Herbata Szczęścia- recenzja.

Witajcie.
   Od dawna nie pisałam żadnej recenzji za co przepraszam :) Dziś, wracając już do planu,  zrecenzuję powieść młodzieżową autorstwa Agnieszki Grzelak. Mówię oczywiście o ,, Herbacie Szczęścia" ,wobec której mam mieszanej uczucia.
   Przeczytałam ją ponieważ moje serce podbiła okładka. No, głównie dlatego.
   Jest to opowieść o pewnej młodej kobiecie, artystce Szklarce, która pewnego dnia dostaje zlecenie namalowania rośliny o dziwnej nazwie Herbata Szczęścia. Jak się okazuje, rośliny tej nikt nigdy nie widział.
Dziewczyna mimo poszukiwań nie znajduje żadnego rysunku przedstawiającego Herbatę. Zostaje tylko jedno miejsce, Wyspa Sierot, w którym ktoś może wiedzieć coś na temat tajemniczej rośliny.
W tym samym czasie hrabia Sedun, w którym to podkochuje się Szklarka, wyrusza na wyprawę poszukując tej samej rzeczy co dziewczyna. Czy któreś z nich znajdzie to, czego szuka?
   Czy książka mi się podobała? Tak. Czy ma jednak tylko plusy? Nie, nie i jeszcze raz nie.
Już tłumaczę.
Czytając pierwsze dwadzieścia stron ma się wrażenie jakby słuchało się bajki na dobranoc czytanej jakiemuś dziecku. Oczywiście potem to się zmienia. Książka rozkręca się dopiero, tak jak wiele innych, od połowy. To właśnie ta połowa wyznacza granicę między ,, nudzę się", a ,, ciekawe, co dalej", składa się głównie z nieprzewidywalnych zwrotów akcji i genialnego końca. Ciekawe opisy miejsc i osób, nie za długie, ale dające czytelnikowi jakieś wyobrażenie o świecie z ,,Herbaty Szczęścia" . Na plus liczą się także komiczne dialogi i wątek miłosny, który o dziwo, wybija się przed wątek główny. Bardzo spodobało mi się również stwierdzenie, że imię ma magiczną moc.
Główna bohaterka jest zadziorna, ma artystyczną duszę, ale niestety stara się ukryć to pod maską dobrych manier, racjonalnego myślenia i prowadzonych w głowie monologów.  Do Szklarki docierają emocje, o które nigdy by się nie podejrzewała i nad którymi kontempluje przez dobre kilkadziesiąt stron. Dziewczyna powoli odkrywa tajemnicę, mając za sojuszników wielu ciekawych ludzi, np. rodzeństwo , które potrafi wchodzić do książek. Dosłownie. Który z czytelników, nawiasem mówiąc , nie marzył nigdy o tym, by podróżować między światami wykreowanymi w książkach?
   Na tym kończą się plusy. Jedną wielką niewiadomą pozostaje czas akcji. Nie rozumiem po co oparto fabułę na wątku herbaty, skoro służy to głównie temu, by Szklarka odnalazła swoje JA, dowiedziała się więcej o swoim pochodzeniu i zdecydowała, czy na prawdę kocha Seduna. Tajemnica odkrywana jest zbyt wolno, przez co książka nie jest tak wciągająca, jak mogłaby być. Do połowy wstawki pisane z perspektywy hrabiego są krótkie i irytujące. Dopiero później łączone są w dłuższe rozdziały, które i tak nie przykuwają uwagi tak jak te opisujące przygody Szklarki.  Niestety, czytając ma się wrażenie, że w pewnych momentach autorka pisała jak leci, nie patrząc na poprzednie rozdziały i przez to jest kilka niedomówień ( których również nie zdradzę). W powieści tej możemy spotkać jeszcze jedną bohaterkę, irytującą Pepperię, która jest kimś w rodzaju dzisiejszej wrednej, zawistnej i napuszonej nastolatki żyjącej w poczuciu, że wszystko jej się należy.
   Okładka jest piękna, przynajmniej według mnie. Może niezbyt odnosi się do fabuły, ale tym razem nie jest to jakaś bardzo ważna rzecz.
Mimo tych proporcjonalnych plusów i minusów książkę polecam ze względu na sam pomysł. Jeśli już ją czytaliście, napiszcie co o niej myślicie. Jeśli nie... to biegiem do biblioteki lub księgarni po ,, Herbatę Szczęścia"!

OCENA: 7/10 



5 komentarzy:

  1. Czytałam ją i bardzo mi się podobała. Niestety nie mogę znaleźć dwóch następnych części- jakiegoś pecha mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam na kolejną ,ale jak na razie nie mam ochoty się za nią zabierać :/

      Usuń
  2. Jakoś to do mnie nie przemawia, ale kto wie, może kiedyś ;)

    raven-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekaj, czekaj.... Herbata?! Moja druga miłoś, zaraz po książkach?! No pięknie.... I już czuję, że muszę lecieć do empiku po jeden egzemplarz :D A wszystko przez kogo?! No, przez Ciebie rzecz jasna!! ;) Przy mnie nie wspomina się ani o książkach, ani o herbacie, bo zaraz dostaję szału :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Podróże międzyksiążkowe , Blogger