środa, 21 stycznia 2015

#8: Tajemniczy przeciwnik ( Agatha Christie)- recenzja Anonimowego książkoholika






        

                            Przyjaciele z dawnych czasów Tommy i Tuppence spotykają się pewnego dnia na dworcu w Londynie. Opowiadają sobie nawzajem co się działo przez ten czas gdy się nie widzieli. Ze względów finansowych postanawiają założyć spółkę " Młodych poszukiwaczy przygód". Poprzez tajemniczy zbieg okoliczności wplątują się w sprawę komunistycznej mafii, która pragnie wcząć swoje zasady antymoralne w życie. Muszą odkryć kto jest tajemniczym Panem Brownem, odnaleść młodą Amerykankę Jane Finn mającą duży wpływ na przebieg wydarzeń. Rozpoczyna śię walka z czasem, którego zostaje coraz mniej.
                         Mogę śmiało powiedzieć, że jest to jeden z wyjątkowych kryminałów. Dlaczego? Gdyż akcja nie jest skupiona na morderstwie ale na czymś zupełnie innym. Innymi słowami na aferze politycznej. Po za tym możemy odpocząć od wkurzającego czasami swoim zachowaniem Herkulesa Poirota i poznać nową parę detektywów- amatorów Tommy'ego i Tuppence. Standardowe środowisko domowe zostaje zastąpione podróżą w najodleglejsze zakątki zimnej Wielkiej Brytanii i nie tylko.
                                 Tak jak we wstępie wspomniałem ta książka jest inna. Mamy dużo seriali, filmów, ekranizacji i się tak zastanawiam: dlaczego wszystko sprowadza się tylko do jednego tematu? Przecież jest tyle jeszcze innych pomysłów na fabułę( oczywiście nie mówię że wogóle nie ma takich książek). W moim odczuciu coś nowego to coś fajnego. Ponieważ książka była przeze mnie czytana prawie miesiąc temu to nie powiem wam o wszystkim co bym chciał przekazać. Nigdy ale to przenigdy nie interesowałem się wojną i  historią( no może troszkę). Całą sprawą Agatha powykręcała tak, że nie byłem w stanie odgadnąć co i jak. " Tajemniczy przeciwnik " obejmuje akcję od 1915 do 1920. Główni bohaterowie od pierwszych stron odrazu spodobali mi się z swoim temperamentem i sposobem działania. Obydwoje uzupełniali się wzajemnie " korektorując błędy" popełnione w czasie trwania śledztwa. Jedyne co mnie zabolało to to, że winnym całej sytuacji jest postać drugoplanowa, którą niestety( lub stety) polubiłem. Autorka najpierw wprawiła mnie i pewnie też czytelników, w sympatię co do tej osoby, by potem ją zmiażdżyć i pokazać jej prawdziwe oblicze. Dało się niestety również wyczuć brak logicznego myślenia wspomnianego wcześniej dueciku. Gdy następuje moment ich rozdzielenia poszukiwania Browna i Jane Finn spadają na łeb na szyję. Doszukałem się też oczywiście innych niedociągnięć, ale nie chcę po prostu więcej przynudzac :)
                     Kryminał godny polecenia, z zastrzeżeniem: Nie dla tych co sa niecierpliwi i myślą o początkowym wzroście akcji. Jeśliby porównać do " Tajemniczej historii w Styles" niestety ( dla mnie) wypada cienko.Może jest to spowodowane brakiem belgijskiego detektywa? Nie wiem mogę się mylić. Oczywiście to moje zdanie i każdy ma swoje własne. Podzielcie się swoimi sugestiami.


sobota, 17 stycznia 2015

CYTAT TYGODNIA !!!


Witajcie, witajcie.  Rozpoczynam I Sobotni Cytat Tygodnia. A oto karteczki z cytatami. Za chwilę nasza kochana Effie sięgnie po jedną z nich i ogłosi zwycięzcę :D


Sięga... wybiera....


Wyciąga karteczkę i odczytuje wynik...

 Wygrywa cytat z Percy'ego Jacksona!!! Niestety nie pamiętam, z której części . Przypuszczalnie pochodzi on z pierwszej, ale nie jestem pewna. 

,, Poczułem w żołądku dziwny ogień. Najdziwniejsze było to, że nie kojarzył mi się ze strachem. Raczej z niecierpliwością.  Pragnieniem zemsty. "


środa, 14 stycznia 2015

#7: Znak Ateny( Rick Riordan)- recenzja Demetrii.

Uwielbiam książki Ricka Riordana. Przeczytałam już dwie z napisanych przez niego serii: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy oraz Kroniki Rodu Kane.  Obie uwielbiam! Nie ma to jak przeniesienie Mitologii Greckiej do życia codziennego. 
Kiedy koleżanka poinformowała mnie, że Rick pisze kolejną serię, jakby kontynuację Percy'ego i posiada kilka części od razu postanowiłam, że muszę je przeczytać. Najpierw miałam nadzieję , że ktoś pożyczy mi pierwszą część, niestety za każdym razem gdy kogoś o to pytałam, wszyscy już komuś dali.  Ruszyłam więc tyłek, poszłam spacerkiem do Matrasa i kupiłam Zagubionego Herosa. Po przeczytaniu czułam niedosyt. Wzięłam się za część 2, ale przerwałam, ponieważ nie spodobała mi się. Jestem oddana obozowi pół krwi, więc rzymianie są moimi naturalnymi wrogami( sorki bracia i siostry z obozu Jupiter), a fabuła w książce kręciła się wokół nich. 
Trzecią część pożyczył mi przyjaciel.  Przeczytałam ją bardzo szybko. Ta część trzymała w napięciu :D
   Książka opowiada o przygodach siedmiorga półbogów. Przemierzają na latającym statku Argo II krainy i stany zmierzając do Rzymu, by uratować syna Hadesa , który przez odkrycie Wrót Śmierci, znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.  W tym samym czasie zmagają się z próbującą pokrzyżować im plany budzącą się ze snu starożytną boginią Gają, która ma chorą obsesję na punkcie zabijania i niszczenia. 
   Książka jest słabsza niż te z serii o Percym. Głównie w fabule. Przynajmniej takie jest moje wrażenie. 
Dzieje się dużo, poznajemy nowych bohaterów, litujemy się nad potworami i rozpływamy się czytając miłosne wyznania Percy'ego i Annabeth.  Co do tych wyznań, ta książka jest tak przesłodzona, jakby autor wziął wszelkie słodkości z wcześniejszych powieści i wrzucił je do tej.  Co nie zmienia faktu, że na to właśnie czekała kobieca część fanów Percabeth( tak, też się do nich zaliczam).  Dodatkowym plusem jest zakończenie. Choć tak na prawdę połowa czytelników domyśli się go jeszcze zanim zostanie opisany na ostatnich kartach, to i tak będzie ono wielkim zaskoczeniem.  Bo w końcu, nie ma to jak ,,niespodziewany" zwrot akcji pod koniec. 
Okładka nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Może to dlatego, że wiedziałam czego się spodziewać.  
   Podsumowując, jeśli jesteście wielkimi fanami książek RR , aczkolwiek nie czytaliście jeszcze serii Olimpijscy Herosi , to nie liczcie na więcej niż dostaliście w BO. Nie wiem, może Krew Olimpu spowoduje , że wreszcie będę mogła powiedzieć: - Wow! Rick , to było genialne! Jesteś moim ulubionym autorem książkowym!  Jeśli jednak nie czytaliście jeszcze żadnych jego książek,  nie radzę zaczynać od OH. Seria ta łączy się bezpośrednio z poprzednią, jest jej kontynuacją.
Na razie jednak w moim TOP 10 autorów pierwsze miejsce zajmuje Cassandra Clare. Poczekamy, zobaczymy, przeczytamy się dowiemy, czy Pan Riordan zasłuży na zwycięstwo.  

OCENA: 7/10


#6: Galop 44( Monika Kowaleczko- Szumowska)- recenzja Demetrii.

Hej!
Zrecenzuję książkę, którą przeczytałam dość dawno. Czemu nie wstawiłam recenzji wcześniej? Po prostu nie miałam czasu albo komputera na podorędziu:D
   ,, Galop 44" znalazłam tak jak większość książek, przeszukując półki w bibliotece. Książka stała samotnie, nikt jej nie czytał , więc jako pierwsza postanowiłam to zrobić. Zaciekawiła mnie też fabuła będąca nowatorskim podejściem do tematu.
   W powieści przedstawiona została historia dwóch chłopców,braci,  którzy wchodząc do kanału w Muzeum Powstania Warszawskiego cofają się w czasie i lądują w samym środku powstania. Muszą zdecydować, czy wracać do swojego bezpiecznego świata, czy pozostać i wspomóc powstańców, którzy stają się im coraz bliżsi.
   Piękna, dynamiczna książka, która w przystępny sposób przekazuje polską historię powstania, które zmieniło życie wielu ludzi.  Główni bohaterowie są w różnym wieku. Trafiając do powstania poznają żyjących i walczących wtedy ich rówieśników, zakochują się, a także zachodzi w nich przemiana spowodowana ciągłym niepokojem, zagrożeniem życia, widokiem śmierci. Powieść wzrusza- mimo świadomości, że w powstaniu zginęło wielu ludzi młodych, kiedy ginie jeden z drugoplanowych bohaterów, nie jesteśmy w stanie powstrzymać łez.
   Znajdziemy tu także romans między starszym z chłopców, a jedną z walczących dziewcząt.
   Książka wciąga coraz bardziej z każdym kolejnym rozdziałem. Jesteśmy ciekawi, co będzie dalej mimo, że znamy zakończenie tej opowieści z książek historycznych i podręczników do historii. Opisy przechodzenia kanałami dają wyobrażenie, co musieli przeżywać cywile, partyzanci i sanitariuszki. W powieści przewija się wielu znanych powstańców, dzięki czemu współczesna młodzież ma szansę na zapoznanie się z tak ważnymi postaciami , aby pamięć o nich nie zginęła. Możemy prześledzić losy tajnych kanałów radiowych, dowiedzieć się jak zdobywano i przekazywano informacje, jakie były początki.
   Aby nie wywoływać w nas tylko smutku, autorka zaopatrzyła fabułę w komiczne sytuacje, przykład:
podczas odpoczynku w jednej z kamienic, Mikołaj zaczyna grać dla powstańców Nothing Else Matters, czym wzbudza powszechny podziw.
   Muszę przyznać, że jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Jeden z bohaterów próbuje ostrzec chłopaka, którego zdjęcie widział w Muzeum, aby nie wchodził do kanału, ponieważ po wyjściu z niego trafi w ręce nazistów. Chłopak nie słucha i robi to, co zrobił w 44. Dlaczego? Ponieważ, tak jak już powszechnie z książek o podróżach w czasie wiadomo, przeszłości nie da się zmienić, nawet mimo prób. Nawiązując do tego , zadziwia mnie sytuacja, która miała miejsce na początku książki. Po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam, że...skoro powstańczy filmowcy nagrali Mikołaja w czasie powstania, a on tym samym znalazł się w kronice, to któregoś roku po powrocie do XXI wieku w rocznicę Powstania Warszawskiego rodzice i inni ludzie musieliby w końcu zobaczyć chłopca na starym filmie. Przeżyliby szok, czy uznali, że to mógł być jego przodek? Chyba nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie.
   Świetnie zaprojektowana okładka, bohater w pomarańczowej bluzie wyróżnia się na tle szarej rzeczywistości 1944 roku.
   Podsumowując, ,, Galop 44" to piękna książka o przyjaźni i miłości i odwadze, i polecam ją każdemu niezależnie od wieku czytelnika.

OCENA: 10/10

    

wtorek, 13 stycznia 2015

#5: Tajemnicza historia w Styles( Agatha Christie)- recenzja Anonimowego książkoholika.


   Pierwsze dzieło Agathy Christie wydane w 1920 r. zrobiło ogromne wrażenie na czytelnikach. Oczywiście na mnie również. Sięgnąłem po Agathę gdyż miałem dość fantastyki, pożeranej przeze mnie przez ostatni rok. Zamiast wypożyczać, zacząłem kupować masowo jej książki w internetowych księgarniach. Zanim jednak przedstawię moje wrażenia i myśli po tym kryminale streszczę o co w ogóle w fabule chodziło. 
   Młody kapitan Artur Hastings połamany po wojnie wraca do Anglii by zaczerpnąć powietrza aby zregenerować się po wypadku. Spotyka swojego dawnego znajomego, Johna Cavendisha, który proponuje mu pobyt w swojej rezydencji rodzinnej w małej wiosce w Styles. Kapitan oczywiście się zgadza i w parę dni później ląduje na podwieczorku w małym dworku. I tu następuje ogromny zwrot akcji spowodowany: morderstwem pani domu, pojawieniem się przyjaciela Hastingsa, Herkulesa Poirota i rozwiązywaniem przez wcześniej wspomnianego zagadki. 
    Gdy skończyłem czytać ,, Tajemniczą Historię w Styles" byłem zachwycony. Ha! To mało powiedziane. Książka jest perfekcyjna pod każdym względem: fabułą, wątkami uczuciowymi, charakterami postaci pierwszo i drugoplanowych. Dziwię się temu, że nie jest bestsellerem jak np. ,, Dziesięciu Murzynków" albo ,, Morderstwo w Orient Expressie". Samo przedstawienie i myślenie małego Belga powinno wystarczyć. Także logika i tło akcji, mordercy wymyślający sprytny plan wywiezienia wszystkich w pole. Jednak czytanie kryminału z początku dwudziestego wieku może być troszkę męczące. Mianowicie te angielskie rozmówki, język bohaterów( częściowo francuski) oraz tępość narratora( narracja pierwszoosobowa). Jednak całościowo można o zbagatelizować końcowym aktem czyli odtworzeniem wydarzeń przez samego Poirota. Zakończenie jak zwykle niespodziewane ( jaki ja głupi) i wciskające czytającego w fotel. Spoilerować nie będę więc kolejności zdarzeń nie powiem w żadnej recenzji. 
   Ponieważ koleżanka mnie o to prosiła, ocenię również okładkę. Jak się ona ma do książki otóż tak jak piernik do wiatraka. Znajduje się na niej rozbita porcelanowa filiżanka z torebką herbaty. Nijak ma się to do powieści gdzie nie było mowy o żadnej herbacie! ( może mała wzmianka którą przegapiłem). Ale jak to się mówi, nie oceniaj książki po okładce. I oczywiście nie będę tego robić. Bo jako odrębność prezentuje się ładnie, przyzwoicie. Niestety długość pierwszej powieści Agathy jest wg. mnie zbyt krótka. Dwieście parę stron nie jest w stanie zaspokoić mojego łakomstwa książkowego. 
   Nie zostaje mi powiedzieć nic innego jak polecenie,, Tajemniczej Historii w Styles" każdemu książkoholikowi. Młodsze pokolenie także powinno się zaciekawić tą lekturką na popołudnie.  Może nikt nie przeczyta mojego ględzenia ale się nie obrażę. Każdy ma inny gust do gatunków i autorów książek. Ale nie ma nic przyjemniejszego niż rozwiązywanie zagadki wraz z Herkulesem Poirot.




Debiut anonimowego książkoholika :D

Hej! Chciałam wam oznajmić , że wraz ze mną bloga tego będzie prowadził mój przyjaciel. I to już od dzisiaj.

Anonimowy książkoholik postanowił , że nie zdradzi swojej tożsamości, aczkolwiek będzie posługiwał się pseudonimem.
Czyta on głównie kryminały, czasem sięga po inne gatunki. Ma bzika na punkcie żelków, nie lubi sportu( tak jak ja) i jest dumnym posiadaczem okularów.
Jego recenzje będą pojawiały się w każdą środę.
Dzisiaj robi wyjątek.
Czemu ten obrazek? Ponieważ AK siedzi obok mnie i gdybym go nie wstawiła pewno nie dałby mi spokoju.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Blogowo-książkowe postanowienia noworoczne:)

Hej! Po przeanalizowaniu moich kilku postów zdałam sobie sprawę, że nie dość, że piszę mało, to jeszcze drętwo :/
Pomyślałam więc, że skoro minęło już 11 dni 2015 roku, powinnam coś zmienić.  Weszłam więc na stronę, którą często odwiedzam i znalazłam ten oto obrazek.

Tak, dokładnie na to czekałam. Nigdy nie brałam udziału w tego typu wyzwaniach, po prostu brałam książkę do ręki i czytałam. Tak jak już mówiłam postanowiłam coś zmienić. Od 1 stycznia rozpoczęłam moją przygodę z Książkowym Wyzwaniem 2015. Zapytacie: to dlaczego jeszcze żadnej recenzji nie wstawiłaś?
Brak czasu. Totalny, miażdżący brak czasu. 
W każdym razie, jeśli jakąś książkę przeczytam i będzie ona pasowała do któregoś punktu , to zaznaczę to na obrazku.  
Co do zmian i obietnic-
OBIECUJĘ WSTAWIAĆ POSTY DWA RAZY W TYGODNIU!!!

Minionek obiecuje <3

Myślę, że to czas, abym wzięła się za czytanie książki, bo męczę się by ją skończyć. Nie poddam się! 


czwartek, 4 grudnia 2014

#4: Miasto niebiańskiego ognia( Cassandra Clare)- recenzja.

Hej! Dawno nie pisałam żadnych recenzji , więc postanowiłam to zmienić. Dzisiejszy post poświęcę książce , na którą długo czekałam, ostatniej części serii Dary Anioła, a mianowicie  Mieście Niebiańskiego Ognia. Jego autorką jest Cassandra Clare, wielka fanka pisania w kafejkach internetowych i restauracjach. Spod jej pióra wyszły również serie  Diabelskie Maszyny oraz Kroniki Bane'a , po które na pewno w przyszłości sięgnę.
Seria DA jest jedną z moich ulubionych, nikogo więc nie powinno dziwić, że po przeczytaniu pięciu części zapragnęłam sięgnąć po następną, szóstą, której to zadaniem było zamknięcie ostatniego rozdziału tej historii. Niestety, jak się okazało, czekając z kupnem, przeczekałam pierwszy nakład. Po kolejnych kilku dniach książka nareszcie trafiła w moje ręce. Jej!!!
Skoro napisałam już, dlaczego postanowiłam tą książkę przeczytać, powinnam choć trochę przybliżyć wam jej fabułę. A więc... Nocni Łowcy na całym świecie są atakowani, zmieniani w Mrocznych, czyli demonicznych i złych Nefilim. Za to wszystko odpowiada Sebastian, brat Clary, głównej bohaterki, który w przeciwieństwie do swojego ojca Valentina, postanowił zniszczyć wszystkich Nocnych Łowców i zawładnąć światem. Rozpoczyna się walka o przetrwanie. Nefilim są ewakuowani do Idrisu, gdzie starają się znaleźć sposób na pokonanie wroga.
Książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam. Po pięciu tomach tej serii spodziewałam się jakiejś kumulacji, wielkiego BUM, rozlewu krwi i wartkiej akcji. Naturalnie, możemy znaleźć tu więcej walk, dużo się dzieje, ale mimo to akcja nie jest ani trochę bardziej dynamiczna od tej w poprzednich częściach. Główni bohaterowie irytują i to w stopniu maksymalnym, do którego jestem w stanie dojść tylko na lekcjach chemii. Clary w pewnych momentach swoim niepotrzebnym uporem doprowadza do szału nie tylko drugo i trzecioplanowych bohaterów, ale także czytelnika. Jace natomiast jest skrajny w swoich emocjach, zachowaniu. Raz jest sobą z pierwszej części- dumnym, aczkolwiek lekko zarozumiałym Nocnym Łowcą, a raz zachowuje się jak małe dziecko- jest niezdarny, nieostrożny, wciąż trzeba nad nim stać pilnując by nie zrobił sobie krzywdy. Ma też myśli samobójcze, co według mnie w ogóle nie trzyma się kupy.  Muszę przyznać, że po za tymi kilkoma minusikami, nie mam do czego się przyczepić. Bohaterowie zmieniają się, dorastają na oczach czytelnika. Idealnym przykładem jest Simon- z nieśmiałego, choć lekko szalonego chłopaka, jakim był we wcześniejszych tomach, zmienia się w odważnego, gotowego do poświęceń wampira. Mimo to, zdarzają mu się wpadki. W książce możemy znaleźć ogromną ilość zabawnych sytuacji z jego udziałem. Mówiąc o bohaterach , nie mogę zapomnieć o Magnusie- Wielkim Czarowniku Brooklynu. W Mieście Niebiańskiego Ognia pokazuje prawdziwą twarz, widzimy go takim, jaki jest na prawdę. Już nie kryje się za maską człowieka bez uczuć, okazuje miłość, smutek, bezradność w obliczu zagrożenia życia nie tylko swojego, ale również swoich przyjaciół. Kolejną osobą w stosunku do której miałam mieszane uczucia jest Raphael. Taka sama sytuacja jak u Magnusa powoduje, że w starym wampirze uwalnia się piętnastoletni chłopiec, którym był w momencie przemiany. Jego postawa w szóstej części serii DA jest wzorowa, staje po stronie Nefilim, pomaga im i wspiera w podejmowaniu decyzji. Niestety, płaci za to najwyższą cenę.  Myślę, że największym pocieszeniem dla fanów będą pikantne sceny zarówno między Simonem i Izabelle, jak  Jace'm i Clary :)
Okładce nie mam nic do zarzucenia. Może nie jest idealna, ale czerwień i pomarańcz w połączeniu z czernią i szarością nie tylko podkreślają ten ,, Ogień" w tytule, ale przyciągają wzrok, a to chyba najważniejsze.
Książkę tę polecam każdemu wielbicielowi fantastyki. Oczywiście z domieszką komedii i romansu, którego w Mieście Niebiańskiego Ognia jest całkiem sporo. Wiem, że nie wszystkich ta seria zachwyci, ale u mnie ląduje na trzecim miejscu TOP 10 Serii Książkowych :D

OCENA: 8/10
 


PS Musicie wybaczyć mi błędy, które popełniłam w pisaniu tej recenzji, ale dzisiaj jestem bardzo senna i nie uważam na to, co piszę.
O, i to zdanie też wybaczcie.

sobota, 1 listopada 2014

#3: Lewiatan- twój zły , pożerający anioły sąsiad.

Hey hi hello! Dzisiaj zrecenzuję drugą część serii Upadli-Lewiatana.
Po przeczytaniu pierwszej części (odsyłam do recenzji książki Nefilim) stwierdziłam, że gdzieś tam w tyle mojej głowy mieszka jakiś denerwujący bibliofil  , który wciąż powtarza: chce więcej,więcej. Ja głupia przystaję na jego prośby i pożyczam kolejne części. Tak było i w tym przypadku.
Książka opowiada o dalszych losach półanioła Aarona, anioła Kamaela i labradora o imieniu Gabriel. Tym razem muszą stawić czoło potworowi stworzonemu przez Boga 5 dnia powstawania świata . Pragnie on zemścić się za zesłanie go w głębiny oceanu. Oczywiście jak każdy czarny charakter , chce zawładnąć światem. Czy mu się to uda? To musicie doczytać sami.
Powieść dość nudnawa w porównaniu z poprzednią. Oczywiście, wciąż wciągająca i ciekawa, jednak niestety akcja nie jest tak wartka jak w Nefilimie. Więcej przemyśleń, powoli odkrywana tajemnica i  przerażające stwory, to to, czego możemy się spodziewać po Lewiatanie. Dodatkowo żegnamy się z wątkiem Werchiela, jest on poruszany w zaledwie trzech rozdziałach, przy czym dowiadujemy się z nich jaki los spotkał brata głównego bohatera. Autor kolejny raz używa schematu, który na prawdę mnie denerwuje.   Bohater przez ponad połowę książki powstrzymuje swoje anielskie moce i utrzymuje, że nie potrafi lub nie może ich użyć ze względu na niebezpieczeństwo jakie stwarzają . Żeby maksymalnie podkręcić akcję , kilkanaście stron przed końcem Aaron uaktywnia anielską stronę swojej natury i rusza do walki rozwalając wszystko na swej drodze, czerpiąc z tego niemałą przyjemność.
A nie łatwiej by było rozłożyć tą tzw.  akcję równomiernie na całą książkę?
Wisienką na torcie jest zakończenie, po którym nie będziecie się mogli nie uśmiechać przez kilka kolejnych godzin.
To chyba tyle na ten temat.... A nie, zapomniałam o okładce.
W porównaniu do okładki pierwszej części ta jest słaba, nieadekwatna do treści książki. Wciąż te same kolory i czcionka tytułu to chyba jedyny plus. Nie rozumiem, co ta dziewczyna robi na okładce, o ile to jest dziewczyna. Może odnosi się to do zakończenia, którego nie zdradzę :D

OCENA: 7/10



sobota, 18 października 2014

#2: Nefilim- czyli jak walczyć z aniołem psychopatą.

Hejka! Właśnie skończyłam czytać książkę( no bo co innego ) ,, Nefilim " Thomasa Sniegoskiego.
Wpadła mi w ręce dokładnie tak samo jak Radleyowie , pożyczyłam ją od koleżanki. Z racji tego, że dzisiejszy dzień był dla mnie dniem nic nie robienia, położyłam się w moim kochanym łóżeczku i postanowiłam, że coś przeczytam. Padło na powieść o aniołach. Była bardzo krótka( 318 stron), więc przeczytałam ją w ok.5h robiąc przerwy.
Opowiada o chłopaku, który w dniu swoich 18 urodzin zaczyna rozumieć wszelkie obce języki jak również toczyć dialogi ze swoim psem. Od pewnego menela, który okazuje się nie być menelem, tylko upadłym aniołem dowiaduje się , że jego ojcem jest anioł, przez co teraz on musi wypełnić wielką  przepowiednię ponieważ jest Nefilim i takie jest jego przeznaczenie. Oczywiście pojawia się również czarny charakter, anioł psychopata, który stwierdza, że skoro Bóg się do niego nie odzywa, to pewnie daje mu znak , by wymordować każdego pół anioła i każdego kto miał z nim jakikolwiek kontakt .
Ale czymże byłaby taka powieść bez romansu. Jest go jednak niewiele dzięki czemu nie odchodzi się od głównego wątku.
Książka lekka dzięki czemu dość szybko się ją czyta. Znów mam słabość do głównego bohatera o imieniu Aaron:D Prawda jest taka, że nie mam się do czego przyczepić . Pomijając oczywiście czarny charakter, na którego po prostu nie ma słów. Tych dobrych, ma się rozumieć.
Znów skusiła mnie okładka przedstawiająca półnagiego, umięśnionego mężczyznę z wielkimi , czarnymi skrzydłami na czarno-szaro - czerwonym tle.
Polecam książkę wszystkim dziewczynom i chłopakom oraz tym osobom, które starają się utożsamić z czarnymi charakterami z IQ ameby.

OCENA: 8/10




piątek, 17 października 2014

#1: Radleyowie - poradnik wampirzego abstynenta .

  Hej:) Postanowiłam, że wszystkie recenzje będę pisać na tym blogu zmieniając go w bloga książkowego.
  To tyle jeśli chodzi o moje nowe decyzje.
  Chciałabym teraz zrecenzować książkę ,, Radleyowie" Matta Haiga, brytyjskiego pisarza ur. 1975 roku.Jest to kolejna książka o wampirach, po którą sięgam. Myślę, że to ta tematyka tak mnie przyciąga. Na tą książkę trafiłam przypadkiem, podczas spotkania z koleżanką. Pożyczyłam ją i zabrałam na klasową wycieczkę , dzięki czemu skończyłam w zaledwie dwie i pół godziny.Opowiada ona o dwójce 17-latków , Clarze i Rowanie, którzy dowiadują się , że rodzice ukrywali przed nimi to, kim są wszyscy członkowie ich rodziny. Nie dość , że główni bohaterowie przeżywają własne rozterki , to jeszcze przyjeżdża w odwiedziny sadystyczny wampir morderca - wujek Will. Bardzo szybko ciąg wydarzeń doprowadza do pewnych nieprzyjemnych i zazwyczaj niebezpiecznych sytuacji.
   Książka zwykła, nie wyróżniająca się niczym od innych powieści o wampirach. Według mnie wstręt Rowana do picia krwi można porównać do tego Darrena Shana. No, prawie.  Darren buntuje się przeciwko ,, gryzieniu "przez cały pierwszy i drugi tom, natomiast Rowan...  Denerwujące są również ciągłe przemyślenia i monologi rodziców skupiające się głównie wokół tematów dotyczących domu, rodziny i ponętnych sąsiadów.  Bohaterowie mają  nieskomplikowane charaktery, co jest kolejnym minusem( przynajmniej według mnie). Tak w sumie jedynym plusem tej książki jest zakończenie( którego i tak nie zdradzę ).
Myślę, że przysłowie ,, Nie oceniaj książki po okładce " w tym przypadku jest bardzo adekwatne .       Okładka jest genialnie zrobiona. Przedstawia rudowłosą kobietę, która ma przewieszony przez ucho kolczyk z krwi . Choć według mojej przyjaciółki wygląda on jak żelek, z czym się w ogóle nie zgadzam, to i tak jest to jedna z ładniejszych okładek biorąc pod uwagę tylko książki o wampirach:)
   Nie polecam osobom, które oczekują walk wampirów, mrocznej tajemnicy i... krwi. Tego na pewno nie znajdziecie w tej książce.
   Ocena 6/10 za głównego bohatera i zakończenie.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...