Dziewczyny wojenne- recenzja

   Hej! Mam mało czasu na napisanie tej recenzji, więc będzie ona krótka. Zrecenzuję dziś książkę ,, Dziewczyny Wojenne" autorstwa Łukasza Modelskiego. Dodam tylko, że nie udało mi się skończyć jeszcze tej książki ( zostało mi kilka kartek), ale myślę, że spokojnie mogę ją już ocenić.
   Przeczytałam ją ze względu na to, że nie mogłabym nie przeczytać książki, którą już posiadam.  Dostałam ją rok temu jako nagrodę w jednym z konkursów i niestety, do tej pory leżała u mnie na szafie :(
   Książka składa się z 11 historii kobiet, którym udało się przeżyć wojnę mimo tego, że brały czynny udział w walkach o niepodległość.
   Historia Haliny Rajewskiej bardzo mnie poruszyła. Naprawdę trzeba mieć pecha, by być zabranym na przesłuchania/tortury zaraz po własnym ślubie.  Druga bohaterka była ostrzejsza, taki damski badass. Nie czekała na pomoc mężczyzn, ale sama sięgała po broń. Działała , zdobywając kolejne doświadczenia. Nie obawiała  się śmierci , była maszyną bojową w kobiecym ciele. Zawsze pewna siebie i tego, o co walczy.  Trzecią kobietę niezbyt zapamiętałam, przemykają mi niekiedy przez pamięć pewne szczegóły. Wszystkie te kobiety walczyły, a jednak każda miała inne podejście do wybuchu powstania. Niektóre uważały, że był to genialny pomysł. Inne wręcz odwrotnie. Dzięki nim dowiedziałam się, że powstanie zostało tak naprawdę zorganizowane na wariackich papierach, nagle i bez ostrzeżenia. W czwartej historii jest wzmianka o tym, jak jedna z koleżanek głównej bohaterki przyjechała do Ostrowca Świętokrzyskiego( mojego miasta :D) i dołączyła do Brygady Świętokrzyskiej. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego było zorganizowane! Człowiek uczy się całe życie. Największe wrażenie zrobiła na mnie Wanda Cejkówna. Ta kobieta wytrzymała 11 lat katorgi w sowieckich obozach i nieraz potrafiła przeciwstawić się Rosjanom. Wiele razy ryzykowała życie, wciąż jednak będąc twardą, zachowywała typowo kobiecą wrażliwość.Czytając te opowieści , w większości przypadków płakałam. To straszne, że w dziejach Polski musiała się znaleźć wojna. To przerażające - jednego dnia kogoś znałeś, rozmawiałeś z nim, a drugiego dnia stałeś nad jego ciałem. Nie potrafię wyobrazić tego sobie, co musiały przechodzić te kobiety. W tym przypadku nie da się ocenić fabuły, bo to wszystko działo się naprawdę. Odwaga tych kobiet i innych osób walczących jest godna podziwu. Niestety, gdyby to wszystko działo się w XXI wieku, mało kto miałby odwagę walczyć. Bardzo podoba mi się sposób pisania. Miałam wrażenie, jakby autor dosłownie spisał to, co mówiły kobiety, oczywiście dorzucając od siebie pewne wyjaśnienia, za które (biorąc pod uwagę moją małą wiedzę o pewnych osobach) jestem mu bardzo wdzięczna.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego tyle osób uciekało/wyjeżdżało do Wilna. Czemu akurat tam?
   Okładka bardzo mi się podoba, choć przez nią nieraz śmiałam się z koleżanki, której udało się uzyskać taką samą fryzurę, jak kobiecie na zdjęciu.
   Nawet jeśli nie jesteście wielkimi fanami książek historycznych lub biografii, ta książka może wam się spodobać.
OCENA: 8/10.
 
 
 

2 komentarze :

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka