Most do Terabithii ( Katherine Peterson) - recenzja

Witajcie ludziki! Jak tam wasz dzionek? Ja jestem całkiem załamana, choć właściwie nie powinnam być, gdyż moja najlepsza przyjaciółka ma dziś urodziny. Także WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Katerina ( mam nadzieję, że to czytasz) !!!


Wracając, cały tydzień miałam nadzieję, że pogoda się polepszy, a tu proszę ! Śnieg! Pociesza mnie fakt, że moje liceum jest połączone z gimnazjum, więc w ramach testów gimnazjalnych mam wciąż wolne. Do końca tego tygodnia mam teoretycznie wolne, ale w piątek mam występ. Dobra, rozgadałam się niepotrzebnie. Przejdźmy do recenzji. 

Oryginalny tytuł: Bridge to Terabithia
Autor: Katherine Peterson
Tłumacz: Maria Skarbińska- Zielińska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2007
Liczba stron: 238

Prawdopodobnie nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę, gdyby nie film z 2007 roku, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Czy tak też było z jego pierwowzorem? 
Ogromna czcionka, którą napisana jest książka niesamowicie mnie rozpraszała. Z początku nie mogłam skupić się na treści, bo po prostu nie potrafiłam ogarnąć wielkości tych liter! 
Mimo wszystko cieszę się, że udało mi się przeczytać " Most do Terabithii", bo to naprawdę piękna historia, choć z przykrością muszę stwierdzić, że czytałam tę powieść z lekkim grymasem. Myślę, że dla mnie największym problemem był prosty styl, wskazujący dla kogo głównie przeznaczona jest książka. Zazwyczaj nie czytam powieści dla dzieci, dlatego tak ciężko było mi czytać coś dla nich stworzonego. 

Bohaterowie według mnie byli dość dobrze wykreowani, można wyraźnie określić ich charaktery. Jess był skomplikowanym dzieckiem; z jednej strony chciał być choć przez chwilę w centrum uwagi, chciał być podziwiany. Z drugiej jednak ukrywał się, przekazując swoje myśli poprzez rysunki, o których wiedziało niewiele osób. Był takim skrytym marzycielem, podświadomie nie znajdował się właściwie ani na ziemi, ani w obłokach. Unosił się gdzieś pośrodku, nie wiedząc co zrobić. Z początku zwyczajnie wykonywał powierzone mu przez dorosłych zadania, nie będąc zbytnio zadowolonym, albo szczęśliwym. Dopiero Leslie pokazała mu, że istnieje inna, znacznie weselsza i bardziej kolorowa rzeczywistość od tej realnej, a odkryć ją można tylko pobudzając wyobraźnię. 
Właśnie, Leslie- była to chyba jedyna postać w całej powieści, która potrafiła sprawić, że uśmiech nie schodził mi z twarzy. To ona tak naprawdę była główną bohaterką, nie Jess. To właśnie ona była tym promyczkiem, który rozświetlał szare życie ludzi wokół. Żałuję, że nie dane mi było poznać jej jeszcze lepiej. Na pewno odryłabym kolejną tajemnicę, kolejny aspekt niezwykle pozytywnej i promiennej osoby, jaką była Królowa Terabithii. 

,,Czasem trzeba dać komuś coś, co jest specjalnie dla niego, a nie dlatego, że sprawia to przyjemność ofiarodawcy. "

Czego uczy ta powieść? Pokazuje istotę prawdziwej przyjaźni. Uczy, że nie można oceniać książek po okładce, ani nawet być pewnym, że ktoś jest taki, jak nam się wydaje, jedynie patrząc przez pryzmat jego zachowania i takiego siebie, jakiego pokazuje światu. Każdy człowiek coś skrywa, jakąś tajemnicę, a niektóre z nich nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Mimo tych tajemnic powinniśmy brać ludzi takimi, jacy są. 

Skoro już wyraziłam swoje zdanie na temat tej książki, porównam ją z filmem. Z przykrością stwierdzam, że w ostatecznym rozrachunku tym razem ekranizacja wygrywa z pierwowzorem. O wiele mocniej odebrałam tę historię oglądając film, może to dzięki pięknie wykreowanej przez grafików Terabithii? Nie wiem. Może zwyczajnie przeniesienie na ekran spotęgowało wszystkie emocje, które autorka chciała przekazać czytelnikom. 

Jak pewnie zauważyliście, nie wstawiłam streszczenia przed recenzją, ale myślę że nie jest ono potrzebne. Fabuła tej książki opiera się na relacji dwójki przyjaciół- Leslie i Jess'a, a o tym już napisałam. Podsumowując, według mnie nie ma znaczenia, czy przeczytacie, czy obejrzycie film. Ta opowieść uderzy w was równie mocno, co we mnie i na sto procent wyciśnie wam łzy z oczu. 

OCENA: 7/10



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka