Miasto Kości" i resztę części, w których występuje ta banda dziwnych, pokręconych i diabelnie dobrych w walce postaci, ten nie dowie się z tej książki o nich niczego nowego. Ewentualnie może zakochać się w nich jeszcze raz. No, prawie. Skłamałam, jedno opowiadanie postawi ich wszystkich w zadziwiająco niezwykłym świetle. Nie zdradzę nic więcej, bo odebrałabym wam radość czytania. Mogę tylko powiedzieć, że fani i fanki Magnusa i Aleca będą wniebowzięci.
Z nowymi bohaterami nie udało mi się zaprzyjaźnić, może dlatego, że nie mieli oni szansy się zbytnio rozwinąć i wykazać. Mimo wszystko mam nadzieję, że chociaż niektórzy z nich wystąpią w kontynuacjach i będę mogła ich lepiej poznać.

Podsumowując, książka nie była idealna w każdy możliwy sposób. Miała swoje małe minusy, o których nie bez przyczyny nie napisałam. Dla mnie nie mają one żadnego znaczenia, bo nie żałuję przeczytania tej powieści. Powrót do świata Nocnych Łowców był, jest i zawsze będzie dla mnie niesamowitym doświadczeniem, dającym mi mnóstwo radości.

OCENA: 8/10


Czytaj dalej...

WAKACYJNY KSIĄŻKOWY KONKURS!!!

Witajcie ludziki ! Tak jak zapowiadałam w poście urodzinowym, nadszedł ten czas, czas konkursowy!!! Postanowiłam zrobić takie małe rozdanie, w którym książki mogą wygrać aż 2 osoby. 
UWAGA!!! Prócz " Ciepłych ciał" wszystkie powieści są podpisane moim imieniem i nazwiskiem. Jeśli wam to nie przeszkadza, to zapraszam do zabawy! 
Zasady możecie przeczytać pod bannerem.




Książki, które możecie zdobyć: 
1. ,, Gildia Magów"- Trudi Canavan
2. ,, 52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca"- Jessica Brody
3. ,, Ciepłe ciała" - Isaac Marion
4. ,, Pamiętnik nastolatki"- Beata Andrzejczuk
5. ,, Córka dymu i kości"- Laini Taylor
6. ,, Wielki błękit"- Jennifer Donnelly


  Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu, jak również fundatorem nagród jestem ja, Demetria Books ( Gabriela Górniak). 

2. W konkursie może wziąć udział każda osoba posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski. 
3. W konkursie mogą wygrać 2 osoby.  
4. Konkurs trwa do 14 września włącznie. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę. 
5. Aby wziąć udział w konkursie należy: podać swój e-mail, być obserwatorem bloga, podać numer  wybranej książki oraz udostępnić banner konkursu na swoim blogu/ facebooku lub w Google+.
6. Wyniki zostaną opublikowane 16 września.
7. O wygranej  zwycięzcę powiadomię mailem, jak również napiszę o nim na blogu.
8. Nie odpowiadam za zagubione przez pocztę przesyłki.


Przykładowe zgłoszenie:
e-mail: xyz@gmail.com
obserwuję jako: XYZ
wybrałam/em: ...
link do strony z udostępnionym bannerem 
Mam nadzieję, że nie zniechęcicie się moim podpisem w książkach i weźmiecie udział w moim konkursie. Czekam na wasze zgłoszenia do 14 września :)


Czytaj dalej...

POGADANKA #5: Zamknięte koło dylematów wczesnoszkolnych, czyli gdzie ja to nie byłam, nadchodzące zmiany i czemu straciłam podjarkę książkami.

Hejka ludziki !!! Wczoraj wróciłam z pielgrzymki i choć było ciężko, to udało się! Dotarłam z Ostrowca do Częstochowy! Jestem z siebie niesamowicie dumna!
No, ale nie o tym chciałabym dzisiaj wam opowiedzieć. Jasne, było super i tak dalej, ale po powrocie uderzyły we mnie moje wcześniejsze przemyślenia tyle, że ze zdwojoną siłą. Jakież to przemyślenia, zapytacie? No cóż, głównie takie dotyczące roku szkolnego.



Jak wiecie, w maju zdaję maturę. Jako przedmioty podstawowe wybrałam polski, matematykę i niemiecki, a na rozszerzeniu polski, matematykę, wiedzę o społeczeństwie i angielski. Tak, porwałam się na zdawanie ciężkich przedmiotów, ale zależy mi na dostaniu się na studia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, a w tamtym roku próg punktowy wynosił 247 punktów. O co się najbardziej boję? W zasadzie nie wiem. Wiem, wierzę w to, że jestem w stanie się przygotować, choć mam też świadomość moich słabości. Czasem staram się robić wszystko jak najszybciej, a zazwyczaj nie kończy się to zbyt dobrze, bo jak mówi przysłowie " Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy". Lubię też być przeświadczona o swojej nieomylności, choć niestety moje racje nie zawsze są prawdą. Mimo wszystko moją zmorą, moim najgorszym koszmarem jest sam fakt PISANIA testu maturalnego. Serio, jak widzę przed sobą białą kartkę, to automatycznie wszystko, co wiem dziwnym trafem wylatuje mi z głowy. Jestem przerażona, bo może tak stać się też na maturze, a to by była całkowita katastrofa.



Kolejną sprawą jest blog. Ostatnio świętowałam z wami trzy lata jego istnienia, z czego ogromnie się cieszę, ale niestety muszę wam się do czegoś przyznać. Pisanie bloga nie przynosi mi już tak wielkiej radochy jak kiedyś. Nie zrozumcie mnie źle, wciąż lubię pisać i dzielić się z wami moimi przemyśleniami. Jednakże, minęły trzy lata odkąd założyłam Podróże Międzyksiążkowe i tak jak zmieniłam się ja, tak też na przestrzeni tych lat zmieniał się mój blog i choć te zmiany były niewielkie, ledwo widoczne, to powiem szczerze, że myślę o wprowadzeniu troszkę bardziej konkretnych zmian. Na moim blogu nadal chciałabym pisać o książkach, ale nie tylko. Od września będę znacznie częściej poruszała tematy związane ze szkołą, nauką, produktywnością i językami. Poza tym przynajmniej dwa razy w miesiącu będę chciała pisać takie pogadanki na wszelkie tematy, nie tylko związane z literaturą, ale też z moimi osobistymi przemyśleniami. Mam nadzieję, że mimo tych zmian związanych ze zmianą tego kim jestem i jaka jestem, zostaniecie ze mną i wciąż będziecie czytać moje posty.



Czytanie książek też jest dla mnie lekko drażliwym tematem. Kiedyś czytałam, a w zasadzie pochłaniałam ogromne ilości książek z różnego gatunku. Uwielbiałam to, było to częścią mojego życia. Z biegiem lat jednak mój entuzjazm osłabł, aż w końcu... ech, wystarczy popatrzeć na moje statystyki czytelnicze z ostatnich miesięcy. No błagam, toż to jakaś masakra. Nie chodzi tu tylko o to, że zmienił się mój gust, bo aktualnie sięgam po tak rozbieżne gatunki, ale o sam fakt, że czytanie już nie jest czymś, co robię z przyjemności, a ostatnimi czasy zazwyczaj z nudów.
Zaczęłam też pozbywać się części moich książek- 50 z nich wystawiłam dziś do sprzedaży na lubimy czytać i na olxie. Mam nadzieję, że uda mi się je, może nie wszystkie, ale sprzedać, bo chciałabym pokupować sobie więcej książek psychologicznych, mówiących o osiąganiu celów i o produktywności, bo takie teraz mnie interesują. Oczywiście, nie rezygnuję całkowicie z powieści młodzieżowych, przygodowych, czy fantasy. Takie też chcę czytać, choć w zmniejszonych ilościach.

To już wszystko na dzisiaj! To była taka totalnie niezaplanowana, od czapy pogadanka, którą napisałam, żeby wam się trochę wygadać. Dzięki, że jakimś cudem wytrzymaliście do końca tej mojej wspaniałej paplaniny :)

Pozdrowionka, dobranoc :D




Czytaj dalej...

Charlie ( Stephen Chbosky) - recenzja

Hejka! Zrecenzuję dziś książkę, którą przeczytałam dwa lata temu i której fabuły już kompletnie nie pamiętam. Nie zmienia to jednak faktu, że notatki zrobiłam i zamierzam je wykorzystać. Przepraszam za jej chaotyczność, ale tak właśnie wyglądały moje stare recenzje- kompletnie bez ładu i składu.

Oryginalny tytuł: The Perks of Being a Wallflower
Autor: Stephen Chbosky
Tłumacz: Joanna Schoen
Wydawnictwo: Remi
Data wydania: 2012
Liczba stron:  224

Nie powiem wiele o tej książce, bo prawda jest taka, że nie do końca ją rozumiem. Nie mam zielonego pojęcia gdzie i czy w ogóle ma ona punkt kulminacyjny. Nie ogarniam głównego bohatera, ani pobudek, które nim kierują... Jest wiele, wiele rzeczy, których nie rozumiem. Serio. Mimo to przyjemnie wspominam tę powieść, która niesamowicie przypominała mi " Szukając Alaski". Była pełna różnych, głębokich przemyśleń. To wbrew pozorom skomplikowana książka poruszająca tam wiele tematów, jak to tylko możliwe. Z jednej strony jest to powieść o poznawaniu siebie, dostrzeganiu szczęśliwych chwil i radości życia. Z drugiej to dramat o samotności, niezrozumieniu, potrzebie przynależności do jakiejś społeczności i trudnych wyborach i ich konsekwencjach. " Charlie" pokazuje, że życie łączy to co dobre z tym, co złe, splata ze sobą tragedie i radości, bo z każdej z nich człowiek ma szansę wynieść coś, dzięki czemu stanie się lepszy. Życie każdego człowieka składa się z paraboli nieszczęść i szczęścia, wymijających się w niezrozumiały dla nas sposób, w jednej chwili przechodząc z jednego w drugie, czyniąc nasze życie bardziej intrygującym i pozbawionym monotonii. Książka mówi też o tym,  że w życiu trzeba działać. Jeśli wyciąga ono do nas rękę, daje nam szansę, to trzeba po nią sięgnąć. Bo jeśli czegoś pragniesz, to musisz o to walczyć nie zniechęcając się i nie poddając.
   Bohaterowie mieli dość mocno zarysowane charaktery, a przynajmniej ci najbardziej istotni w całej historii. Bardzo polubiłam Sama i Patricka, to były naprawdę świetne postacie. Charlie z kolei był i jest dla mnie człowiekiem zagadką, kimś enigmatycznym o ponadprzeciętnej inteligencji, a jakże prostym i dziecinnym rozumowaniem. Myślę, że to ta tajemniczość sprawia, że jest tak ciekawą i trudną postacią.

,, [...] włożyłem marynarkę, mimo że nie byłem pewny, czy na to zasługuję [...], ale to był taki miły prezent, że wszyscy zaczęli bić brawo. [...] Myślę, że pierwszy raz w życiu wydawało mi się, że wyglądam ,,dobrze". Wiesz, co mam na myśli? Chodzi o takie miłe uczucie, kiedy patrzysz w lustro i twoje włosy po raz pierwszy w życiu są w porządku. Nie uważam, że powinno się przywiązywać zbyt dużą wagę do swojej tuszy, stanu mięśni i fryzury, ale kiedy czasami wygląda się dobrze, to jest naprawdę miłe. Naprawdę. "

OCENA: 7/10

 
Czytaj dalej...

TOP 10: Najlepsze Książki na Lato ( cz.1 )



Hejka ludziki! Co u was słychać? Mam nadzieję, że wakacje upływają wam w rewelacyjnej atmosferze. Przedwczoraj wrzuciłam na bloga post, w którym zawarłam takie typowo wakacyjne, letnie cytaty. Pomyślałam, że fajnie by było dalej pociągnąć temat wakacji, więc dziś przygotowałam dla was pierwszą część topki książek, które mnie najbardziej kojarzą się z latem. I tak, wiem że ten post miałam wstawić wczoraj.


1. "Hobbit"- J.R.R. Tolkien

Nie wiem, czy wiecie, ale ja osobiście nie przepadam za Tolkienem ze względu na jego styl, który jest dla mnie zwyczajnie za ciężki. I tak, czasem czuję się głupio z tego powodu. Nie zmienia to jednak faktu, że przez prawie żadną z jego książek nie byłam w stanie przebrnąć. Prawie, gdyż wyjątek stanowi właśnie " Hobbit", czyli moja lektura z gimnazjum. O ile się nie mylę, wtedy nie doczytałam jej do końca, ale zrobiłam to w tym roku. Dlaczego jest to według mnie idealna powieść na lato? Głównie przez motyw podróży i drogi, który jest moim zdecydowanie najukochańszym motywem ever. Wakacje kojarzą mi się z tymi rzeczami, które możemy znaleźć w "Hobbicie", czyli właśnie z wędrówkami, zawiązywaniem nowych przyjaźni, odkrywaniem nowych aspektów swojej osobowości i pokonywaniem mniejszych lub większych kłód, które życie rzuca nam pod nogi.


2. " Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy"- Rick Riordan

 Od lat jestem wielką fanką powieści Ricka Riordana, umieściłam je nawet w topce książek, które powinien przeczytać każdy nastolatek. W przeciwieństwie do "Hobbita", w tym przypadku powiem wam, czego nauczyłam się z serii tego autora i dlaczego uważam, że podróż z Percym Jacksonem i jego zwariowanymi kompanami to najlepsza możliwa wersja podróży.
Jak byłam w podstawówce, to nie byłam zbytnio lubiana. Jasne, po części była to moja wina bo byłam pół- aspołecznym chamem. Tak, tak było. W każdym razie pewnego razu wpadła w moje wtedy jeszcze małe łapki pierwsza część serii o Bogach Olimpijskich. Prócz tego, że się w niej zakochałam i niesamowicie wciągnęłam w całą historię, to wyniosłam z jej przeczytania pewność siebie. W sensie, zrozumiałam, że to, że jestem dziwna i że nie myślę i zachowuję się jak cała reszta nie znaczy, że mam się czuć gorsza.To samo było w gimnazjum, też nie było mi łatwo. Tym razem sięgnęłam po Olimpijskich Herosów, którzy przywrócili mi pozytywne "paczanie" na świat, przypomnieli to, co straciłam w międzyczasie.
Od lat od czasu do czasu wracam do tych książek, oczywiście zaliczając kolejne, bo Rick jest szaleńcem międzygalaktycznym i uwielbia robić wodę z mózgów swoich fanów poprzez pisanie nowych tomów.
Według mnie po powieści tego autora można sięgać kiedykolwiek, ale postanowiłam wrzucić je w tę topkę ze względu na to, że jak już się zacznie czytać, to nie można przestać. A w wakacje większość z nas ma najwięcej czasu.


3. " Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań"- wielu autorów; zebrała Stephanie Perkins

Słuchajcie, nie wiem, czy muszę argumentować, dlaczego " 12 wakacyjnych opowiadań" to idealna książka na wakacje. No, ale jak już zaczęłam to muszę chyba skończyć. Pierwsze co, to fakt, że są to opowiadania, więc jeśli jesteśmy gdzieś na wakacjach i chcemy przeczytać jakiś fragment tej książki w ramach odpoczynku przed, bo ja wiem, dalszą wyprawą na Giewont, to znajdujemy się w idealnej sytuacji. Możemy przeczytać jedno opowiadanie i zamknąć książkę nie zastanawiając się, co dalej z daną historią, bo ją zakończyliśmy. 
 Moje ulubione opowiadania z tego zbioru to:
  • Łeb i łuski, jęzor i ogon- Leigh Bardugo
  • Byle nie miłość- Jon Skovron
  • Za półtorej godziny skręć na północ- Stephanie Perkins


 4. Wszelkie komiksy ( tutaj reprezentowane przez "The Amazing Spider-Man. Powrót do domu"- J.M Straczyński i J.Romita JR

Tak samo jak z opowiadaniami, na komiksy nie musimy przeznaczać ogromnej ilości czasu. Są też zdecydowanie bardziej poręczne niż normalne książki. No, prócz tych należących do różnych wielkich kolekcji, bo te zazwyczaj mają twardą okładkę, a co za tym idzie, przestają być już takie lekkie.


 5. " W pustyni i w puszczy"- Henryk Sienkiewicz

No, wreszcie coś z klasyki. A tak serio, to nie wiem jak dla was, ale według mnie najlepszym czasem na czytanie o wyprawie przez Afrykę jest właśnie lato. Ciepłe, czasem gorące lato! Poza tym wiecie, jak bardzo nienawidzę Henryka Sienkiewicza i jak bardzo kocham, czy wręcz ubóstwiam powieść " W pustyni i w puszczy". Tyle razy już o tej książce mówiłam !
Żeby zostać w tych klimatach, polecam z całego serca obie ekranizacje tej historii, bo obie są rewelacyjne!  Ja osobiście wolę tę nowszą, choć ze względu na szczegółowość tej starszej uważam, że tamta jest lepszą ekranizacją.




To tyle na dzisiaj! Dalsza część tej topki ukaże się w sierpniu :)
Miłego dnia wam wszystkim !
Czytaj dalej...

TOP 5: Cytaty Miesiąca- Lipiec!!!

Hejka ludziki! Zanim zainspiruję was wakacyjnymi cytatami mam pytanko. Czy wie ktoś, co mogło nie pyknąć, że mimo ustalonej daty i godziny posty nie wstawiły się automatycznie? Jeśli macie jakieś podejrzenia, to dajcie znać.
Dobra, ale co z cytatami? Wybrałam pięć takich, które najbardziej przypominają mi, o co chodzi w tych całych " wakacjach" i lecie. Między cytatami postanowiłam powstawiać poprawiające humor obrazki, które straaaasznie nakręcają mnie na marzenia związane ze spędzaniem wolnego czasu. Niektóre z nich to moje zdjęcia znad morza.
OTO ONE!

,,Lato miało własną logikę i zawsze coś ze mnie 

wyciągało. W lecie miało chodzić o wolność

, młodość, brak szkoły i obowiązków, przygodę i

 odkrywanie. Lato księgą nadziei. Dlatego tak je

 kochałem i jednocześnie nienawidziłem. 

Ponieważ

zmuszało mnie do tego, aby wierzyć. "- Inne 

zasady lata




,,Stojąc tutaj, w cichym domu, dokąd dolatuje

 ćwierkanie ptaków z ogrodu na tyłach, chyba


zaczynam kumać, o co chodzi. To nie żadne

 dramatyczne „przed” i „po”. Raczej coś 

przypominającego melancholijne uczucie, które

 Cię ogarnia pod koniec naprawdę fantastycznych

 wakacji. Coś nadzwyczajnego się kończy i jest ci 

smutno, ale nie możesz być aż taki smutny, bo hej,

  były świetne, kiedy trwały, i jeszcze nadejdą inne

 wakacje, kolejne świetne momenty. "- Wróć, jeśli

 pamiętasz



 


,,Miłość potrafi być dziwna i smutna. Trudno 

czasami zrozumieć, dlaczego w różnych

 momentach swojego życia pędzimy w stronę 

jednych ludzi, a uciekamy przed innymi. Dlaczego

 tak bardzo szukamy tego, za czym tęsknimy,a

 potem tak szybko umykamy, gdy to znajdziemy." 

- Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych 

opowiadań

 

,,Bo wiesz, to jest tak: z Magellanem jest taki sam

 problem, jak ze wszystkimi odkrywcami. Całą

 energię skupiają na poszukiwaniu rzeczy 

niemożliwych. I w większości tak są zapatrzeni w

 horyzont, że nie widzą tego, co mają tu przed

 sobą. " - Aż po horyzont

 


,,Największych odkryć dokonują ci, którzy wcale

 się tego nie spodziewają. W ten sposób Kolumb

 odkrył Amerykę. Pinzón dotarł do Brazylii,

 chociaż zamierzał dopłynąć do Indii Zachodnich.

 Stanley przypadkiem trafił na wodospad 

Wiktoria. No i ty. Moje odkrycie, którego 

dokonałem, chociaż wcale na to nie liczyłem. "

 Aż po horyzont






To już jest koniec! Jeju ile ja bym dała, żeby mnie tak w któreś wakacje spotkała taka miłość! 
No nic, obiecałam sobie, że na dziś koniec z fantastyką. Miłego wieczoru!  
Czytaj dalej...

Krótkie ogłoszenie!

Dobry wieczór ludziki! Słuchajcie, wiem że miałam wstawić dziś kolejną recenzję, ale jestem zdecydowanie zbyt zmęczona, żeby to zrobić . Postanowiłam pójść za radą jednego z was i ustalić dzień, kiedy to wstawię dwa posty które planowałam na dziś i jutro.
Oto nowy plan:
  • Opowieści z Akademii Nocnych Łowców- recenzja [ 11.07.17]
  • Girl Online. Solo- recenzja [ 14. 07.17]
Wyczekujcie!
A teraz żegnam się z wami i mówię wam wszystkim DOBRANOC!

Czytaj dalej...

Mockingjay Book TAG!!!

Hej ludziki! Nie uwierzycie, ale dokładnie kilka sekund temu przypomniałam sobie, że miałam wstawić post na bloga. Jak zwykle, nikt nie ma tak krótkiej pamięci jak złota rybka zwana Demetrią. Pewnie jak będziecie to czytać, to już nie będzie "kilka sekund", ale to nie ma większego znaczenia. Przybiegłam do was dziś z tagiem, w którym kategoriami będą postacie z Igrzysk Śmierci. Gotowi? Do dzieła!



1. Katniss Everdeen - ognista książka, która zapaliła twoje serce.

Nigdy nie chcecie zadzierać z Clarrisse. Ani z jej braćmi. Ani tym bardziej z ich ojcem Aresem. No, chyba że jesteście Percy'm Jacksonem i chcecie nadepnąć na odcisk całej czwórce. Bo zadzieranie z tą rodzinką to jak liczyć na to, że jak oblejecie się benzyną i podpalicie, to nie staniecie w ogniu. To zwyczajnie samobójstwo. Clarrisse jest ognistą dziewczyną, jej bracia są jeszcze bardziej szaleni i nieprzewidywalni, a Ares... to bóg wojny. To się rozumie samo przez się.



2. Peeta Mellark- najcięższa książka w twojej bibliotece. 

Z racji, że już nieraz odpowiadałam na to pytanie ( którego połączenia z Peetą w ogóle nie rozumiem), to zinterpretuję je na swój sposób. Najcięższą książką, którą najciężej mi się czytało, był dramat " Romeo i Julia". Nie wiem, czy wiecie, ale nie cierpię tej historii. Jest w mojej ocenie głupia, nierealistyczna i nudna jak lekcja filozofii o piątej rano. I tak, mówi to osoba, która powiedziała, że nie ma nic dziwnego w wierze w wyidealizowanych bohaterów i książęta na białych koniach.







3. Gale Hawthorne- książka, za którą byś zabił.

Nie przepadam za Gale'm, więc to pytanie też zmienię na " książka, którą byś zabił". Na tym zaszczytnym miejscu znajdzie się dziś powieść "Wyśnione miejsca ", która jest po prostu beznadziejna i żałuję każdego zmarnowanego na nią drzewka. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego śmiem twierdzić tak, a nie inaczej, odsyłam do recenzji ( klik w tytuł książki).

 
4. Primrose Everdeen- ulubiona książka z dzieciństwa.

Jak byłam w podstawówce, jedną z moich najukochańszych, najbardziej ulubionych książek był " Rekrut" Roberta Muchamore. Pamiętam, że była to książka o jakichś dziecięcych szpiegach, czy czymś w tym rodzaju. Myślę, że w przyszłości odświeżę sobie tą powieść, tak dla porównania jak na moją ocenę wpłynęły te lata, które przeminęły od momentu gdy ją pierwszy raz przeczytałam.


5. Finnick Odair- książka z najładniejszą okładką.

Bardzo podoba mi się okładka " Cud chłopaka", która mimo, że jest w sumie bardzo prosta i minimalistyczna, to ma w sobie pewien urok. Można interpretować, że jej prostota odzwierciedla to, jakim dzieckiem był Augie- główny bohater, ale pozwólcie, że dziś nie będę się w te wszystkie interpretacje wgłębiała.



6. Johanna Mason- książka, która cię zraniła, wywołała łzy.

Ostatnimi czasy postanowiłam nie przyznawać, że coś wywołało u mnie łzy. Tym bardziej książki. Jestem twarda, a przynajmniej tak sobie to tłumaczę. 

7. Cornelius Snow- znienawidzona przez ciebie książka.

Skoro nie mogę drugi raz wymienić " Wyśnionych miejsc", to zamiast tego wstawię tutaj tytuł powieści, którą niedawno recenzowałam, a mianowicie " Ktoś taki jak ty". Nie mam powodu, by powtarzać to, co już napisałam w recenzji, także odsyłam do niej.
RECENZJA GNIOTA



8. Galeniss vs. Peetniss- książkowa para, której kibicujesz.

Nie wiem jak duża grupa z was czytała " Nie poddawaj się" Rainbow Rowell. Choć książka może nie jest jakaś powalająca... no, nie jest nawet dobra. Mimo to, romans który w niej występuje jako jeden z głównych wątków ( choć mimo to jest go za mało) jest po prostu niesamowity i szczerze, ale to całkiem szczerze, nie da się nie shipować i nie kibicować Bazowi i Simonowi. Nie da się.
Wspominałam, że ci dwaj to moje OTP?






Koniec na dzisiaj. Idę spać. 

Dobranoc wszystkim :)


Czytaj dalej...

Łza ( Lauren Kate)- recenzja

Hello ludziki z każdej galaktyki! Mam nadzieję, że wszystko u was w jak najlepszym porządku, bo u mnie wszystko super! Nie mogę uwierzyć, że jeszcze tylko cztery dni do mojego wyjazdu nad morze. Tak strasznie się cieszę!
Czy taką samą radość przyniosło mi czytanie książki, którą dziś zrecenzuję? Tego za chwilę się dowiecie.

Oryginalny tytuł: Teardrop
Autor: Lauren Kate
Tłumacz: Anna Studniarek- Więch
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 2013
Liczba stron: 472

Eureka była całkiem zwykłą dziewczyną, aż do tragicznego wypadku, w którym zginęła jej matka. Po rodzicielce w spadku przypada jej tylko kilka rzeczy: list, medalion, tajemniczy kamień i jeszcze bardziej niezrozumiała księga. Dziewczyna zmienia się, nie jest już tą samą osobą, co wcześniej. Choć wszyscy wokół wciąż powtarzają, że płacz może uwolnić ją od wyrzutów sumienia, Eureka wie, że musi dotrzymać obietnicy, którą złożyła mamie. Kobieta od zawsze powtarzała jej, by ta nigdy, przenigdy nie płakała i nastolatka nie ma zamiaru puścić w zapomnienie słów matki. 
Od tego pamiętnego dnia na drodze Eureki wciąż pojawia się enigmatyczny Ander, który zdaje się wiedzieć o niej więcej, niż ona sama. Co ukrywa chłopak? I jaki związek ma to, przed czym ją ostrzega z pamiątkami po utraconej matce? 

Zawiodłam się. Zwyczajnie, po ludzku się zawiodłam. Oczekiwałam sama nie wiem czego, a dostałam kolejnego przeciętniaka. Książka była "fajna", ale bez rewelacji. Nie wzbudziła we mnie żadnych emocji, momentami była nudna jak flaki z olejem. Zdecydowanie za dużo było w niej wszelakich retrospekcji, dziwacznych wspomnień i ogólnej paplaniny, a za mało konkretnych faktów posuwających akcję do przodu. W ogóle mam wrażenie, że powieść była pisana na szybko, bo według mnie jest niedopracowana. Zamysł autorki był na serio świetny- paranormalny romans, nawiązania do mitologii, tajemnica, która może uratować lub zniszczyć świat. Niestety, wyszło jak wyszło. Dałam się zwieść ładnej, choć kiczowatej okładce i opisowi, który mnie zaciekawił. Liczyłam na coś tak epickiego, że aż wbije mnie w fotel. Że fabuła mnie całkowicie pochłonie, wciągnie, a ja z zapartym tchem będę śledziła poczynania bohaterów i powoli rozwiązywała wraz z nimi zagadkę. W końcu książka porusza tematykę Atlantydy! Przy takim fascynującym temacie miałam nadzieję na coś lepszego. Dostałam w końcu... kompletnie nic nie dostałam. Kiedy czytałam, nie potrafiłam powstrzymać ziewania. Jasne, zdarzały się dobre momenty, ale było ich tak malutko, że znikały, były prawie niedostrzegalne pod stertą słownych śmieci.
Co do postaci, również były nijakie- płaskie, banalne, zwyczajnie okropne. Chyba tylko Eureka nie działała mi na nerwy, bo przez większą część książki wiedziała z tego, co się dzieje tyle samo, co ja, czyli zadziwiająco mało.

,,Ostatnią rzeczą, jakiej spodziewamy się po innych, jest ostatnia rzecz, którą robią, zanim nauczymy się im nie ufać. "

Co do samej tajemnicy, według mnie rozwiązywanie zagadki polega na wywnioskowywaniu jednego faktu z drugiego, łączenie ich w całość i w końcu dochodzenie do prawdy. Wiecie, po nitce do kłębka. No i tu mamy problem. We "Łzie" fakty nie były ze sobą w żaden sposób powiązane. Kolejne z nich autorka wywlekała znikąd, robiła to tak, jak magik wyciąga królika z kapelusza. Nie mam zielonego pojęcia, po co wątek tej cholernej księgi od matki został wprowadzony, skoro nie wnosił on do historii prawie niczego. Myślę, że był on tylko pretekstem do stworzenia wątku miłosnego, który i tak był mdły do bólu.
Naprawdę, nie mam już siły na dalsze krytykowanie tej książki. Był potencjał, ogromny potencjał ale został on zmieniony w kupkę popiołu jeszcze na początku po to, by pod koniec dmuchnąć jego resztkami czytelnikowi prosto w twarz. Wiem, że ta seria ma jeszcze drugą część, ale za żadne skarby po nią nie sięgnę.

OCENA:  4/10



Czytaj dalej...

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno ( Kirsty Moseley)- recenzja

Witajcie ludziki! Słuchajcie, w życiu tak się nie cieszyłam ze słońca za oknem, jak w tej chwili. Mam nadzieję, że jak dziesiątego dobiję do brzegu we Władysławowie, powita mnie równie dobra pogoda. No nic, poczekamy, zobaczymy. Na razie moją radość musi podtrzymać dzisiejsza recenzja książki, którą jak już pewnie wiecie UWIELBIAM! Ale bez spojlerów :D

Oryginalny tytuł: The Boy Who Sneaks In My Bedrooom
Autor: Kirsty Moseley
Tłumacz: Magdalena Krysik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 2016
Liczba stron: 351

Gdy była jeszcze małą dziewczynką, Amber przeżyła coś strasznego. Od tamtej chwili unika dotyku fizycznego jak ognia. Pozwala się dotykać jedynie mamie, bratu i... Liamowi, najlepszemu przyjacielowi jej brata. Odkąd oboje byli dziećmi noc w noc zasypiali obok siebie- tylko Liam potrafił odgonić koszmary dręczące dziewczynę. Teraz, po ośmiu latach, żadne z nich nie jest w stanie zasnąć bez tego drugiego. 
Na co dzień Liam zachowuje się jak dupek i napalony półgłówek, ale w nocy zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, staje się opiekuńczy i delikatny. Amber nie potrafi go rozgryźć i to doprowadza ją do szaleństwa. Czy między nimi może coś zaiskrzyć? Co musiałoby się stać, żeby dzienny Liam przemienił się w nocnego Liama? 

Wiem, okropny opis, ale uwierzcie, że ciężko mi było cokolwiek napisać, żeby przypadkiem czegoś nie zdradzić. " Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to książka po prostu cudowna, wspaniała, super-romantyczna i wzruszająca. Jest jak " Hopeless", tylko bardziej sensowna i z lepszymi bohaterami. Z drugiej strony, autorka totalnie przegięła z cukrem przy jej pisaniu, bo ta powieść jest przesłodzona jak pączki w tłusty czwartek. Tym razem jednak nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.
Książka z rozdziału na rozdział staje się coraz lepsza, coraz bardziej wciągająca. Z początku wydawało mi się, że będzie ona niczym innym jak kolejną głupią historią o nastoletniej miłości, która rozpocznie się z niczego, a skończy jak w tysiącu innych książek. Nawet nie byłam świadoma tego, jak bardzo się mylę! To fakt, powieść jest romansem, ale trochę takim, jak między Anią Shirley, a Gilbertem Blythe, w którym miłość między bohaterami ma swoje podstawy i jest bezwarunkowa.
Kolejną rzeczą, która działa na plus tej książki jest fakt, że nie zawiera ona ani jednego opisu sceny erotycznej. Oczywiście, pojawiają się takowe, jak w prawie każdej młodzieżówce, ale prócz krótkiej informacji o tym, co się będzie działo, nie ma nic więcej. Autorka zwyczajnie nie wchodzi w szczegóły i to mi się podoba, bo nie przepadam za czytaniem takich opisów.

,,Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obom siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę [...]. "

W powieści jest wiele zabawnych momentów, a swój humor zawdzięczają one postaciom, które są świetnie wykreowane, nie są papierowe, mają swoje odmienne charaktery i można się z nimi utożsamić. Czułam z nimi więź, miałam wrażenie jakbym znała ich wszystkich już od lat, jakbyśmy byli przyjaciółmi.
Bardzo polubiłam Amber. Według mnie była taka... prawdziwa. Nie była wyidealizowana, tak jak prawie cała reszta bohaterów. Większość miała swoje zalety i wady, a oni sami nie zmieniali się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki tylko dlatego, że tego potrzebowała fabuła. Wracając, Amber zaskarbiła sobie moją sympatię inteligentnym i przemyślanym działaniem, a także tym, że potrafiła być zarówno bardzo delikatna i bezbronna, jak i wytrwała, waleczna i momentami wredna dla osób, które chciały jej uprzykrzyć życie. Myślę, że gdybym miała szansę się z nią zapoznać, na pewno znalazłybyśmy wspólny język.
Przechodząc do Liama, gdy zaczęłam czytać tę powieść byłam przekonana, że to co Liam prezentuje  na początku, to jego prawdziwy charakter. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że pod maską twardziela i napaleńca kryje się całkiem miły, uroczy, opiekuńczy i odpowiedzialny chłopak. Liam był aż do bólu wyidealizowany, ale hej! Dlaczego mam krytykować tego księcia z bajki, skoro ci Disneyowscy w ogóle mi nie przeszkadzają?!

,,- Chyba nie da się być bardziej romantycznym - szepnęłam, delikatnie gładząc go po piersi i kołysząc się w rytm piosenki.
Uśmiechnął się.
- Spróbuję. Zapytaj mnie za pięćdziesiąt lat. Pocałował mnie czule, ponownie przyprawiając mnie o szybsze bicie serca. "


Teraz czas na najprzyjemniejszą część, czyli ocenę romansu między Liamem, a Amber. Kurde blaszka, ileż on przyniósł mi cierpień wywołanych emocjami! Przeżywałam go tak mocno, jak ten w " Annie i Pocałunku w Paryżu" ( recenzja wkrótce), może nawet mocniej, bo nie irytował mnie żaden z bohaterów. Jasne, jego geneza była trochę dziwna, ale wszystko można zrozumieć, jeśli chodzi o miłość od pierwszego wejrzenia, w którą oczywiście w teorii nie wierzę. Zakończenie " Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" również było niesamowite i super romantyczne.

Bez bicia powiem, że tej książce zwyczajnie nie potrafię nic zarzucić. Jest wciągająca, poruszająca i oddziałuje na emocje tak samo jak nowy książkowy stosik. Jestem pewna, że kiedy tylko nadarzy się pieniężna okazja, na stówkę ją kupię, by wracać do niej za każdym razem, gdy złapie mnie smutek lub gdy będę wątpiła w potęgę miłości. Z tym ostatnim to taki żart, w realnym życiu nie wierzę w prawdziwą miłość.
Powieść oczywiście polecam, mam nadzieję, że spodoba się wam w takim samym stopniu, co mnie, choć wiem, że niektórym z was ten przesłodzony klimat może przeszkadzać.

OCENA: 10/10



Czytaj dalej...
Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka