Czytelniczka znakomita- recenzja.

Hej! Przychodzę do was dziś z recenzją książki, która całkowicie podbiła moje serce. Mowa tu o ,, Czytelniczce znakomitej" autorstwa Alana Benneta. Przeczytałam, a jeszcze wcześniej kupiłam po tym jak jedna z moich ulubionych vlogerek polecała ją w jednym z filmików.
  Co się stanie jeśli Królowa Anglii zbytnio wciągnie się w czytanie książek? To jedno zdanie wystarczy, by oddać to, o czym jest ta powieść.
   Wspaniała, przezabawna opowieść, z fantastyczną bohaterką, ciekawymi dialogami( pomijając ten po francusku na samym początku, ponieważ nie mam pojęcia o czym rozmawiano). Genialny pomysł na książkę, mnóstwo świetnych przemyśleń i cytatów. Mimo, że Norman jest postacią drugoplanową , jest takim bohaterem, którego nie da się nie lubić. Jedyną postacią, która mnie mocno irytowała był Sir Kevin- arogancki, bezczelny doradca z mało oryginalnymi pomysłami. Po przeczytaniu tej książki zaczynam myśleć, że wszyscy dobrzy autorzy angielscy byli pedofilami lub homoseksualistami. To trochę dziwne, nie uważacie? Tak swoją drogą nie rozumiem zamiłowania Normana do książek, których autorzy byli gejami, albo inaczej, rozumiem ale ciekawi mnie skąd to się u niego wzięło. Tak w sumie to ten wątek można by rozszerzyć.  Ups.. chyba odeszłam od tematu. Dowiedziałam się dzięki tej powieści, a raczej utrwaliło mnie w przekonaniu, że życie normalnych ludzi jest o wiele ciekawsze niż tej tzw. szlachty( i nie chodzi mi o to powiedzenie ,, Szlachta nie pracuje"). Żyjemy tak jak chcemy, nie musimy się przejmować tym, że każdy nasz krok obserwują ludzie, no chyba , że naszym mottem jest ,, Co powiedzą sąsiedzi"? Wracając do tego buca Kevina, czasem miałam ochotę wejść do książki i rozszarpać go na strzępy. W książce jest takie zdanie mówiące, że autorzy jakich wytworzy nasza wyobraźnia są lepsi w niej niż w prawdziwym życiu. Od razu pomyślałam o filmie Julie i Julia ( powieści jeszcze nie czytałam). Nie potrafię zrozumieć głównej bohaterki. Tak szczerze powiedziawszy jej przemyślenia i rozumowanie wyprzedzają mój i podejrzewam, że nie tylko mój tok rozumowania. Uważam jednak, że moje niezrozumienie nie bierze się z głupoty , lecz z niedoświadczenia życiowego i niezbyt dojrzałego pojmowania świata. Nie wiem, może gdy sięgnę po tę książkę za pięć lat nagle wszystko stanie się dla mnie jasne. Taką przynajmniej mam nadzieję :)
  Czy okładka mi się podoba? Raczej tak, choć jest to okładka w okładce, a ja wolałabym tę w środku. Taka magia ;)
   Myślę, że nie muszę jeszcze raz wypisywać wszystkich plusów, które zachęciłyby was do przeczytania tej oto powieści. Dodam tylko, że książka ta idealnie nadaje się na wieczory takie jak teraz.
OCENA: 8/10

3 komentarze :

  1. Ciekawa recenzja, czekam na kolejne :)
    Zapraszam do mnie! :D
    http://helloimbooklover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm Buc Kevin xD
    A co do dialogu po francusku... kochanie są słowniki i google :*
    Świetna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń

Podróże międzyksiążkowe © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka