Krew Olimpu- recenzja.

   Hejka! Dziś bez zbędnych wstępów zrecenzuję ostatnią część serii Olimpijscy Herosi autorstwa Ricka Riordana, którą kocham, uwielbiam, ubóstwiam, czy co tam jeszcze. No, teraz możemy zaczynać.
   Rzymianie szykują się do inwazji na Obóz Pół-Krwi, Gaja budzi się ze snu, Nico ma kilka dni na dostarczenie Posągu Ateny do obozu, a główni bohaterowie desperacko starają się znaleźć wszystkie składniki potrzebne do stworzenia Lekarstwa, które może zapobiec śmierci jednego z herosów.
   Zabawne dialogi to stała część książek Ricka, ale dla przypomnienia piszę o tym od razu. Już w pierwszym rozdziale dostajemy kopniaka w brzuch od autora, kiedy jeden z bohaterów o mały włos unika śmierci. W tej powieści nie ma czegoś takiego jak nudne momenty. Wciąga bez opamiętania. Genialni bohaterowie, choć czasem lekko irytujący. Mimo, że wiemy, że to już koniec, nie chcemy się jeszcze żegnać z ukochanymi postaciami.  Świetnie opisane bitwy, tak , dwie bitwy: bogowie-herosi-giganci i herosi- herosi-potwory- Gaja. Maksymalnie głupi pomysł na uzyskanie Krwi Olimpu, potrzebnej do wskrzeszenia wrednej starożytnej bogini.  Najśmieszniejsze jest to, że wszystko dążyło do tego, by Gaja zmartwychwstała, a i tak jej żywota w tej książce są krótkie i kończą się na groźbach i próbie zmienienia gleby w coś co wyobraziłam sobie jako drogę z reklamy Milki tyle, że z wirami wciągającymi ludzi.

Wszyscy bohaterowie się zmieniają i o dziwo, wszyscy na lepsze. To, jaką przemianę przechodzi Nico di Angelo przebija wszystko, rozwala system. Sytuacja wygląda tak: każdy heros kogoś ma, tylko syn Hadesa nie dostaje szansy na miłość...prawie. Tu się zatrzymamy. Jeśli nie lubisz Spojlerów, nie czytaj tego, co na niebiesko!
Nie pamiętam, czy Will był gejem, ale jeśli tak, to nawiązując do tego, co się stało w ostatnim rozdziale pisanym z perspektywy Nico, chciałabym powiedzieć tylko jedno. Co do latającego holendra jest dalej?! Czy chłopak będzie z Willem, czy nie?! Ja chcę wiedzieć!!!
Z drugiej strony, myśląc pozytywnie o niedokończonym ( wg. mnie) rozdziale, może Rick specjalnie tak wykombinował, by każdy fan Solangelo ( tak, powstał już pairing) mógł sobie dopowiedzieć co mu się żywnie podoba. 
Jeśli oczekujecie wypisywania przeze mnie minusów, to muszę was powiadomić iż ta książka ich nie posiada. Cała powieść jest jednym ogromnym plusem i to wielkim jak Burdż Chalifa!
   Okładka jest piękna, kolorowa, prawdziwie pokazuje scenę walki, czyli to, do czego dąży cała fabuła. 
   Jeszcze do niedawna moją ulubioną autorką była Cassandra Clare, jednakże zważając na to co stało się z Simonem i to, jak szybko ,, Krew Olimpu" podbiła moje serce, Rick wychodzi na prowadzenie!!!  Polecam tę powieść... wróć! Polecam wszystkie książki Ricka Riordana, wszystkim książkoholikom , a także tym którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem.  




6 komentarzy :

  1. Zaciekawiłaś mnie tą książką ;)
    Poklikasz mi w linki choies? Wiem, że od zarąbania tego w blogosferze, ale bardzo mi zależy ;* http://bajeerancko.blogspot.com/2015/03/pierwsza-wspopraca.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka książka to jednak nie moje klimaty.
    probki-zafriko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się! Lubię grecką mitologię a widzę, że tutaj jej nie brakuje :) poszukam książki w bibliotece :)

    naczytane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalecam rozpocząć przygodę z tym autorem od serii Percy Jackson I Bogowie Olimpijscy :)

      Usuń

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka