Chłopcy ( Jakub Ćwiek)- recenzja

Wesołego Jajka wam wszystkim! Jak wam mija czas? Na sprzątaniu, jak mnie czy na wyluzowywaniu się? Nie zależnie od tego, co robicie, mam nadzieję, że spędzacie miło czas.
Przychodzę dziś z recenzją książki autorstwa Jakuba Ćwieka, pierwszej z cyklu pt. " Chłopcy".

Tytuł: Chłopcy
Autor: Jakub Ćwiek
Tłumacz: -
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2012
Liczba stron: 320

Rykiem silników, hukiem wystrzałów i głośnym: BANGARANG! – tak zwiastują swoje przybycie Zagubieni Chłopcy, najbardziej niezwykły gang motocyklowy na świecie. Niegdyś wierni towarzysze Piotrusia Pana, dziś odziane w skórzane kurtki zakapiory pod wodzą zabójczo seksownej Dzwoneczek. Zrobią wszystko, by przetrwać… i dobrze się przy tym bawić. Bez względu na cenę.
opis z Lubimyczytac.pl

   Ta książka była po prostu przegenialna! Akcja wartka przez cały czas, ani razu nie powiało nudą! Wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Zaciekawiła mnie, chciałam więcej i więcej, i nim się spostrzegłam, miałam ją za sobą. Zajęło mi to dwa dni ( jeśli odejmiecie od tego czas na naukę, jedzenie i inne podstawowe potrzeby, zorientujecie się w jak zawrotnym tempie udało mi się ją przeczytać). 
   Powieść podzielona jest na części będące opowiadaniami- jedno było kontynuacją drugiego. Pojawiało się w nich wiele przekleństw, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio, w końcu była to książka o gangu motocyklowym. Nie mogłam oczekiwać, że wszyscy będą mówili przepiękną polszczyzną. Notabene, próby nauczenia przez Dzwoneczka chłopców nieprzeklinania były przekomiczne biorąc pod uwagę fakt, że jej samej nie raz się coś " wypsnęło". 

   Właśnie, Dzwoneczek, czy raczej Mama, jak na nią mówili Chłopcy, była takim bad-assem w tej historii. Była drobna, ponętna i wydawała się delikatna, ale tak naprawdę była twardą kocicą, która wiedziała jak dostać to, czego chce. Jednakże, była także bardzo opiekuńcza wobec Chłopców i traktowała ich jak własne dzieci- w końcu sama ich wychowała. Bardzo podobała i wciąż bardzo podoba mi się ta postać. 
   Nie do końca zrozumiałam o co chodziło z potworami, z którymi Chłopcy walczyli w pierwszym opowiadaniu. Używali nazwy " szczury" i mówili o jakiejś zarazie, ale tak naprawdę nic nie zostało wyjaśnione. Pozostało niedopowiedzenie, które mam nadzieję, że zostanie rozwiązane w kolejnej części tej serii. 

,, Ale ksiądz Jan przyłożył palec do ust, uśmiechnął się smutno i powiedział:
- To nieprawda, że Bóg nie lubi Pottera, Małgosiu. W Kościele są jednak ludzie, jak biskupi, jak papież, których zadaniem jest wskazywanie właściwej drogi. W przypadku tak popularnych książek dla młodzieży powinni wyrazić swoje zdanie i to zrobili. Osobiście ubolewam, że ulegli mocy słowa "magia" i nie dostrzegli, że to tylko przebranie dla opowiastki o przyjaźni i walce dobra ze złem. Ale to dla nas lekcja, żebyśmy nie oceniali po pozorach, prawda?
- Czy tak samo jest ze "Zmierzchem"? - zapytała Weronika siedząca z Małgosią w jednej ławce.
- Nie - odparł ksiądz. - Akurat dla miłośników "Zmierzchu" Bóg planuje obecnie drugi potop, więc nie mów potem, że nie przestrzegałem. "


   Sam pomysł stworzenia tak niezwykłego gangu jest rewelacyjny! Autor tak naprawdę na nowo stworzył historię Piotrusia Pana i jego kompanów ( która notabene wcale nie jest tak radosna jak oryginał). 
SPOJLER ALERT
Dla mnie najbardziej szokujący był fragment, w którym to Dzwoneczek napomknął coś, że Piotruś został następcą Haka i pływa teraz pod piracką banderą. Serio, jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Zagubieni chłopcy jako dorośli harleyowcy z zabójczo seksownym Dzwoneczkiem na czele gangu? Jasne, czemu nie. Ale Piotruś Pan jako pirat? Nigdy! 
   Wszyscy bohaterowie są świetnie wykreowani i tak niesamowicie fantastyczni, że ich po prostu nie da się nie lubić! Nie mam ulubionej postaci, każda jest tak samo rozwalająca system, oczywiście w pozytywnym sensie. Choć były takie, które pojawiały się tylko epizodycznie, to nawet z nimi czułam więź, przywiązanie i było mi naprawdę smutno, gdy znikały z kart powieści. 
Choć Zagubieni Chłopcy wyglądali jak dorośli mężczyźni i mieli adekwatne do wieku pragnienia, w środku wciąż byli małymi chłopcami z czasów Nibylandii. Nadal lubili się bawić, tylko już w inny sposób. Jak dorośli. Bo właśnie dorosłość to powaga. To zrezygnowanie z magii, porzucenie dziecięcych zachowań, to " zejście na ziemię", jak to mówią zazwyczaj dzieciom ich starsi opiekunowie.

Powiem szczerze, że odkąd tylko na kartach książki pojawił się Kędzior, cały czas myślałam o  Dwayne'ie Johnsonie ( pewnie już zauważyliście jak bardzo lubię tego gościa). Nie znam go, więc opierając się na wizerunku, który pokazuje w mediach i na różnych portalach społecznościowych, pomyślałam o nim w kontekście podobieństwa do jednego z bohaterów powieści. Chodzi mi o to, że mimo wielkiego wzrostu i ogromnej masy mięśniowej, Kędzior miał bardzo wrażliwe wnętrze. Jeśli zachodziła potrzeba, używał swojej siły, ale miał też dobre serce. 
Właśnie sobie uświadomiłam, że z tym brakiem ulubionego bohatera to skłamałam. Kędzior i Dzwoneczek wygrywają wszystko!

Podsumowując, musicie koniecznie przeczytać tę książkę ! Koniecznie! Rzucam na was urok, który nie spełni się tylko jeśli przeczytacie " Chłopców". Także, powodzenia wam życzę ze zdejmowaniem klątwy. Ja lecę szukać kolejnych tomów cyklu!

OCENA: 10/10


2 komentarze :

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka