Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 czerwca 2020

#103: Zatopiony świat (Tom Huddleston) - recenzja

Hej ludziki! Ostatnimi czasy czytam książki w szaleńczym tempie i nie wyrabiam się z pisaniem ich recenzji. Na szczęście, zmobilizowałam się wczoraj i dzięki temu mogę wam przedstawić recenzję powieści "Zatopiony świat". 

Tytuł oryginalny: FloodWorld
Autor: Tom Huddleston
Tłumacz: Elżbieta Janota
Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 304

Kara i Joe to dwójka młodych mieszkańców Londynu, ale nie takiego znanego nam z pocztówek, zdjęć, czy jak w moim przypadku, spacerów jego uliczkami. Ten Londyn znajduje się w dużej części pod wodą, a wokół tego, co jeszcze stoi, widać tylko ocean. Przerażająca wizja, nie? Kara i Joe mieszkają w tej biedniejszej części miasta. Ledwo starczy im na jedzenie, więc tak jak wiele innych dzieci pracują dla ludzi wydobywających rzeczy ze starych budynków, nurkując po to, co jeszcze nie zostało wydobyte z wody. Pewnego dnia ich świat kompletnie się jednak zmieni, kiedy to jeden z tak zwanych Wodniaków, terrorystów, ludzi morza, ocali Joe'mu życie, wplątując go i Karę w ogromne tarapaty. W pościg za nimi ruszają najniebezpieczniejsi ludzie, jakich mogli spotkać na swojej drodze. Czy uda im się uciec? Czy dowiedzą się, co kryje się za mapą daną Joemu przez Wodniaka? Jaki los czeka dzieci? 

"Zatopiony świat" to naprawdę świetna, wciągająca i trzymająca w napięciu książka. Oceniając po przepięknie zaprojektowanej okładce wiedziałam, że szykuje się niezły kąsek ale jeszcze nie podejrzewałam wtedy, jak bardzo powieść skierowana do dzieci i młodszych nastolatów mi się spodoba. Historia Kary i Joego rozgrywa się w zalanym wodą Londynie, który już od pierwszych stron jest bardzo dobrze opisany, umożliwiając czytelnikowi wyobrażenie sobie zgliszczy i tego, co zostało z dawnego Londynu. Właściwie, to tylko jego części, bo Wrakowisko- dom głównych bohaterów, jest oddzielone murem od centralnego Londynu, a w szczególności Parlamentu. Nikt jednak nie wie, jak jest za murem, bo mieszkają tam tylko najbogatsi i ci posiadający obywatelstwo, a mało kto je ma. Jest to jedna z tajemnic, które jako czytelnicy będziemy odkrywać wraz z Karą i Joe. 

"- Wiesz, nadal nie rozumiem, dlaczego to zrobiłaś Karo. Ci ludzie z Miasta nic dla ciebie nie znaczyli. Uczynili twoje życie piekłem, a ty po prostu im przebaczyłaś. 
- Zrobiłam to dla mieszkańców Wrakowiska- wyjaśniła. - Żeby udowodnić, że nie wszyscy jesteśmy potworami jak ty, niezależnie od tego, jaką krzywdę nam wyrządzili. 
(...)się roześmiał(...)
- Każdy jest potworem. Tylko nie każdy daje to po sobie poznać. "

Z początku nie byłam przekonana do tej powieści. Ot, kolejna książka o biednych dzieciakach, które w złym świecie mają tylko siebie i muszą jakoś sobie radzić. Po części miałam rację, bo autor kładzie duży nacisk na relację między dwójką głównych postaci. Obserwujemy, jak z ludzi, którzy muszą się trzymać razem, żeby przeżyć, zmieniają się i pokazują swoje prawdziwe uczucia wobec siebie. Kara, choć miałam co do niej mieszane uczucia, okazuje się waleczną kobietą i opiekuńczą starszą siostrą wobec Joe, który także wyrasta na przestrzeni tych kilku rozdziałów na odważnego i pomysłowego chłopca, który nie boi się zaryzykować. Reszta bohaterów również jest bardzo dobrze napisana. Każdy z nich ma dwie strony, nikt nie jest całkowicie zły lub całkowicie dobry. Od początku do końca nie wiadomo do końca, komu ufać, a kogo się bać i od kogo uciekać w popłochu. Wraz z Karą i Joe odkrywamy, że nie wszystko jest takie, jakie się może wydawać, a to, co jest nam wmawiane przez media i rząd nie do końca musi być prawdą. Uważam, że jest to świetne przesłanie dla młodszych czytelników, by zawsze kwestionowali prawdziwość pewnych teorii i stwierdzeń i nie bali się samodzielnie myśleć i oceniać ludzi. 

Uważam, że jedynym minusem tej książki jest to, że miałam nadzieję na więcej opisów świata po katastrofie, albo chociaż samego Londynu po powodzi. Choć moje oczekiwania nie zostały w pełni spełnione, dostałam w zamian krótką wzmiankę o mieście, w którym mieszkałam przed przeprowadzką do Londynu, co mnie strasznie podjarało. Poza tym, wszystkie niedociągnięcia rekompensuje wartka akcja i morskie potyczki, a także sama wizja autora o tym, jak wyglądałaby ta część świata po katakliźmie. Bardzo chętnie wezmę się za kolejny tom tej serii, a wam polecam pierw przeczytanie " Zatopionego świata". Obiecuję wam, nie zawiedziecie się. 

OCENA: 8/10

                                            

niedziela, 12 kwietnia 2020

#98: Chaos. Oryginalny Serial Empik Go - recenzja audiobooka

" Chaos" nadchodzi....




Na podstawie książki " Szczury Wrocławia. Chaos"
Liczba odcinków: 13
Czas trwania: 9,5 godziny ( razem)
Autor: Robert J. Szmidt
Adaptacja scenariusza: Magdalena Zych
Realizacja dźwięku: Maciej Zych, Patryk Morawski, Krzysztof Czeczot
Muzyka: Maciej Zych, Wojciech Błażejczyk
Lektor: Mariusz Bonaszewski







Ludziska, ja nie wiem czy ja będę w stanie napisać tę recenzję tak, by miała ona sens. Będzie ona miała trochę inną formę niż zazwyczaj ale myślę, że mi wybaczycie. Jest druga w nocy, a ja właśnie skończyłam przesłuchiwanie ostatniego odcinka serialu " Chaos" który, przepraszam za słownictwo, rozpieprzył mi system! Nigdy jakoś nie byłam fanką audiobooków czytanych przez jednego lektora ale zawsze lubiłam słuchowiska. Dlatego właśnie postanowiłam dać szansę temu stworzonemu na zlecienie Empik Go. Dałam szansę i ....

Przepadłam. 
Serial ten składa się z 13 odcinków, z czego każdy trwa ponad 40 minut. Jakimś cudem przesłuchałam wszystkie w ciągu dwóch dni. Powiem szczerze, że pierwszy odcinek wbił mnie w siedzenie. Potem odrobinkę się nudziłam przez jeden, może dwa odcinki. Myślałam, że " Chaos" zacznie mnie nudzić i go sobie odpuszczę. Oh, jak bardzo się myliłam. Jak już zaczęło się dziać, tak nie mogłam się oderwać i cisnęłam, aż się kurzuło! O ile mogę tak powiedzieć. Hordy zombie, rządowe potyczki, tajemnice i hektolitry flaków i krwi. Czego chcieć więcej!

Prawdą jest, że przy trzecim odcinku zapomniałam już kto jest kim i rozpoznawałam postacie po głosach aktorów, których w tym serialu jest naprawdę wielu. Takie nazwiska jak Piotr Adamczyk, Mariusz Bonaszewski, czy Jacek Braciak to tylko początek. Gwarantuję wam, będziecie zachwyceni słysząc znane wam głosy, a ich gra aktorska, a właściwie to jak niesamowicie grają swoimi głosami powali was na kolana!

Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie napisałam wam, o czym ten audiobook jest. Oto opis ze strony Empika:

"Oryginalny Serial Audio Empik Go w technologii dźwięku 3D
Ze strachu zerwiecie słuchawki z uszu!
Miasto ogarnął CHAOS!
Jest rok 1963. Wrocław. W Państwowych Zakładach Lotniczych giną ludzie. Wybucha panika. Milicja Obywatelska musi zmierzyć się z dziwną plagą atakującą miasto.
Opowieść początkowo oparta na faktach przeradza się w alternatywną historię. Historię wybuchu epidemii, która zamienia się w coś znacznie bardziej potwornego. Zmarli powstają jako nieumarli odmieńcy, a ludzkość staje w obliczu niewyobrażalnego zagrożenia. Kto wygra? Ludzie czy zombie?
Serial „Chaos” jest adaptacją pierwszej powieści Roberta J. Szmidta z cyklu „Szczury Wrocławia” wydawanego od 2015 r. przez wydawnictwo Insignis. To pełnokrwista polska apokalipsa zombie i nowatorski eksperyment literacki – na kartach powieści giną rzeczywiste osoby, wylosowane przez Autora spośród kilkutysięcznej rzeszy czytelników, skupionych wokół poświęconego książce profilu społecznościowego.
Pierwsza superprodukcja Empik Go zrealizowana w technologii binauralnej z niespotykanym dotąd rozmachem."
No, ja nie wiem jak was ale mnie ten opis zachęcił. Może nie będę przesłuchiwała tego serialu po raz kolejny ale obiecuję wam, że przeczytam drugą część serii książek " Szczury Wrocławia". "Chaos" opiera się na pierwszym tomie. Mówię 'opiera', dlatego że nie wiem dokładnie, jak duża część powieści została użyta. Przeczytałam gdzieś, że wykorzystano tylko główną linię fabularną. No niestety, nie mam na razie jak tego sprawdzić, bo Empik Go udostępnia w ramach mojego abonamentu jedynie " Chaos" i drugi tom serii książek.



Słuchajcie, jestem w takich emocjach, że normalnie aż mi się coś wyrywa! Jestem zdziwiona, że aż tyle udało mi się napisać. Ja wiem, że ta recenzja jest niezwykle chaotyczna ( Chaos? Chaotyczna? Takie to śmiszne!) ale poprzez pisanie jej w takim stanie chciałam wam udowodnić, dlaczego warto zabrać się za to słuchowisko. Chciałam pokazać, co " Chaos" potrafi zrobić z człowiekiem.
Jest zwyczajnie nieziemski! Gdybym oceniała książkę, prawdopodobnie oceniłabym ją trochę niżej ale ze względu na to, że biorę pod uwagę całokształt audiobooka, czyli fabułę, głosy, kreację bohaterów, szaleństwo i opisy zombie, itd., moja ocena to:

9/10


Możecie posłuchać pierwszego odcinka za darmo i zdecydować, czy warto słuchać dalej. :)






piątek, 18 marca 2016

#37: Malfetto: Mroczne Piętno ( Marie Lu) - recenzja.

Witajcie. Kompletnie nie mam czasu pisać, dlatego jakiekolwiek posty będą pojawiały się naprawdę rzadko.
Dzisiaj przedstawię wam recenzję książki ,, Malfetto: Mroczne Piętno" autorstwa Marie Lu. Kilka lat temu spod pióra tej autorki wyszła również bestsellerowa seria ,, Legenda".

Oryginalny tytuł: The Young Elites
Autor: Marie Lu
Tłumacz: Marcin Mortka
Rok Wyd. PL: 2015
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Liczba stron: 380

,, Otóż, gdy miałam cztery lata, Kennetrę nawiedziła zaraza i ludzie w panice zabijali deskami drzwi i okna swoich domów. Zachorowałyśmy wszystkie trzy- ja, matka i siostra. Choroby nie dało się ukryć-na skórze pojawiały się dziwne plamki, włosy i brwi zmieniały kolor, a z oczu ciekły różowe, krwawe łzy. Wciąż pamiętam zapach choroby w naszym domu i palący smak grappy na ustach. Lewe oko napuchło mi tak bardzo, że lekarz musiał je usunąć. Zrobił to przy pomocy rozgrzanego do czerwoności noża oraz pary szczypiec.
   I tak oto stałam się skażona.
   Naznaczona. Malfetto. "

Ta książka jest przerażająca. Nie ma w niej ani krzty humoru, żartu, czy jakiejkolwiek ironii. Jest pełna patosu i wzniosłości. Jedyne emocje, jakie przedstawia to strach, wściekłość, ból, żal i tęsknota. Świat w niej przedstawiony jest dosłownym piekłem na ziemi, pełnym okrucieństwa i niesprawiedliwości. Doceniam pomysłowość autorki, w końcu nie jest łatwo wykreować świat od podstaw, tym bardziej jeśli ma się do dyspozycji jedynie dwa podstawowe odcienie rzeczywistości. Mimo to... powieść w tak depresyjnym nastroju to dla mnie trochę za dużo. Książka dogłębnie mnie poruszyła, momentami wywołując złość, irytację, a nawet chęć mordu ( to się tyczy niektórych bohaterów). Wiem, że jest to opowieść fantastyczna, ale były takie momenty, gdy cały ten świat i brutalność z nim związana zdawały się zadziwiająco prawdziwe.

,, Nikt tak naprawdę nie chce, byś była sobą. Chcą, byś była taka, jaka im się podobasz. "

Kiedyś, z czystej ciekawości przeczytałam recenzję tej książki, w której to ktoś stwierdził, iż największym antagonistą, największym złem jest główna bohaterka. Ja to odbieram trochę inaczej. Sama Adelina nie jest złą osobą- współczuje, kocha, uparcie szuka w ludziach dobra. To realia tego świata, zaraza i jej konsekwencje tak ją ukształtowały, że nie panuje nad gniewem i tak jak ojciec czerpie z bólu i rozpaczy radość. Według mnie jest jedyną, prócz swojej siostry, pozytywną postacią. Czytając, zastanawiałam się dlaczego daje się tak łatwo wykorzystywać i oszukiwać. Było mi jej okropnie żal. Potem dopiero zdałam sobie sprawę, że ona tak naprawdę nigdy nie doświadczyła takich uczuć jak miłość, czy przyjaźń. Dodatkowo, ta dziewczyna była w moim wieku! Wbrew wszystkiemu szesnaście lat to wcale nie tak dużo i pod wieloma względami Adelina wciąż była dzieckiem.
Polowanie na ludzi Malfetto skojarzyło mi się z wyłapywaniem Niezgodnych. Malfetto również zabijano, tylko w o wiele gorszy sposób. Nie ważne, czy byłeś dzieckiem, czy nastolatkiem wchodzącym w dorosłość, jeśli miałeś jakieś niezwykłe zdolności, palono cię na stosie jak wiedźmy w średniowieczu. Nawiasem mówiąc, czasy przedstawione w książce odrobinę owo średniowiecze przypominały- mamy tu króla, królową, Inkwizycję, ect.

,,Chęć zadawania krzywdy, siania zniszczenia i szukania pomsty jest o wiele potężniejsza od tęsknoty za miłością czy chęci niesienia pomocy. "

Już w jednym z pierwszych rozdziałów mamy scenę, w której to ojciec sprzedaje swoją córkę pewnemu szlachcicowi, by móc spłacić swoje długi, a kiedy ta ucieka, chce ją zabić. Od razu przypomniałam sobie podobną sytuację w ,,Córce Kleopatry". Tam jednak ojciec przegrywa walkę w sądzie o swoje dziecko, a dziewczyna zostaje uznana przez przekupionych sędziów za niewolnicę, własność jakiegoś bogacza. Zrozpaczony mężczyzna podcina córce gardło. Woli ją zabić, niż skazać na taki los. Robi to, bo ją kocha. Dwa podobne przykłady sytuacyjne, dwóch ojców i tak różne reakcje. Oba te przykłady pozwalają zrozumieć, czym jest, a raczej czym powinna być prawdziwa rodzicielska miłość.

Jeśli chodzi o wygląd książki - każdy nowy rozdział rozpoczynał piękny, duży inicjał, co niesamowicie mi się podobało. Poza tym, autorka dołączyła na samym początku mapkę świata, który stworzyła. Uwielbiam mapki, więc daję za to wielki, wielgaśny plus.



Podsumowując, ,,Malfetto: Mroczne Piętno" to niezwykła, choć okrutna powieść. Mam problem z jej ocenieniem. Jak już mówiłam jestem zdecydowaną przeciwniczką tak dużej ilości negatywnych emocji w książkach, dlatego też postanowiłam obniżyć ocenę o jeden punkt w dół.

OCENA: 7/10



wtorek, 17 marca 2015

#14: Krew Olimpu- recenzja.

   Hejka! Dziś bez zbędnych wstępów zrecenzuję ostatnią część serii Olimpijscy Herosi autorstwa Ricka Riordana, którą kocham, uwielbiam, ubóstwiam, czy co tam jeszcze. No, teraz możemy zaczynać.
   Rzymianie szykują się do inwazji na Obóz Pół-Krwi, Gaja budzi się ze snu, Nico ma kilka dni na dostarczenie Posągu Ateny do obozu, a główni bohaterowie desperacko starają się znaleźć wszystkie składniki potrzebne do stworzenia Lekarstwa, które może zapobiec śmierci jednego z herosów.
   Zabawne dialogi to stała część książek Ricka, ale dla przypomnienia piszę o tym od razu. Już w pierwszym rozdziale dostajemy kopniaka w brzuch od autora, kiedy jeden z bohaterów o mały włos unika śmierci. W tej powieści nie ma czegoś takiego jak nudne momenty. Wciąga bez opamiętania. Genialni bohaterowie, choć czasem lekko irytujący. Mimo, że wiemy, że to już koniec, nie chcemy się jeszcze żegnać z ukochanymi postaciami.  Świetnie opisane bitwy, tak , dwie bitwy: bogowie-herosi-giganci i herosi- herosi-potwory- Gaja. Maksymalnie głupi pomysł na uzyskanie Krwi Olimpu, potrzebnej do wskrzeszenia wrednej starożytnej bogini.  Najśmieszniejsze jest to, że wszystko dążyło do tego, by Gaja zmartwychwstała, a i tak jej żywota w tej książce są krótkie i kończą się na groźbach i próbie zmienienia gleby w coś co wyobraziłam sobie jako drogę z reklamy Milki tyle, że z wirami wciągającymi ludzi.

Wszyscy bohaterowie się zmieniają i o dziwo, wszyscy na lepsze. To, jaką przemianę przechodzi Nico di Angelo przebija wszystko, rozwala system. Sytuacja wygląda tak: każdy heros kogoś ma, tylko syn Hadesa nie dostaje szansy na miłość...prawie. Tu się zatrzymamy. Jeśli nie lubisz Spojlerów, nie czytaj tego, co na niebiesko!
Nie pamiętam, czy Will był gejem, ale jeśli tak, to nawiązując do tego, co się stało w ostatnim rozdziale pisanym z perspektywy Nico, chciałabym powiedzieć tylko jedno. Co do latającego holendra jest dalej?! Czy chłopak będzie z Willem, czy nie?! Ja chcę wiedzieć!!!
Z drugiej strony, myśląc pozytywnie o niedokończonym ( wg. mnie) rozdziale, może Rick specjalnie tak wykombinował, by każdy fan Solangelo ( tak, powstał już pairing) mógł sobie dopowiedzieć co mu się żywnie podoba. 
Jeśli oczekujecie wypisywania przeze mnie minusów, to muszę was powiadomić iż ta książka ich nie posiada. Cała powieść jest jednym ogromnym plusem i to wielkim jak Burdż Chalifa!
   Okładka jest piękna, kolorowa, prawdziwie pokazuje scenę walki, czyli to, do czego dąży cała fabuła. 
   Jeszcze do niedawna moją ulubioną autorką była Cassandra Clare, jednakże zważając na to co stało się z Simonem i to, jak szybko ,, Krew Olimpu" podbiła moje serce, Rick wychodzi na prowadzenie!!!  Polecam tę powieść... wróć! Polecam wszystkie książki Ricka Riordana, wszystkim książkoholikom , a także tym którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem.  

OCENA: 10/10



czwartek, 4 grudnia 2014

#4: Miasto niebiańskiego ognia( Cassandra Clare)- recenzja.

Hej! Dawno nie pisałam żadnych recenzji , więc postanowiłam to zmienić. Dzisiejszy post poświęcę książce , na którą długo czekałam, ostatniej części serii Dary Anioła, a mianowicie  Mieście Niebiańskiego Ognia. Jego autorką jest Cassandra Clare, wielka fanka pisania w kafejkach internetowych i restauracjach. Spod jej pióra wyszły również serie  Diabelskie Maszyny oraz Kroniki Bane'a , po które na pewno w przyszłości sięgnę.
Seria DA jest jedną z moich ulubionych, nikogo więc nie powinno dziwić, że po przeczytaniu pięciu części zapragnęłam sięgnąć po następną, szóstą, której to zadaniem było zamknięcie ostatniego rozdziału tej historii. Niestety, jak się okazało, czekając z kupnem, przeczekałam pierwszy nakład. Po kolejnych kilku dniach książka nareszcie trafiła w moje ręce. Jej!!!
Skoro napisałam już, dlaczego postanowiłam tą książkę przeczytać, powinnam choć trochę przybliżyć wam jej fabułę. A więc... Nocni Łowcy na całym świecie są atakowani, zmieniani w Mrocznych, czyli demonicznych i złych Nefilim. Za to wszystko odpowiada Sebastian, brat Clary, głównej bohaterki, który w przeciwieństwie do swojego ojca Valentina, postanowił zniszczyć wszystkich Nocnych Łowców i zawładnąć światem. Rozpoczyna się walka o przetrwanie. Nefilim są ewakuowani do Idrisu, gdzie starają się znaleźć sposób na pokonanie wroga.
Książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam. Po pięciu tomach tej serii spodziewałam się jakiejś kumulacji, wielkiego BUM, rozlewu krwi i wartkiej akcji. Naturalnie, możemy znaleźć tu więcej walk, dużo się dzieje, ale mimo to akcja nie jest ani trochę bardziej dynamiczna od tej w poprzednich częściach. Główni bohaterowie irytują i to w stopniu maksymalnym, do którego jestem w stanie dojść tylko na lekcjach chemii. Clary w pewnych momentach swoim niepotrzebnym uporem doprowadza do szału nie tylko drugo i trzecioplanowych bohaterów, ale także czytelnika. Jace natomiast jest skrajny w swoich emocjach, zachowaniu. Raz jest sobą z pierwszej części- dumnym, aczkolwiek lekko zarozumiałym Nocnym Łowcą, a raz zachowuje się jak małe dziecko- jest niezdarny, nieostrożny, wciąż trzeba nad nim stać pilnując by nie zrobił sobie krzywdy. Ma też myśli samobójcze, co według mnie w ogóle nie trzyma się kupy.  Muszę przyznać, że po za tymi kilkoma minusikami, nie mam do czego się przyczepić. Bohaterowie zmieniają się, dorastają na oczach czytelnika. Idealnym przykładem jest Simon- z nieśmiałego, choć lekko szalonego chłopaka, jakim był we wcześniejszych tomach, zmienia się w odważnego, gotowego do poświęceń wampira. Mimo to, zdarzają mu się wpadki. W książce możemy znaleźć ogromną ilość zabawnych sytuacji z jego udziałem. Mówiąc o bohaterach , nie mogę zapomnieć o Magnusie- Wielkim Czarowniku Brooklynu. W Mieście Niebiańskiego Ognia pokazuje prawdziwą twarz, widzimy go takim, jaki jest na prawdę. Już nie kryje się za maską człowieka bez uczuć, okazuje miłość, smutek, bezradność w obliczu zagrożenia życia nie tylko swojego, ale również swoich przyjaciół. Kolejną osobą w stosunku do której miałam mieszane uczucia jest Raphael. Taka sama sytuacja jak u Magnusa powoduje, że w starym wampirze uwalnia się piętnastoletni chłopiec, którym był w momencie przemiany. Jego postawa w szóstej części serii DA jest wzorowa, staje po stronie Nefilim, pomaga im i wspiera w podejmowaniu decyzji. Niestety, płaci za to najwyższą cenę.  Myślę, że największym pocieszeniem dla fanów będą pikantne sceny zarówno między Simonem i Izabelle, jak  Jace'm i Clary :)
Okładce nie mam nic do zarzucenia. Może nie jest idealna, ale czerwień i pomarańcz w połączeniu z czernią i szarością nie tylko podkreślają ten ,, Ogień" w tytule, ale przyciągają wzrok, a to chyba najważniejsze.
Książkę tę polecam każdemu wielbicielowi fantastyki. Oczywiście z domieszką komedii i romansu, którego w Mieście Niebiańskiego Ognia jest całkiem sporo. Wiem, że nie wszystkich ta seria zachwyci, ale u mnie ląduje na trzecim miejscu TOP 10 Serii Książkowych :D

OCENA: 8/10
 


PS Musicie wybaczyć mi błędy, które popełniłam w pisaniu tej recenzji, ale dzisiaj jestem bardzo senna i nie uważam na to, co piszę.
O, i to zdanie też wybaczcie.

sobota, 1 listopada 2014

#3: Lewiatan- twój zły , pożerający anioły sąsiad.

Hey hi hello! Dzisiaj zrecenzuję drugą część serii Upadli-Lewiatana.
Po przeczytaniu pierwszej części (odsyłam do recenzji książki Nefilim) stwierdziłam, że gdzieś tam w tyle mojej głowy mieszka jakiś denerwujący bibliofil  , który wciąż powtarza: chce więcej,więcej. Ja głupia przystaję na jego prośby i pożyczam kolejne części. Tak było i w tym przypadku.
Książka opowiada o dalszych losach półanioła Aarona, anioła Kamaela i labradora o imieniu Gabriel. Tym razem muszą stawić czoło potworowi stworzonemu przez Boga 5 dnia powstawania świata . Pragnie on zemścić się za zesłanie go w głębiny oceanu. Oczywiście jak każdy czarny charakter , chce zawładnąć światem. Czy mu się to uda? To musicie doczytać sami.
Powieść dość nudnawa w porównaniu z poprzednią. Oczywiście, wciąż wciągająca i ciekawa, jednak niestety akcja nie jest tak wartka jak w Nefilimie. Więcej przemyśleń, powoli odkrywana tajemnica i  przerażające stwory, to to, czego możemy się spodziewać po Lewiatanie. Dodatkowo żegnamy się z wątkiem Werchiela, jest on poruszany w zaledwie trzech rozdziałach, przy czym dowiadujemy się z nich jaki los spotkał brata głównego bohatera. Autor kolejny raz używa schematu, który na prawdę mnie denerwuje.   Bohater przez ponad połowę książki powstrzymuje swoje anielskie moce i utrzymuje, że nie potrafi lub nie może ich użyć ze względu na niebezpieczeństwo jakie stwarzają . Żeby maksymalnie podkręcić akcję , kilkanaście stron przed końcem Aaron uaktywnia anielską stronę swojej natury i rusza do walki rozwalając wszystko na swej drodze, czerpiąc z tego niemałą przyjemność.
A nie łatwiej by było rozłożyć tą tzw.  akcję równomiernie na całą książkę?
Wisienką na torcie jest zakończenie, po którym nie będziecie się mogli nie uśmiechać przez kilka kolejnych godzin.
To chyba tyle na ten temat.... A nie, zapomniałam o okładce.
W porównaniu do okładki pierwszej części ta jest słaba, nieadekwatna do treści książki. Wciąż te same kolory i czcionka tytułu to chyba jedyny plus. Nie rozumiem, co ta dziewczyna robi na okładce, o ile to jest dziewczyna. Może odnosi się to do zakończenia, którego nie zdradzę :D

OCENA: 7/10



sobota, 18 października 2014

#2: Nefilim- czyli jak walczyć z aniołem psychopatą.

Hejka! Właśnie skończyłam czytać książkę( no bo co innego ) ,, Nefilim " Thomasa Sniegoskiego.
Wpadła mi w ręce dokładnie tak samo jak Radleyowie , pożyczyłam ją od koleżanki. Z racji tego, że dzisiejszy dzień był dla mnie dniem nic nie robienia, położyłam się w moim kochanym łóżeczku i postanowiłam, że coś przeczytam. Padło na powieść o aniołach. Była bardzo krótka( 318 stron), więc przeczytałam ją w ok.5h robiąc przerwy.
Opowiada o chłopaku, który w dniu swoich 18 urodzin zaczyna rozumieć wszelkie obce języki jak również toczyć dialogi ze swoim psem. Od pewnego menela, który okazuje się nie być menelem, tylko upadłym aniołem dowiaduje się , że jego ojcem jest anioł, przez co teraz on musi wypełnić wielką  przepowiednię ponieważ jest Nefilim i takie jest jego przeznaczenie. Oczywiście pojawia się również czarny charakter, anioł psychopata, który stwierdza, że skoro Bóg się do niego nie odzywa, to pewnie daje mu znak , by wymordować każdego pół anioła i każdego kto miał z nim jakikolwiek kontakt .
Ale czymże byłaby taka powieść bez romansu. Jest go jednak niewiele dzięki czemu nie odchodzi się od głównego wątku.
Książka lekka dzięki czemu dość szybko się ją czyta. Znów mam słabość do głównego bohatera o imieniu Aaron:D Prawda jest taka, że nie mam się do czego przyczepić . Pomijając oczywiście czarny charakter, na którego po prostu nie ma słów. Tych dobrych, ma się rozumieć.
Znów skusiła mnie okładka przedstawiająca półnagiego, umięśnionego mężczyznę z wielkimi , czarnymi skrzydłami na czarno-szaro - czerwonym tle.
Polecam książkę wszystkim dziewczynom i chłopakom oraz tym osobom, które starają się utożsamić z czarnymi charakterami z IQ ameby.

OCENA: 8/10




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...